Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Carmelle Elizabet Natler. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Carmelle Elizabet Natler. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 marca 2016

Od Carmelle CD Satoru

Gdy Satoru wyszedł z pokoju, wstałam z stołu. Ubrałam spodnie i bluzkę w dosłownie 2 sekundy. Wyszłam przez okno i rozwinęłam skrzydła. Zaczęłam lecieć do domu na przedmieściach. Coś mi mówiło, że stanie się coś okropnego. Po około godzinie lotu stanęłam przed domem. Otworzyłam drzwi i usłyszałam krzyk. Z przerażeniem zauważyłam, że drzwi do piekła były otwarte. Wbiegłam do salonu. To co tam zobaczyłam rozbudzilo we mnie bestie. Mój przyjaciel leżał cały w krwi, pod ścianą, a Lucjusz pochylał się nad Kiku trzymając jego twarz w dłoni.
-Och, kochająca mamusia się zjawiła? To może powie mi czemu nie oddała chłopca do prawitego właściciela, mojego ojca?!- Rzekł Lucjusz.
- zostaw Kiku w spokoju. On nie będzie cierpiał za coś na co nie miał wpływu! Rozumiesz? - Krzyknęłam i się na niego rzuciłam. On jednak tylko się uśmiechnął. Poczułam, że coś mi się wbija w brzuch. To coś to Zatrute ostrze. Ostanie co usłyszałam to; 
- On jest mój, a za swoje zachowanie zapłacisz surowo! Surowo rozumiesz - Tak to był krzyk syna Lucyfera. Gdy się obudziłam, poczułam że jestem przykuta do podłogi łańcuchami. Leżałam na posadzce przed tronem Lucyfera. On siedział na nim z głupim uśmiechem i obracal w palcach sztylet. Sztylet zatruty najgorszą trucizna. 
-o wielka wybawczyni dzieci się obudziła! - Powiedział. Obok tronu po chwili stanol Lucek z Kiku. Młody był przerażony. Nigdy nie powiedziałam mu kim jestem.
-Masz mnie, wypuść Kiku!- Krzyknęłam 
-Oj nie ma tak łatwo. Nie Oddałas nam go zgodnie z przepisami. Wiesz co was czeka.- odpowiedział spokojnie władca piekła. We mnie- jak na zawołanie - wystąpiły nowe siły. Wysunelam skrzydła, wyrwalam łańcuchy. 
-Nie oddam ci go!- złapałam młodego i przytulilam go do piersi. Bieglam tak do najbliższego wyjścia. Strażnicy rzucali w moje skrzydła dzidami. Gdy udało mi się do biec. wyladowalismy w lesie, niedaleko domu Sata. Straciłam dużo krwi. Ostatnie co Powiedziałam to; 
-Proszę Kiku nie popełnij mych błędów.

(Sat? Znajdziesz tego pół trupa?)

wtorek, 23 lutego 2016

Od Carmelle CD Alyss

Uśmiechnęłam się nieznacznie na ten gest
-Dziwne uczucie. - Powiedziałam. Nie przywykłam do przytulania, ba pierwszy raz ktoś mnie przytula w życiu! No może drugi, ale to się nie liczy. Spojrzałam dziewczynie w oczy- Jednak i tak nie będzie dobrze. Nie powiem, że nie wiesz, ale życie jest za trudne, o wiele za trudne. Lecz nawet wtedy idzie wybudować pałac życia, ale gdy ma się złe fundamenty, to nawet najlepszy plan i ekipa budowlana nie da sobie rady. Nawet jeśli da radę pojawią się oni, istoty które to zniszczą. Będą podsłuchiwać schowani w krzakach, pod zwierzęcia postacią. -Wyjełam z pasa nóż i rzuciłam go w krzaki- Przekaż L'ce że jak chce mnie szpiegować to niech sam się tym zajmie, ponieważ jego ludzią coś to nie wychodzi - po niebie przeleciał kruk- całe życie pod kontrolą Nietoperka i jego bandy i brak możliwości zmieniania przyszłości. U mnie już nigdy nie będzie dobrze. A u ciebie? Może ty możesz się jeszcze ratować?

"Alyss? Carm walnela monolog. Nadal choruje więc opo beznadzieja. Wiem, nie bij"

niedziela, 24 stycznia 2016

Od Carmelle CD Satoru

Ale ja nie potrafię przepraszać… Gdy usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi poszłam do kuchni. Myślałam co zrobić by przeprosiny nie były takie zwykłe. Otworzyłam drzwiczki lodówki. Na półkach stały miseczki z owocami i pełno bitej śmietany.
-Nie znałam cię z tej strony Sat, nie znałam- to powiedziawszy zaśmiałam się cicho. Wzięłam truskawkę i ugryzłam. Nagle wpadłam na genialny plan. Weszłam do pokoju w którym dzisiaj spałam. Rzuciłam z stołu wszystkie rzeczy. Przyniosłam z lodówki wszystkie miseczki i bitą śmietanę. Ułożyłam je na brzegu stołu, a sama położyłam się na jego środku. Po chwili szumienie wody ucichło.



[Sat? Śniadanie-przeprosiny na talerzu z Carm xD]

niedziela, 3 stycznia 2016

Od Carmelle CD Satoru

Wymyśliłam iście diabelski plan.
-Róż mówisz? Ok.- pokiwałam głowa a moje włosy przybrały odcień włosów chłopaka. Pstryknęłam palcami a włosy Sata przybrały odcień..
- Ty chyba nie...- Spojrzał w lustro- Róż?! Oddawaj moje włosy! Nie chcę mieć różowych kłaków!
- Nie.
-nie?
- Tak. Ale oddam ci je gdy mnie złapiesz - zaczęłam uciekać. Różowowłosy złapał mnie w kuchni.
- Teraz zwróć moje włosy do pierwotnego stanu- rozkazał.
- Ale Sat sam mówiłeś że brakuje ci różu!- skończyłam na niego czego się nie spodziewał i upadł na ziemię
-Moja różowa poduszka - rzekłam wtulając się w jego nagi tors i zasnęłam


(Satoru jeszcze trochę ruszu?)

sobota, 2 stycznia 2016

Od Carmelle CD Satoru

Gdy zdjął moja koszulkę pociągnelam go za kołnierz. Szepnęłam mu do ucha:
- Jeśli coś się stanie mojej broni to przysięgam że do końca swojego życia niezobaczysz już ani jednej gołej kobiety.- zdjął mi dalikatnie pasek z bronią i położył go na stole. 
-Zadowolona? - Nie odpowiedziałam tylko znów go pociągnelam i namiętnie pocałowałam.Po tem Oddałam mu się całkowicie. 
~~~~~~
Obudziło mnie pukanie, a raczej walenie w drzwi i krzyk:
- Satoru wiem że tam jesteś! Otwieraj!- poczułam że blondyn wstał bo łóżko się delikatnie podniosło. Po chwili usłyszałam otwieranie drzwi. Z rozmowy dwóch facetów wywnioskowalam że ten drugi to trener Sata. Ech... To łóżko jest mało wygodne. Wyciągnęłam rękę do stolika i wyjelam z pasa dwa noże. Jednym rzuciłam w przybysza. Powinien wbić się gdzieś dwa milimetry nad jego głową, lecz nie jestem pewna bo cały czas miałam zamknięte oczy.
- Daj mi spać człowieku! A ty - rzuciłam drugim nożem w blondyna - wracaj tu bo choć chudy wygodna z ciebie poduszka!-nie wiem czemu Stałam się ostatnio taka wygodna, może to dla tego że od kilku lat brakowało mi męskiego dotyku. czułam na sobie spojrzenia dwóch mężczyzn co mało mnie interesowało. Moje ciało jest piękne to niech se podziwiają ładniejszego nie znajdą.

(Sat? Carm jest groźna, szczera i potrzebuje twego ciepła)

środa, 30 grudnia 2015

Od Carmelle CD Satoru

Obudziłam się nad ranem stwierdzając, że fotel jest strasznie niewygodny. Wstałam i położyłam się obok Sata. Prawie od razu zasnęłam . Rzadko miałam sny lecz teraz nastąpiła właśnie ta chwila. Śniło mi się... Nieważne, ale było to bardzo realne i niezdziwiłabym się jakbym jęknęla. Gdy się obudziłam widziałam ciemność. No tak grzywka. Próbowałam ja rozdmuchać, lecz nadaremno. Zrezygnowałam i osunelam ja kciukiem. Blondyn spoglądał na mnie swymi jakby wypranymi z emocji oczami.
-Jednego nie rozumiem-zaczęłam - czemu przy mnie siedziałeś, czemu mnie śledziłeś, czemu wtedy wróciłeś ?

(przepraszam że takie krótkie)

wtorek, 29 grudnia 2015

Od Carmelle CD Satoru

Po wyjściu Sata westchnęłam 
- Co cię z nim łączy?- spytał brunet. 
- Nie wiem. Ciągle nie wierzę że przy mnie siedział cały ten czas.- gdy skończyłam mówić drzwi otworzyły się i stanął w nich Kiku.
- Mamo?
- Młody pójdziesz z nim- Wskazałam na chłopaka który dalej uśmiechał się jak głupek - do starego domu w mieście. Ja dojdę jutro lub pojutrze bo muszę się czegoś dowiedzieć ok?
- Dobrze -odpowiedział moj jedynak i spojrzał podejrzliwie na Saisho. 
- Patrzysz się na mnie jakbyś pierwszy raz widział kogoś z gatunku Ki - i zmienił się w tygrysa, unikając niewygodnych pytań.
- To chłopak Kiry możesz mu ufać. A teraz wsiadaj na niego bo się niecierpliwi. Po chwili byłam sama w pokoju. Podeszłam do drzwi podpierając się o ścianę. Zaczęłam szukać Sata. Spał w jednym z pokoi. Usiadłam na fotelu, rozmyślając o tym kim dla mnie jest. Gdy nie zdołałam sobie odpowiedzieć zaczęłam rozmyślać kim ja dla niego jestem skoro śledził mnie, pomagał i teraz czuwał nade mną. W końcu osunęłam się w ramiona Morfeusza.

(Sati?)

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Od Carmelle CD Satoru

-Taaa...- aby podkreślić że nic mi nie jest wstałam i zaczęłam iść w stronę drzwi. Po chwili jednak zakręciło mi się w głowie i otarłam się o ścianę
-Właśnie widzę.-powiedział z wyczuwalna ironia Sat. Zaczęłam znowu iść w stronę drzwi. - A ty do kąt?
-Ddddo ddddommmmu- wyjęczała i przed ostatnim metrem dzielącym mnie od drzwi poleciałam. Chłopak jednak mnie złapał i położył na łóżku.
- Nie po to cie ratowałem marnując szansę pozbycia się Niny abyś teraz się gdzieś wykrwawiła.- Uśmiechnęłam się słabo na widok bruneta który przed sekunda pojawił się za blondynem, a teraz energicznie do mnie machał szczerząc się w najlepsze. Cichutko się zaśmiałam kiedy zaczął wykonywać takie ruchy jak Sat
-I czego rżysz.
- Saisho wyjdź.
- Nie- powiedział i przeskakując nad Satem położył się na mnie.
- Też się za tobą stęskniłam - wysyczałam.
-Nie przytulisz swego ukochanego - powiedział na głos a po tym przekazał mi w myślach - tygryska - jasne było że chciał zobaczyć minę Sata. Widząc go jednak znieruchomionego zapytał
- On tak zawsze?- spróbowałam go spoliczkować lecz złapał ma dłoń
- Przynajmniej wiemy że żyje - Powiedziałam



(odpisałam!)

piątek, 25 grudnia 2015

Od Carmelle CD Satoru

Wyszłam z pokoju. Usłyszałam skradanie się. Na samą myśl o osobie która się skradała, uśmiechnęłam się. Obróciłam się lecz za raz po tym padłam na kolana widząc stan Saisho. Położyłam rękę na jego łbie.
-Co ona ci zrobiła? -Zapytałam, wyciągnęłam drugą rękę do ucha zwierzęcia. Rana ciągnęła się od ucha do ogona który ledwo wisiał. Przejechałam po niej palcem, a ona znikła.- Co?
-Odzyskujesz moc Insaida i nie mów, że to kłamstwo bo twój wisiorek mówi coś innego. - Spojrzałam w dół. Faktycznie srebrny liść połyskiwał, zmieniając się raz w głowę tygrysa raz w liść. Jednak na końcu zmienił się w :


-Pamiętasz co to znaczy? -Zapytał
-Jasne jak mogłabym zapomnieć. Kobra miała taki sam tylko ona nie zdołała go uratować...- Słowa powiedziane na głos były o wiele bardziej przekonujące niż te zamknięte w umyśle.
-Jeśli chcesz go uratować to musisz to zrobić teraz.- Wtulił się we mnie jak mały kociak choć był wielkim tygrysem.- Wsiadaj będzie szybciej.- Wskoczyłam na jego grzbiet . Po chwili zauważyłam Sata, trzymał rękę na klamce . Mimo bólu rozchodzącego się po całym cielę skoczyłam na niego odsuwając go od drzwi.
-Do reszty ci na mózg padło?! Ona jest niebezpieczna gdy pije herbatce a co dopiero jak zadaje mi ból.- Spojrzałam mu w oczy. Wiem, nierozumnie. Jak każdy.
-Przecież jej tu niema. - Rzekł patrząc na mnie jak na oszalałą. Westchnęłam. CO mu będę tłumaczyć, lepiej pierw zduszę w niej życie po tym wszystko mu pokarze. Jeśli K miała rację to zobaczy to co chcę mu powiedzieć . Wstałam i otworzyłam drzwi z buta. Na podłodze siedziała Nina torturująca Nairi.
-O matka miłosierdzia się zjawiła! Jaki zaszczyt!- coraz bardziej sobie grabiła. Już przedtem zauważyłam że zabrali mi broń. Ona myśli że mnie to powstrzyma? Porąbało.
-Mam cię dość! Jesteś jedną wielką porażką! Od dziecka zazdrościłaś mi wszystkiego! Ja na wszystko ciężko pracowałam rozumiesz! Wcale nie miałam łatwiej niż ty! - Z każdym słowem byłam coraz bliżej jej- Gdy ty żyłaś sobie spokojnie i bawiłaś się z swoimi koleżankami ja całe dnie trenowałam! Całe dnie przez 16 lat! W nocy nie było lepiej! Gdy ty wiodłaś swoje beztroskę życie ja codziennie od 7 urodzin byłam molestowana, gwałcona poniżana! - Rzuciłam się na nią nie przerywając monologu.- Gdy po tych 16 latach wyszłam na powierzchnię jedyne co miałam w głowię to misja! Ta durna misja przez którą tak żyłam! Czego ty mi zazdrościsz no czego gadaj!- Przybiłam ją do ściany. Wpadłam w szał.
-Czego ci zazdroszczę? Mocy! Mocy której nie potrafisz używać bo jesteś za głupia! Czemu ty ją dostałaś a nie ja! Gadaj!- Próbowała się wyszarpać lecz na daremno. Gdy ja się wścieknę to nie ma ratunku.
-Widzisz co robisz? One cierpią i to przez ciebie! Kobra zobaczyła to na początku! Myślisz dla czego to ja dostałam medalion a nie ty? NIE odpowiadaj bo szkoda tlenu. To we mnie zobaczyła potencjał! to we mnie zobaczyła oddanie! To mi powierzyła los zagrożonych!- Rzekłam. Naglę poczułam że przebiła mi bok.
-Słodkich snów ! Nie zapomnij pozdrowić swoich ukochanych futrzaków. - Zaśmiała się. Nim zemdlałam zdążyłam powiedzieć tylko zaklęcie chroniące i nędzna prośbę;
-Ty która kochasz i mnie wybrałaś chroń go bo czuję że to ten który przez kopniecie kamienia góry przeniesie. Sai rozszarp ją , prószę. Użyczam ci swej mocy.



[No to taka ukrojona historia XD wymyśliłam to gdy pomagałam składać tory wyścigowe kuzyna XD]

czwartek, 24 grudnia 2015

Od Carmelle CD Satoru

Ech jak mnie mógł porównywać do kota... Po chwili Przybil mnie do drzewa. Jego dotyk przywitał wspomnienia.zaczął coś mówić lecz go nieslucham. Byłam pogrążona w spomnieniach. Najwięcej z naszej pamietnej nocy. Po chwili przybil mnie bardziej do drzewa zasłaniając usta. odczulam że czegoś nasluchuje. To była Nina. Ech ile bym dała aby nigdy nie istniała. czekaj! Czy ja czuję... Tylko nie kocimietka. Dobra jednak mam coś z kota! Choć nie dokonca. Reaguje na nią inaczej niż te zwierzęta.Od niej mdleje. No w pewnym sensie. Można to raczej nazwać wyłączeniem większości zmysłów ponieważ dalej Słyszę i odczuwam ból. No właśnie co do słuchu Nina zaczęła swój monolog. Jedyne co mnie zainteresowało to początek;
-Sati jaki ty kochany! Pojmales ja dla mnie? Co jej podałeś? Nie ważne. Wykońcu będę mogła się pobawić! Ale pierw dam ja do zabawy moim najlepszym żołnierza niech też mają trochę radochy!

(Sorry nie wiedziałam jak dalej to ciągnąć) .

Od Carmelle CD Rufus

Gdy przez dłuższy moment młody nic nie powiedział zdecydowałam się odezwać
- Kiku przedstaw się Panu.
- Mamo ale właśnie powiedziałaś me imię. - Rzekł i spojrzał na mnie wzrokiem mówiącym wszystko. 
- Ech mniejsza a teraz mów co gotowales. Albo czekaj nie mów- ukleknelam by znaleźć się na jego poziomie - kotlet swajcarski. 
-Ci? Skąd wie... - Spojrzał na siebie. Na swoim mundurze miał założony fartuch- nie zdjelem go?- Uśmiechnęłam się
- Teraz to nieważne. Starczy dla Rufusiona. - Mały pokiwal głowa i uciekł szykować kolejne nakrycie.
- Mam nadzieję że zostaniesz, młody kocha gotować.- Tak teraz byłam sobą. Bez otoczki agresji. Spokojna i wyluzowana.- Kawy cherbaty, czegoś mocniejszego?- zapytałam wchodząc głębiej. Jednak widząc że chłopak za mną nie idzie zadałam kolejne pytanie- Co tak stoisz jak kołek?
- Jak ty mnie nazwalas? - Zapytał.
- Rufusion - Uśmiechnęłam się znów 

(Rufi? Carm przy Kiku staje się miła)

Od Carmelle CD Satoru

Gdy zniknęli na schodach podrzuciłam nogą nóż. W obrocie przecielam więzy i wbilam go w ścianę. Pochyliłam się i przytulilam Kiku.
- Muszę wykońcu to zrobić. -Szepnęłam 
-Co?- zapytał 
- Cię przygotować i wyjaśnić czemu się wyprowadzamy.- Znowu Powiedziałam szeptem 
-Wyprowadzić? Ale...- przerwałam mu
- Lec do siebie spakoj w mały plecak to co Potrzebujesz ale do ubrania wystarczy Ci to co masz na sobie i czarny strój z białymi elementami. Wytłumaczę Ci wszystko w swoim czasie.- Znowu szept. Kiku pobiegł w stronę kuchni. Jako jedyny pokój miał na dole.
(15 minut później) 
Stałam na murze otaczającym mój dom. Widziałam to co oni wyprawiali za oknem. Odwróciłam się i powiedziałam.
-Tam gdzie idziemy będziesz bezpieczny.- zaczęłam biec. Tempo było dostosowane do Kiku.
-Mamo czemu tu nie jestem bezpieczny?- zapytał.
- Jako mój syn będziesz miał trochę wrogów. Kiku- końcówkę Powiedziałam szeptem. 
-Tak.?- jego głos drżał 
- Co kolwiek się stanie proszę nie bój się mnie.-po chwili dodałam - przepraszam za to ze masz prze zmnie ciężkie dzieciństwo.
(godzine później) 
Stałam przed mym domem w górach. Kiku przyglądał mu się z zaciekawieniem.Po chwili powiedział.
- Tu jest o wiele bardziej przytulnie niż w starej rezydenci.- Zaśmiałam się na tą uwagę. 
-Choć młody jest już późno jutro dowiesz się wszystkiego. -Powiedziałam.
Gdy Kik zasnął pobiegłam do kuchni i walnelam pięścią z całej siły w ścianę. Na co otworzyła się mała skrytka nad drzwiami. Wyjelam jej zawartość. 5 małych pudełek. otworzyłam je. Były ustawione w kolejności kolorów. Srebrny, czerwony, niebieski, zielony i biały. Wlałam do miski zawartość pierwszego. zamoczylam w tym włosy. Wzięłam trzy kolejne pudełka i przejechałam nimi po włosach. Do wody dorzuciłam ostatnia zawartość i znowu zamoczylam w tym włosy. Wyruszyła je i spotkam w warkocz na boku. Wykładałam jak stara ja. Ta dziwna 16- latka która potrafiła zabić za najmniejszy błąd. Wyciągnęłam kartkę i zaczęłam pisać plan dnia. I tak mijały dni tygodnie miesiące aż wykońcu minął rok. cały czas ta sama kolejność. śniadanie trening obiad historia kolacja i spokojny patrol. Jednak tego dnia miało coś się zmienić. Kiku prosił mnie bym nie szła na patrol bo czuje ze stanie się coś złego. Lecz ja poszłam. Natknąłam się na Oddział żołnierzy Niny. Nie wiem jak mnie tu wysledzila ale jedno było pewne. Wykońcu mogę się pobawić. Wyjelam katane obracając ja i rzuciłam się na wroga. Zabiłam wszystkich lecz nadal było uczucie że ktoś mnie obserwuje. Wydawało mi się że na drzewie ujrzałam blond czupryne. Lecz to nie było możliwe. Wracając do domu cały czas myślałam o głupiej miłości, a moje długe czerwono niebiesko zielone włosy falowaly na wietrze.

( Sat? Sorry ze takie krótkie)

wtorek, 22 grudnia 2015

Od Carmelle CD Rufus

