Westchnąłem. Nie miałem wyboru. Usiadłem obok niej, opierając się o zimną skałę.
- Dlaczego musi być tu tak zimno? - westchnąłem. - Jak się to na nas nie zawali, to zamarźniemy... - zerknąłem na nią kątem oka. Widziałem, że ona szybciej zmarźnie. Mnie jako tako chroniło futro...
Przez kilka minut trwała cisza. W tym czasie zauważyłem, że coraz bardziej się trzęsła. Po chwili, niepewnie, objąłem ją ramieniem. Mruknąłem coś w stylu "Bo zmienisz się w sopel"...
< Trist? HueHueHue >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz