Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alex Smith. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alex Smith. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Od Alex CD Victim

Uśmiechnęłam się przelotnie i odłożyłam sztylet na stolik. Powiedziałam, opierając się o blat:
- Miło mi... Wybacz, że tak ciebie potraktowałam, nie do końca jestem przytomna.
Przyłożyłam dwa palce do skroni i symboliczne pociągnęłam za spust. Po pewnym czasie zapytałam:
- Jesteś głodny? Widziałam, że nie zjadłeś tamtego...
Hera podeszła do chłopaka i pyskiem podrzuciła jego dłoń. Spojrzał na nią. Ja powiedziałam:
- Hera, nie przeszkadzaj.
Spojrzała na mnie i podeszła. Przykucnęłam koło niej i zaczęłam ją gładzić po głowie. Spojrzałam na chłopaka i powiedziałam:
- Wracają do twojego pytania, to wyjście jest tam - wskazałam ręką drzwi koło kuchni. - Jeśli chcesz możesz iść, jednak wolałabym, żebyś został jeszcze chwilę, chociażby do siódmej. Teraz krążą jeszcze nocne zwierzęta i pijani ludzie, nie chcę żebyś dostał od nich po głowie...
Odwróciłam wzrok na suczkę i podrapałam ją za uchem. Ruszyłam do kuchni i zalałam herbatę. Nałożyłam owsianki do miseczki i dodałam do niej trochę dżemu wiśniowego. Otworzyłam okno i odetchnęłam wilgotnym powietrzem. Ruszyłam do stolika i usiadłam przy nim, podciągając kolana na krzesło. Zapytałam:
- Ponuraku, chciałbyś może herbaty?

< Victim? Herbaty? >

Od Alex Do Victim'a

Ze snu wybudziło mnie szczekanie jednego z moich psów. Spojrzałam na zegarek, by sprawdzić godzinę - była piąta rano. Na dworze było szaro-niebiesko, a jedynym odgłosem, który był słyszalny na zewnątrz był to dźwięk ćwierkania ptaków. Jęknęłam niezadowolona, lecz wstałam. Podeszłam do owczarka i zapytałam:
- Hera, co się dzieje?
Stęknęła, wskazując na drzwi. Otworzyłam drzwi i patrzyłam, gdzie idzie. Już miałam zamknąć drzwi i położyć się z powrotem, gdy Hera spojrzała na mnie i wskazała głową w stronę krzaka. Sięgnęłam po pierwszą lepszą rzecz, którą mogłam założyć i wyszłam za owczarkiem niemieckim. Na początku niczego nie zauważyłam, lecz po chwili ujrzałam czarnego psa. Hera podeszła do niego i szturchnęła nosem jego łapę - brak reakcji. Przykucnęłam koło psowatego i zobaczyłam kilka głębokich ran na ciele. Rozejrzałam się po okolicy, jednakże nie było niczego ani nikogo, kto mógłby odpowiadać za te rany. Położyłam dłoń na głowie zwierzaka i spojrzałam na moją suczkę. Spytałam:
- Zabieramy go?
Pomerdała ogonem, więc wzięłam rannego psa na ręce. Warknął, ale wciąż wyglądał na nie w pełni przytomnego. Zaniosłam go do łazienki i położyłam na zimnych kafelkach. Sięgnęłam po apteczkę i otworzyłam ją. Niestety, miałam tylko spirytus, a nie chciałam, żeby się obudził w szoku. Zawołałam Toma, który wychodził z domu. Wyjaśniłam, co ma zrobić, czyli trzymać głowę psowatego. Szybko oczyściłam rany i zabandażowałam je. Zaniosłam psa do jednego z wolnych pokoi i przykryłam go kocem. Wróciłam do swojego pokoju i położyłam się, jednak mogłam zapomnieć o śnie...



< Victim? >

sobota, 21 listopada 2015

Od Alex CD Ashley

Spojrzałam na chłopaka i powiedziałam:
- Ym, jest coś w czym mógłbyś mi pomóc. Mnie często nie ma w domu, jeżdżę na różne walki i takie tam, mojej mamy też często nie ma. Więc chciałabym byś zajął się moimi zwierzakami.
Uśmiechnął się lekko, ale po chwili zrezygnował.
- Jeśli będziesz potrzebował jakieś pomocy to też ci pomogę. - Powiedziałam i uśmiechnęłam się lekko. Zebrałam talerze i zmyłam z nich resztki...

< Ashley? >

Od Alex CD Ashley

Patrzyłam na ruchy swojego psa. Jak zwykle biegała i merdała szalenie ogonem. Chłopak patrzył na zwierzę, a po chwili usiadł na krześle. Przetarł oczy, a ja spytałam:
- Dobrze się czujesz?
Kiwnął lekko głową i wydał z siebie pomruk potwierdzenia.
- To dobrze. - Odparłam.- Pewnie jesteś głodny. Jadasz mięso? - Kiwnął głową. - Dobrze, to coś przygotuję.
Ruszyłam do spiżarni i wyciągnęłam mięso z sarny. Rozgrzałam na piecu patelnię i po chwili przygotowania, wrzuciłam mięso. Po pewnym czasie nałożyłam na dwa talerze mięsa i dałam do tego kaszę gryczaną. Podałam mu jego porcję i sama usiadłam na przeciwko niego. Zaczesałam włosy za ucho i powiedziałam:
- Smacznego!

< Ashley? Tak, wiem, beznadzieja :/ >

wtorek, 17 listopada 2015

Od Alex CD Jeffrey

Otworzyłam po woli oczy i zobaczyłam wielkiego, czerwonoczarnego psa. Poklepałam go po łbie i usiadłam. Przeciągnęłam się i podeszłam do karykatury Bill'a. Rozerwałam kartkę na drobne kawałeczki, a później je spaliłam. Ziewnęłam i ruszyłam do łazienki. Drzwi były otwarte, a ja jeszcze byłam trochę nieprzytomna. Dopiero po wejściu zobaczyłam nagiego Jeff'a. Powiedziałam spokojnie i normalnie:
- Wybacz, już wychodzę.
Zamknęłam za sobą drzwi i ruszyłam do kuchni. Napiłam się soku, opierając o szafkę. Widok nie zrobił na mnie wrażenia, przywykłam. Dużo u mnie pomieszkuje mężczyzn, więc dużo razy weszłam podczas kąpieli, czy gdy ktoś sobie urządzał imprezy nagusów. Odstawiłam naczynie i zobaczyłam jak mój pies biegnie w moją stronę. Przykucnęłam i zaczęłam głaskać Herę. Ona zaczęła szybko merdać ogonem, a po chwili zaczęła mnie lizać po brodzie. Zaczęłam się śmiać i przytuliłam ją do siebie. Oparła łeb o moje ramię i zaczęła lizać moje ucho. Powiedziałam, wciąż się śmiejąc:
- Nie liż mnie już, błagam.
Walnęła się na moje nogi, a ja zaczęłam ją czochrać po łbie. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że jestem obserwowana. Zobaczyłam psa Jeffrey'a i samego Jeff'a. Wciąż miałam na ustach uśmiech. Nie będę się zamartwiać tym co się zdarzyło. Stało się i nie cofnę tego, było to okropne, nigdy nie czułam się bardziej bezwartościowa jak wtedy, ale przynajmniej czegoś się nauczyłam. Tego czegoś jest sporo i posiada własne kategorie i podkategorie. Spojrzałam na seryjnego mordercę i zapytałam:
- To jemy dzisiaj tego zająca?



< Jeff? >

poniedziałek, 16 listopada 2015

Od Alex CD Ashley

Spojrzałam badawczym wzrokiem na Ashley’a. Zapytałam, odkładając napój:
- Ashley?
- Tak?
- Wydajesz jakbyś wszystkiego się uczył? Straciłeś pamięć, czy coś takiego?
Pokręcił przecząco głową, lecz nie odpowiedział. Westchnęłam tylko i powiedziałam:
- Jak będziesz chciał to powiesz... - Usłyszałam szczek labradora. - Ashley, lepiej się schowaj. Mojemu psu odbija, bo... To - Zaczęłam wyliczać na palcach - labrador, a na dodatek szczeniak.
Pies przebiegł i zaczął biegać jak oszalały, co jakiś czas podgryzając Ashley'a...

< Ashley? Wybacz, że tak długo nie odpisywałan >

niedziela, 15 listopada 2015

Od Alex CD Jeffrey 

Spojrzałam na niego i powiedziałam:
- W porównaniu do niego nie jesteś. - Wskazałam głową rysunek Bill'a i odsunęłam się. Wstałam po noże i ponownie usiadłam. Jeff zapytał:
- Co on zrobił, że go nienawidzisz? 
Zawiesiłam głowę i zacisnęłam mocno wargi, zamykając oczy. Powiedziałam po chwili:
- Zg... Zgwałcił mnie... Kilkakrotnie... - Rzuciłam nożem, nawet nie patrząc na cel. - Zdrzemnę się na chwilę.
Spakowałam swoją broń i położyłam się. Zapewne większość osób zaczęłaby teraz płakać i oczekiwać współczucia, ale to ja na to pozwoliłam, gdybym bardziej się pilnowała to bym do tego nie doprowadziła. Wzięłam swojego miśka i przykryłam się. Powiedziałam:
- Dobranoc... 
Wtuliłam się do przytulanki i położyłam się na boku... 

< Jeff? >

Od Alex CD Jeffrey

Powiedziałam:
- O Boże! Serio? Już myślałam, że znalazłam odpowiedniego chłopaka, ale nie musi palić! - Zaśmiałam się. Spojrzałam na niego i zaczęłam zwijać się ze śmiechu.
- Co cię tak śmieszy? - Zapytał.
Ruszyłam po lusterko i pokazałam mu jego odbicie. Dym wylatywał mu po bokach ust. - Haha, bardzo śmieszne.
Przewrócił oczami. Powiedziałam:
- No nie, że śmieszne?
Natarłam zająca specjalną mieszanką, by się nie popsuł i jęknęłam nie wiedząc co robić. Postanowiłam, że wyczyszczę sobie broń, a potem coś wymyślę. Usiadłam na ziemi i wyciągnęłam swój cały zestaw broni, oprócz sztyletów pod ubraniem. Zaczęłam wycierać je dokładnie, próbując wyczyścić wszystkie szczeliny. Po chwili odłożyłam pierwszą parę nożyczek i zabrałam się za drugą. Te zajęcie sprawiało mi frajdę przez dwie godziny, a co z pozostałym czasem? Siedziałam, a raczej leżałam w sypialni, próbując coś wykombinować, ale nic nie wpadało mi do głowy. Dopiero po następnych trzydziestu minutach wymyśliłam coś, co na pewno sprawi mi frajdę. Naszkicowałam karykaturę Bill'a, którego tak bardzo nienawidziłam, on był tą osobą, którą mogłabym mordować bez końca, on był typem osoby, którą zawsze zabiję bez poczucia winy i z dużą radością. Wbiłam kartkę na ścianę i zaczęłam rzucać w jego twarz nożami i nożyczkami. Jednak nie sprawiało mi to takiej przyjemności, chciałam go wybebeszyć, lecz by jeszcze żył, podpalać i po woli wycinać mu płaty skóry. Na początku przerażało mnie to, że mogę tak pomyśleć, że potrafię być tak okrutna i barbarzyńska, ale teraz do tego przywykłam. Czułam znajome mrowienie na plecach i chęć wykrzyczenia wszystkiego, miałam ochotę zmęczyć się. Mimo tego, że zapomniałam, iż go zamordowałam, to uczucie było zbyt duże, by je wyprzeć całkowicie z umysłu. Po pewnym czasie przypomniałam sobie jakie to było uczucie, żałowałam, że bardziej się nad nim nie pastwiłam. Wybiłam mu tylko sztylet w brzuch, a później wybebeszyłam. Była to za mała kara za to co mi zrobił. Po chwili do pokoju wszedł Jeffrey i spojrzał na mnie pytająco, rzuciłam sztyletem niedaleko jego ucha, trafiając w bok głowy Bill'a. Jeff spojrzał na karykaturę i uśmiechnął się lekko. Włosy po części zakrywały moją twarz. Siedziałam po turecku na łóżku, trzymając jedną dłonią za stopę...



< Jeff? >

Od Alex CD Jeffrey

Spojrzałam na niego, a po chwili odwróciłam wzrok na martwego zająca. Powiedziałam:
- Wiesz, to, że teraz mieszkam w dość sporym mieście, nie oznacza, że jestem miastowa... Brałam udział w różnych walkach i wojnach, więc na swojej liście mam dość sporo nazwisk, ale w przeciwieństwie do ciebie mam wyrzuty sumienia, oczywiście nie ze wszystkimi. - Gdy sobie to przypominałam wbiłam nóż z całej siły w blat, ostrze zatopiło się do połowy. Zacisnęłam zęby i powiedziałam bezgłośnie - Jego zabiłabym za każdym razem, z taką samą przyjemnością... - Zaczesałam palcem włosy za ucho i odwróciłam spojrzenie na Jeffrey'a. Zapytałam- Czyje morderstwo sprawiło ci największą przyjemność?...



< Jeffeł? >

piątek, 13 listopada 2015

Od Alex CD Jeffrey

Prychnęłam cicho i dokończyłam swoją porcję. Wstałam i położyłam naczynie na blacie. Powiedziałam:
- Jeśli ci przeszkadza polowanie w dwie osoby to poluj sobie sam. Ja idę sobie coś upolować. To do zobaczenia.
Ruszyłam po swoją broń i wyszłam z budynku. Byłam wkurzona na to, że nie wzięłam ani kuszy, ani łuku. Szłam między drzewami, unikając każdego dźwięku jaki mogłam z siebie wydać. Po chwili zobaczyłam dość sporego zająca, który siedział na pniu. Przywarłam do drzewa, kucając i w odpowiednim momencie rzuciłam w niego. Nim zdążył zareagować sztylet przebił mu głowę. Podeszłam do niego i wyrwałam sztylet z jego głowy. Kilka kropel krwi wylądowało na moim ciele, wyciągnęłam drut z plecaka i obwiązałam jego szyję. Przerzuciłam zająca przez ramię i wróciłam do domku Jeff'a. Walnęłam zająca na blat i wyciągnęłam czysty sztylet. Umyłam ostrze i zabrałam się za oprawianie zwierzyny. Nawet nie sprawdzałam i nie skupiałam się na tym, czy ktoś tutaj jest. Po chwili futro wraz ze skórą, leżało obok. Zaczęłam wycinać odpowiednie fragmenty mięsa. To co nie nadawało się do jedzenia dałam swojemu psu. Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że moja koszulka jest cała we krwi zająca. Złapałam palcami za mokry materiał i odkleiłam go od swojego ciała. Skierowałam się w stronę sypialni, a wtedy do domu wszedł Jeff the Killer. Odwróciłam się w jego stronę z czerwoną od krwi koszulką, która lepiła się do mojego ciała. Odwróciłam się w stronę drzwi od sypialni i schyliłam się po czystą koszulkę...

< Jeff? >

wtorek, 10 listopada 2015

Od Alex CD Jeffrey

Zamknęłam na moment oczy, ale szybko podniosłam się i oparłam ręce o ramiona Jeff'a, mówiąc:
- Czekaj... To ty jesteś człowiekiem? - Praktycznie od razu, gdy się o niego oparłam runęliśmy na ziemię. Dodałam - Nie pachniesz mi człowiekiem...
- Skąd niby wiesz jak pachnie człowiek, a jak nie? - Zapytał kpiąco.
- Mam odrobinkę krwi wilkołaka, ale to tylko wzmacnia węch... - Mój pies zaczął wyć, co było naprawdę rzadkie. Przeklęłam po elficku, a ten się uspokoił. Jeff the Killer powiedział:
- A na dodatek elf. Coś jeszcze?
- Tak, jestem półbogiem. - Spojrzał na mnie z uniesioną brwią. - No co? Nie zdziwiło cię, że nie ma u nas ojca? Oh nie! Przecież nie zwracasz na to uwagi... - Wstałam na równe nogi i ruszyłam do kuchni, nim jednak stanęłam w drugim pomieszczeniu powiedziałam - Tak na marginesie to o półbogu to żart, ale nie wypalił...
Ruszyłam do kuchni i zaczęłam wąchać potrawę. No trudno, raz się żyje, a teraz umieram z głodu, czyli jak przez całe życie. Nałożyłam pełny, głęboki talerz spaghetti, wolałam jeść tak, przynajmniej nie będzie niepotrzebnego zwiększenia ryzyka plamy. Zabrałam widelec i usiadłam na ziemi, opierając się plecami o ścianę, a ramieniem o bok szafki. Chłopak ruszył do piecyka i wziął resztę spaghetti, chyba szukał mnie przez chwilę i gdy mnie zobaczył spojrzał pytająco, unosząc brew. Powiedziałam:
- Mogę coś upolować, w końcu jesteśmy w lesie... 
Przyciągnęłam kolana do siebie i chroniłam jedzenie. Co do jedzenia, to, gdy byłam głodna zachowywałam się jak pies - bałam się, że ktoś mi je zabierze, a Jeffrey był raczej do tego skłonny... 



< Jeffik? To co, polowanko na sarenkę? >

Od Alex CD Jeffrey

Powiedziałam, z odrazą przypominając sobie tamte miejsca:
- Byłam już w gorszych miejscach, to już jest dobre w porównaniu do tamtego... Chociaż najobrzydliwsze miejsce w jakim byłam nie było zagracone rzeczami i nie śmierdziało... Chyba, że można zaliczyć do tego przesłodzony zapach męskich perfum.
Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że on może się domyślić o co chodzi. Usunięto mi to z pamięci, znajomy miał takie zdolności, jednak niestety odczucie było zbyt silne. Zaczesałam włosy do tyłu i ruszyłam w stronę szafek, zaczęłam je przeszukiwać, aż on w końcu zapytał:
- Co ty robisz?
- Nudzi mi się, więc co poradzę?
Jeff spojrzał na mnie tym swoim psychicznym spojrzeniem i odczytałam z jego twarzy "Więc może pozwolisz mi się potorturować?". W odpowiedzi wyciągnęłam sztylet zza paska spodni i przystawiłam sztylet do szyi Jeffrey'a i powiedziałam:
- Nie wyobrażaj sobie za dużo... Skarbeńku... No uśmiechnij się.
Gdy to zrobił sama się uśmiechnęłam. Włożyłam sztylet z powrotem na miejsce. Zebrałam włosy tak jakbym chciała robić kok, jednak tylko wypuściłam włosy z powrotem. Ruszyłam do sypialni i położyłam się do łóżka. Schyliłam się do plecaka i wyciągnęłam swojego misia, którego miałam od swoich pierwszych urodzin. Nawet nie był tak bardzo zniszczony. Wtuliłam się do niego i do swojego psa. Szybko zasnęłam...

***

Obudziłam się, gdy słońce było już nisko. Odwróciłam się i zobaczyłam Jeff'a. Uśmiechnęłam się i powiedziałam:
- Dzień dobry.
Ziewnęłam, zakrywając usta...



< Jeff? >

sobota, 7 listopada 2015

Od Alex CD Ashley

Ashley co chwilę podnosił naczynie i pił z niego, oparzając sobie język. Powiedziałam:
- Hej, hej! Nie rób tak, poczekaj aż ostygnie... I trzymaj - Podałam mu miód - Może ci nie smakować, mi tam tylko trochę smakuje, byleby herbata była w miarę słodka.
Wziął niepewnie miód, powąchał go i wyciągnął łyżeczkę. Patrzyłam lekko rozbawiona na jego poczynania, pijąc po woli swój napar. Włożył trochę miodu do herbaty, a ja powiedziałam:
- Teraz zamieszaj i pij.
Zrobił to, a ja czekałam jak zareaguje...

< Ashley? xD >

Od Alex CD Jeffrey

Powiedziałam trochę nie wyraźnie przez dłoń Jeff'a :
- Nie mogę teraz nigdzie iść. Muszę wrócić do domu, dopiero wtedy gdzieś pójdę.
- Nie ma takiej opcji. Idziesz ze mną.
- Nie będę się ciebie słychać! - Kopnęłam go w nogę, później, gdy trochę poluźnił dłoń na moich ustach ugryzłam go mocno, aż poleciało trochę krwi. Następnie uwolniłam się z jego uścisku i kopnęłam go z całej siły w brzuch, tak, że poleciał kilka metrów dalej. Pobiegłam okrężną drogą do domu, bo nie chciałam spotkać tego blondyna. Jak mu było? Ben... Od zawsze nie lubiłam blondynów, a nienawidzę ich od pewnego zdarzenia... Od tamtej pory nie rozmawiam z blondynami, ani nic w ich kierunku. No może oprócz zamordowania ich, niestety jestem dość opanowana, więc nie zabijam pierwszej lepszej osoby. Jak na razie to zamordowałam tylko jednego blondyna i tylko jedyną osobę zamordowałam z zimną krwią i bez wyrzutów sumienia to był właśnie tamten jasnowłosy. Wparowałam do domu i ruszyłam się napić. Wypiłam dwie szklanki wody, a po chwili zjawiła się moja mama i zapytała:
- Co się stało, że jesteś taka zdyszana?
- Długa, zbyt długa historia... - Usłyszałam szczek psa Jeffrey'a, czyli obaj byli blisko. Powiedziałam ruszając do sypialni - Muszę na trochę wyjechać, nie martw się ja nie będę robić nic złego.
Zapakowałam kilka ubrań i innych rzeczy. W razie czego zapakowałam swoje ukochane nożyczki i kilka sztyletów, które pochowałam pod ubraniem. Założyłam płaszcz i zabrałam ze sobą owczarka. Powiedziałam:
- Tom powinien za niedługo wrócić, więc w razie czego do obrony masz jego. A czasem zagląda tutaj Joe, też wilkołak więc jakby co to dwa wilkołaki... Muszę już iść. - przytuliłam się do mamy i wyszłam szybko z domu. Praktycznie od razu, gdy wyszłam z domu Jeff the Killer złapał mnie w talii. Powiedziałam:
- Mówiłam, że najpierw muszę iść do domu. Trzeba było posłuchać i mnie puścić...
Odebrał mi przytomność

***

Ocknęłam się w innym miejscu, ogólnie to byłam zdziwiona jak mnie tutaj doniósł z tymi wszystkimi rzeczami i psem. Leżałam pod kołdrą, a na kołdrze leżał mój pies. Pogładziłam go po głowie, a on tylko ziewnął. Skoro on się nie denerwował to nie miałam się czego denerwować. Spojrzałam pod kołdrę i okazało się, że byłam naga. Nie dość, że seryjny morderca to jeszcze zboczeniec. Przełożyłam psa na materac i okryłam się kołdrą. Ruszyłam w stronę drzwi i wystawiłam głowę do drugiego pokoju...



< Jeff? >

Od Alex CD Jeffrey

Spojrzałam lekko rozbawiona na Jeff'a. Powiedziałam:
- Eh to będzie trudne byś nie został zauważony. Mój dom jest otwarty, można to tak ująć. Codziennie przechodzi tutaj mnóstwo osób, więc no. A pokoje gościnne są zajęte... To jest drugi powód dla którego nie krzyczałam, nie chciałam ich obudzić.
- A co jest pierwszym powodem? - Zapytał trochę zaciekawiony, choć to ukrywał.
- Nie chciałam ci sprawić takiej satysfakcji. - Uśmiechnęłam się do niego lekko i wyciągnęłam z szafki jakieś czyste szmatki, niestety bandaże skończyły jakiś czas temu po moim treningu. Troszkę Tom przesadził podczas walki, zaczęłam się zastanawiać co u niego słychać. Musiał przenieść się na razie do swojej watahy. Odsunęłam odrobinę koszulę by zawiązać szmatkę za ramieniem, ale jakoś mi to nie wyszło. Spojrzałam na obojczyk i pomyślałam, że zostaną mi drobne blizny. Mama rzuciła na mnie zaklęcie szybszej regeneracji. Syknęłam tylko i rzuciłam szmatką o ziemię. Zasłoniłam się koszulą i ruszyłam do swojego pokoju. Zabrałam nożyczki z szafki i położyłam się do łóżka. Rany jakoś szczególnie mi nie przeszkadzały, byłam przyzwyczajona do bólu. Włożyłam dłonie pod poduszkę i byłam bliska zaśnięcia, gdy usłyszałam kroki przed wejściem do pokoju. Leżałam dalej, udając, że śpię. Po chwili poczułam jak ktoś kładzie się na łóżku. Po chwili dalszego udawania przystawiłam ostre ostrze do szyi chłopaka i powiedziałam:
- Tylko mnie tknij to cię zabiję... Teraz ci się udało, bo po raz pierwszy w życiu spałam głęboko... Ale to się nie powtórzy... Przykro mi, koniec balu. - Zaśmiałam się i włożyłam dłonie pod poduszkę. Szybko zasnęłam.

*** 

Obudziłam się gdy jeszcze było ciemno, czułam jak Jeff the Killer próbuje zabrać mi nożyczki. Zareagowałam błyskawicznie. Złapałam mocno nożyczki i przycisnęłam go ciężarem swojego ciała. Przekroczyłam go w talii, jedną ręką przyciskając jego ramię do materaca, a drugą przyciskając ostre zakończenie nożyczek do jego szyi. Powiedziałam trochę zła:
- Mówiłam coś, prawda?... Trzeba było mnie zabić, gdy miałeś okazję. Ja daję tylko jedną do wykorzystania. - Jeff zaśmiał się.
Usłyszałam dwanaście psich łap biegnących w tą stronę. Wiedziałam co to oznacza - mama wróciła z pracy. Zakryłam usta Jeff'a co było trudne i powiedziałam szeptem:
- Nie ruszaj się...
Po chwili do pokoju wparowały moje psy, czyli szczeniak labradora i owczarek niemiecki i mój kot, a za nimi pies szeroko uśmiechniętego. Zwierzęta zaczęły warczeć, lub syczeć w przypadku kota. Odwróciłam się w ich stronę i fuknęłam głośnym szeptem:
- Cicho... Szszszszy...
Zwierzęta w miarę się uspokoiły, nawet pies ciemnowłosego. Modliłam się by moja mama nie weszła do pokoju. Niestety usłyszałam kroki niedaleko drzwi. Położyłam się na materacu i przykryłam nas kołdrą. Powiedziałam, przykładając ponownie ostrze do jego szyi:
- Jeśli piskniesz jedno słowo to ciebie zabiję. Powiem, że przyszedłeś mnie zabić i zgwałcić. Jestem bardzo przekonywująca i dobrze kłamię, więc mam usprawiedliwienie.
Do pokoju weszła moja mama, a ja wtedy przytknęłam dłoń do ust seryjnego mordercy. Gdy usłyszałam iż rodzicielska wychodzi odsunęłam się od chłopaka, zabierając nożyczki z jego szyi. Wytarłam po drodze dłoń do jego bluzy Spojrzałam na zegar i jęknęłam. Była czwarta rano, a na ósmą trzydzieści miałam iść do pracy. Złapałam kołdrę i okryłam się nią...



< Jeff?  xD Z tych opowiadań wynikną raczej dziwne sytuacje xD >

czwartek, 5 listopada 2015

Od Alex CD Ashley

Co dziennie rano i wieczorem wchodziłam do pokoju, w którym spał Ashley. Pewnego razu nawet sprawdziłam mu tętno, mając obawę, że umarł. Znowu weszłam do środka, a on dalej spał. Usiadłam na łóżku i poruszałam jego ramieniem. W końcu zirytowana ruszyłam po labradora i położyłam psa na łóżku. Suczka zaczęła lizać go po twarzy, aż Ash się obudził. Był odrobinę wystraszony i nie wiedział co się dzieje. Powiedziałam:
- Dzień dobry Ashley! Wybacz tą gwałtowną i mokrą pobudkę, ale musiałam się upewnić czy żyjesz... Pewnie jesteś głodny, no prawie tydzień spałeś - W odpowiedzi dostałam głośne burczenie brzucha chłopaka. Zaśmiałam się cicho, a on położył dłoń na swoim brzuchu. Zabrałam szczeniaka z materaca i ruszyłam do kuchni. Postawiłam wodę na herbatę na piecyku i przygotowałam kubki. Chłopak ruszył do łazienki. Zrobiłam herbatę i postawiłam kubki na stoliku. Chłopak wrócił, a ja powiedziałam:
- Zrobiłam ci herbatę, ale nie wiem czy lubisz...

< Ashley? >

środa, 4 listopada 2015

Od Alex CD Ashley

Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się, pokazując teatralnie dłonią swój dom. Powiedziałam:
- Witam w moich skromnych progach. - Podeszłam do drzwi i włożyłam klucz do zamka. Przekręciłam zamek w prawo i już zamierzałam wejść do środka, gdy przypomniałam sobie swoje ogłoszenia:
- Aha i ostrzegam, że mam owczarka niemieckiego, labradora, kota i szczurki. Mam nadzieję, że żadnego z nich się nie boisz. Labrador jest trochę... Nadpobudliwy i przepełniony entuzjazmem... A i jak mnie okradniesz to cię znajdę... Dobra wchodź. - Rozejrzałam się i zobaczyłam jak labrador biegnie z zawrotną szybkością i nie wyrabia na zakręcie. Uderzyła we mnie dużą siłą, lecz ja byłam do tego przyzwyczajona, więc się nie przewróciłam. Labradorka zaczęła skakać przed Ashley'em i ocierała się o jego nogi. On stał nie wiedząc co zrobić. Owczarek i kot szczególnie się nie śpieszyli. Kot stanął pod moimi nogami i miauknął kilka razy, przykucnęłam i pogładziłam go po podgardle. Owczarek stanął koło niego i zaczął radośnie merdać ogonem. Pogładziłam oba zwierzaki i wstałam. Zwróciłam się do Ash'a:
- Dobra, pokaże ci gdzie wszystko jest, a na końcu pokażę ci twój pokój.
Zaczęłam go oprowadzać po budynku. Wskazałam mu kuchnie, pokój dzienny, łazienkę oraz i drugą łazienkę, sypialnię Joe i Leo (poradziłam mu by nie wchodził tam w nocy). Później sypialnię moją, a zaraz obok była sypialnia mojej mamy, która właśnie wyjechała na jakieś zebranie magów, czy coś w tym rodzaju. Został jeden pokój i to właśnie była jego sypialnia. Powiedziałam:
- Nie jest to nic ogromnego, ale powinno ci starczyć. Nie martw się, nie jest to tak małe jak komórka pod schodami, gdzie w razie czego też może być pokój. -Otworzyłam drzwi i wpuściłam go do środka - Rozgość się, tylko nie rozwal pokoju. Jeśli chcesz to możesz iść się wykąpać, zjeść coś, lub posiedzieć w salonie. Jak już mówiłam lepiej nie wchodź do pokoju chłopaków, to też się zalicza pod dzień, ogólnie lepiej tam nie wchodź...

< Ashley? >

Od Alex CD Jeffrey

Zamknięłam się i patrzyłam na niego. Nie wierzgałam, ponieważ nic by to nie dało, tylko sprawiłabym frajdę Jeff'owi. Patrzyłam w oczy chłopaka, aż zabrał dłoń z moich ust. Poruszałam wargami i powiedziałam po chwili:
- Wiem, że dużo gadam. Nie potrzebuję uświadamiania. - Uśmiechnęłam się szybko i odwróciłam wzrok, spoglądając na więzy. Zaczęłam poruszać dłońmi, lecz czarnowłosy złapał mnie za podbródek i odwrócił w swoją stronę. Powiedział z naprawdę szerokim uśmiechem:
- Nie uda ci się to...
- Hmm, założymy się? - Uśmiechnęłam się do niego odrobinę wrednie i zaczepiająco. Ponownie zaczęłam poruszać rękami, by się wydostać. Jeffrey szybko zareagował i zacisnął mocniej więzły, tak, że prawdopodobnie na nadgarstkach zostaną mi sine ślady. Spojrzałam na niego, trochę zirytowana. Zasiadł na wyspie kuchennej i bawił się swoim nożem. Przewróciłam oczami i spojrzałam na sok stojący na blacie. Strasznie chciało mi się pić, jak zawsze po przebudzeniu. Znowu spojrzałam na Jeff'a the Killer'a i powiedziałam:
- Hej, Jeff możesz dać mi tamten sok do picia? Proszę?...

< Jeff? >

poniedziałek, 2 listopada 2015

Od Alex CD Ashley

Uśmiechnęłam się i powiedziałam:
- Nie ma sprawy... Hmm, dlaczego tego nie jesz? Nie mów, że się odchudzasz.
- Ja... Nie, nie odchudzam się...
- Dobra to zapakuję ci to na później, zamówiłeś to zjedz. Zawsze wyznaję tą zasadę... - Spojrzałam na zegarek i jęknęłam. - Muszę już iść... Hej, przenocować cię? Mam wolny pokój, a jutro wyruszysz, czy co tam robisz... Nie myśl, że to jakaś niemoralna propozycja, tylko... Jakoś nie mogę sobie wyobrazić jak śpisz gdzieś na ziemi... Nie myśl, że się tak wszystkim przejmuję, dzisiaj jest dzień dobroci dla innych...

< Ashley? >

niedziela, 1 listopada 2015

Od Alex Do Jeffrey'a

Wracałam nocą ciemnymi uliczkami, późna zmiana w sklepie. Jednocześnie nienawidziłam nocy i ją kochałam. Przeszłam koło śmieci i leżącego na nich bezdomnego i skręciłam w pewien skrót. Biegł kilka przecznic od cmentarza. Szłam swoim rytmem, który dla większości osób jest szybki. Czułam się jakbym była obserwowana. Odwróciłam się szybko, a później ruszyłam dalej. Kilka kruków wzleciało w powietrze, unikając mojego kroku. Szłam długo, aż w pewnym momencie musiałam skręcić, w tym samym momencie z ramienia zsunęła się moja torba. Schyliłam się po nią i gdy się wyprostowałam ktoś złapał mnie w talii i przystawił mi do szyi nóż. Mocno docisnął ostrze do skóry, ponieważ czułam jak cienkie strużki krwi spływają po szyi i płyną dalej. Wiedziałam doskonale kto to jest, ostatnio było głośno o nim w mieście. Wszyscy o nim mówili. Uśmiechnęłam się lekko i powiedziałam cicho:
- Jeff the Killer.
- We własnej osobie. - Odparł.
- Jesteś popularny, wiesz? Zadałam głupie pytanie, na pewno wiesz... Więc co, to co zwykle? Tortury? A może coś nowego? Nie wiem, na przykład rozerwanie przez psy... Nie boję się śmierci. Proszę, możesz zrobić co chcesz. - Momentalnie odwróciłam się twarzą do niego i przyjrzałam się jego twarzy. Nadal miałam ostrze na szyi, ale byłam już przyzwyczajona do tego. Dotknęłam jego uśmiechu i sama się uśmiechnęłam. Powiedziałam:
- Wybacz, nie potrafiłam się powstrzymać... No to miło było, ale muszę już iść. - Pocałowałam go w policzek i powaliłam na ziemię. Powiedziałam na do widzenia:
- Może do zobaczenia, to zależy tylko od ciebie...
Pomachałam mu i pobiegłam w stronę domu. Wbiegłam do środka i zamknęłam za sobą drzwi. Zjechałam po nich ze zmęczenia. Zamknęłam oczy, a po chwili wstałam. Ruszyłam do łazienki i wzięłam zimny prysznic. Owinięta w ręcznik ruszyłam do swojej sypialni i otworzyłam szufladę, w której miałam piżamę. Na ułożonych ubraniach leżała karteczka z napisem "Go to sleep". Byłam lekko zdziwiona, ale zaśmiałam się, nie wiedziałam dlaczego, ale jakoś mnie to rozbawiło. Nie wiem czemu, ale bawiła mnie myśl, że obserwuje mnie seryjny morderca. Ruszyłam do łazienki i przebrałam się w swoją piżamę. Nie była to taka jak większość piżam dla kobiet, czyli koronkowa koszula nocna, (prędzej bym się zabiła niż w tym spała) tylko długa, lniana koszula po tacie. Położyłam się do łóżka i delikatnie przykręciłam lampkę na naftę. Nienawidziłam tego,  gdy budzę się w nocy i widzę ciemność. Przerażała mnie, ale miała swój urok. Dość szybko zasnęłam, miałam dzisiaj dużo pracy...


< Jeff? Taka jest już Alex, nic nie poradzisz xD >

Tłumacz