Rzuciłam w Ki nożem. Miało to wyglądać okrutnie lecz w rzeczy samej był on wysmarowany lekami. 
- A co cię to? Ale jeśli musisz wiedzieć to pójdę sprawdzić czy mój dom nadal stoi.- Powiedziałam 
- A czemu niemial by?- zapytał
-Ech jesteś zbyt ciekawy. Lecz powiem tylko tyle że 2xK ( kiku i Kira) razem są nie do zatrzymania, ale osobno potrafią zniszczyć wszystko. Kik przykładowo przez pożar w kuchni...- mruknelam po chwili odpowiedziałam choć sama nie wiem dla czego- Kiku to mój syn jeśli chcesz wiedzieć a widać to w twych oczach i jeśli chcesz możesz iść ze mną

(Rufi? Sorry ze tak późno ale nie żyje bo spadła na mnie sztanga)

Od Carmelle CD Satoru

-Mogłam zanim pobiec lecz wyszłam bym na desperatke. -Spoliczkowalam się.- Przecież jestem desperatka. Uganiam się za kimś kogo wcale nie znam. Ech powiedziedzial ostatnio ze to ja go zmiekszylam, ale czy to nie ja jestem teraz ta bezbronna. Kiedyś potrafiłam bym się sama obronić, a teraz? Nie sygnałam bym z bólu bo go nieczulam. Nie jestem sobą. Moje oczy się zmieniły. Brak w nich już tej odrobiny szaleństwa i oblakania. Zamiast mrożoncego spojrzenia posiadam pełne dobrych uczuć. Chcę być stara sobą... Ale czy na pewno?- właśnie to towarzyszyło mi całą drogę powrotną. Weszłam do domu. Było tu cicho, za cicho. Weszłam do salonu.
-Kiku!- Krzyknęłam na widok syna przywiązanego do krzesła na środku pokoju. Nagle przystawil mi ktoś nóż do gardła.
-Znowu cie spotykam Młoda- nie no kolejna? Kto dziś będzie chciał jeszcze się na mnie wyrzyc? 
- Jesteś o demnie starsza o osiem minut więc się ogarnij.- Powiedziałam. Mam dosyć mojej rodziny. Czy ona zawsze będzie chciała mnie zabić za to ze Stary Nietoperz wybrał mnie? 
- Przyszłam tu sobie powalczyć jak za dawnych lat, a zostałam tu tego bachora. -Zaśmiała się gardlowo - nigdy nie myślałam że taka niedolega jak ty będzie miała dzieci.- poczułam to co dawniej. Oczy się zmieniły. Czułam to. W dłoniach pojawiły się moje ukochane katany.lecz dziewczyna dalej kontynuowała.- A no tak zapomniałam. Taka tania kurw@ jak ty na pewno ma wielu klientów - Już miałam się na nią rzucić gdy...

(Sat? Zaskocz mnie)

czwartek, 17 grudnia 2015

Od Carmelle CD Satoru

Właśnie coś zrozumiałam. Jeśli Kiku zostanie dłużej sam to nie będę miała gdzie mieszkać...
-Żegnaj- powiedziałam wychodząc z pomieszczenia. Ruszyłam krętymi korytarzami do wyjścia. Nagle ktoś przybił mnie do ściany. To nie był Sat.
-Dziewczynka się zgubiła... ha ha- Ten śmiech... to nie możliwe... Z cienia wyłonił się...
-Bil- Warknęłam. Czasami jednak mam za dużo wrogów. Ten jest wyjątkowo uciążliwy. Zjawiał się zawsze w nieodpowiednim momencie. Jednak nie widziałam się z nim od 8 lat.
-Znasz moje imię? Niecodzienna sytuacja.- On mnie nie rozpoznał default smiley :o
-Nie zgrywaj się. Dobrze wiem że wiesz kim jestem Linel- Uśmiechnęłam się wrednie.
-Tylko jedna osoba tak do mnie mówiła, ale nie widziałem jej od wieków- powiedział.
-Jeśli dla ciebie 8 lat to wieki..- Teraz już wiedział kim jestem. Uśmiechnął się przebiegle.
-W końcu się zemszczę Carmelle...


[Sat?]

czwartek, 10 grudnia 2015

Od Carmelle CD Satoru

Spojrzałam na niego. Zna moje ruchy? Walczył za mną 10 lat temu. Dużo się od wtedy zmieniło w moim stylu walki. Trochę inne ruchy i bardziej przemyślane ataki. Zjechałam powoli po ścianie opierając o nią głowę. Nie zwracałam uwagi na krew cieknącą z boku. Chyba się nie wykrwawię ... Chyba

[Sat? }

Od Carmelle CD Rufus

Poszłam za chłopakiem. Przez cała drogę nie wymieniłam z nim ani jednego słowa. Po chwili weszliśmy do jakiegoś budynku. Kira już wyczuła mój zapach. Usłyszałam uderzanie łap . Po chwili w korytarzu stanęła Ki. Próbowała się na mnie rzucić. Uderzyłam ją za to w nos.
-Spokój.- Tygrysica położyła się na moich nogach. -Złaź.- ona tylko prychnęła.- Jesteś nieznośna.

[Ruf? wiem króciutko}

wtorek, 8 grudnia 2015

Od Carmelle CD Satoru

Wyszłam z pokoju. Kroki skierowałam do kuchni. Położyłam na blacie Jajka.
-Wychodzę dziś Kiku.-Powiedziałam 
-będziesz o niego walczyć?- zapytał.
-Będę.- oswiadczylam 

Weszłam na arenę. Walka miała się zaraz zacząć. Otarlam się o ścianę. Na moje szczęście walka skończyła się szybko. Podeszłym do sędziego i szepnęłam mu do ucha.
-Dla czego mam ci na to pozwolić?- zapytał szeptem w Odpowiedzi.
- A dla czego ja cię nie mam zabić?- próbowałam uśmiechnąć się w ten sam sposób co sat. Czy mi się udało? Tego nie wiem. 
- Mała zmiana planów! Dziś zamiast jednej walki będą dwie!- czyli był mądrzejszy niż myślałam. Weszłam do klatki.
Uśmiechnęłam się tak jak ostatnio.
-Witam ponownie.

(Sat? Powalczymy?)

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Od Carmelle CD Satoru

Chwyciłam jego zdrowa dłoń. Wstałam i rozłożyłam największe skrzydła. Odwróciłam blondyna tak aby było nam obojgu wygodnie. Pfff on to na pewno ma wygodnie, przecież jego głowa jest między moimi piersiami. Wzbiłam się w powietrze. Po chwili wylądowaliśmy na dachu mego domu. Otworzyłam małe drzwiczki do tajnego pomieszczenia. Wepchnęłam do niego Sata. 
-Siadaj - Powiedziałam wskazując na fotel. W między czasie wyjęłam z szafy różnorodne fiolki. Zaczęłam wybierać niektóre z nich. Po wymieszaniu miały czerwony kolor. Wzięłam rękę chłopaka i zamoczyłam ją w misce. Efekt był chwilę opóźniony ale był. Po chwili ręka była cała. Co do mikstury ciekawostka było to że dla każdej rasy była lecznicza z wyjątkiem serafin. Nawet trochę wystarczyło aby wypalić blizny. Tia a ja jeszcze przy wylewaniu musiałam ja się oblać! 
-Choler@! - zaczęłam odpinać guziki koszuli ale nie szło mi to najlepiej gdy palący ból przechodził przez me ciało. - Kur...- Już miałam rozerwać koszulę gdy Satoru Podszedł i mi pomógł. Okazał tym samym moje piersi.

(Sat? Carm zapomniała stanika włożyć xd)

niedziela, 6 grudnia 2015

Od Carmelle CD Rufus

Wstalam i otarlam łzy. Wiedziałam co muszę teraz zrobić. Wysunelam skrzydła. Zaczęłam lecieć przed siebie. Co chwilę robiłam w powietrzu beczki. Rzuciłam z nóg tenisowki a szatę zmieniłam w czarna suknie. Wykładałam dziwnie. Wylądowałam. Intuicja kazała mi czekać. Usłyszałam szczekanie i głos Rufusa. Uśmiechnęłam się. - Ktoś tu chyba niepotrafi zajmować się psami- Powiedziałam wyciągając się za rogu. Na mej twarzy zawitał kpiacy uśmiech. W głowie była jedna myśl: odzyskam Kirę

< Rufus? >

Tłumacz