Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leonardo Casavir Discordia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leonardo Casavir Discordia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 maja 2016

Od Leonardo CD Joe

Powoli zbliżał się okres wakacyjny, a Zevran miał ambitne plany na ten czas. Kilka miesięcy przed latem już zaczął planować wyjazd. Jego plany były tak przesadzone, że delikatnie musiałem dać mu do zrozumienia, że wystarczy mi zwykłe pojechanie nad morze. Ostatecznie, choć niechętnie, Staruszek się zgodził. Wynajął pokój w hotelu. Gdy tam pojechaliśmy on poszedł się zameldować, a ja pomaszerowałem na bazar. Chciałem zobaczyć co tutejsi mają do zaoferowania. Gdy tak chodziłem między straganami w pewnym momencie dostrzegłem parę znajomych oczek. Zatrzymałem się zdziwiony na chwilę, ale zaraz ruszyłem w tamtym kierunku. Zatrzymałem się dość spory odcinek od starych znajomych. 
-Ruby, Joe...- powiedziałem z lekkim uśmiechem.
Cieszyłem się, że ich spotkałem, jednak miałem świadomość, że oni niekoniecznie mogą podzielać moje uczucia. Ruby bardzo wyrosła, a Wilczek... On się prawie nie zmienił. Po chwili ciszy dziewczynka podleciała do mnie i uderzyła mnie w twarz. 
-Zasłużyłem- stwierdziłem, uśmiechając się słabo. 
Zraz po moich słowach Księżniczka przytuliła się do mnie. Objąłem ją delikatnie, po czym podniosłem wzrok na wilkołaka. 
-Hej Leo- mruknął. 
Chyba nie był skory do rozmowy. Poczekałem aż dziewczynka się ode mnie odklei, by podejść do mężczyzny i go przytulić.
-Co tak ponuro?- zapytałem, obejmując go. 
-Muszą być zdziwieni- usłyszałem znajomy głos.
Puściłem Wilczka i odwróciłem się. Obok Ruby stał mój chłopak.
-Zev- uśmiechnąłem się.


<Joe?>

piątek, 15 kwietnia 2016

Od Leonardo CD Joe

Pogłaskałem dziewczynkę po włosach. Nie potrafiłem spojrzeć jej w oczy. Wiedziałem, że gdy zobaczę duże pytające oczka nie wytrzymam tego. Zraniłem Wilczka i nie chciałem tego samego dla Księżniczki.
-Będę cię czasem odwiedzał- obiecałem.
-Kiedy wrócisz?- zapytała, przytulając się do mnie.
-Sam nie wiem... Może mi to trochę zająć, ale nie martw się. Nie zapomnę o tobie- powiedziałem, uśmiechając się.
-A o JoJo?-dopytywała.
-Jego nie da się zapomnieć...- odpowiedziałem, po chwili namysłu.
Posiedziałem jeszcze chwilę z małą, po czym poszedłem pakować się dalej. Wieczorem byłem już gotowy do wyjścia, jednak chciałem przed tym wszystkim porozmawiać jeszcze z Alex. Kobieta oczywiście zmieszała mnie z błotem, czego też się spodziewałem. Stwierdziła, że jestem nieodpowiedzialnym egoistą, a gdy wspomniałem o Zevranie prawie oberwałem od niej książką. Pewnie po części miała rację. Po dość długim monologu, stwierdziła jednak, że jestem już dorosły i mogę robić ze swoim życiem co tylko zechcę. Przytuliłem dziewczynę, tak jak jeszcze nigdy wcześniej. Byłem pewien, że będę za nią tęsknił. Następna w kolejce była Ruby... Najtrudniejsze zadanie. Wszedłem to jej pokoju i poinformowałem ją, że niedługo wyruszam. Jej postawa zadziwiła mnie.
-Razem z JoJo będziemy na ciebie czekali, więc masz się pospieszyć- stwierdziła z uśmiechem.
Zrobiło mi się przykro, jednak przed Księżniczka musiałem udawać, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Przytuliłem ją mocno i zamieniłem z nią parę zdań, po czym udałem się do wilkołaka... Nie byłem pewien, czy powinienem się z nim żegnać.
-Jak chcesz to już idź. Nie będę cię opóźniał. Pewnie Zevran czeka- mruknął, gdy tylko wszedłem do pomieszczenia.
-Joe, proszę... Zevran nie ma z tym nic wspólnego...- westchnąłem, chcąc, aby to było prawdą.
Nie uzyskałem odpowiedzi. Podszedłem do mężczyzny i złapałem go za rękę, by przyciągnąć do siebie. Tym razem to ja go przytulałem. Miłe było to, że dla odmiany to nie ja wtulałem się w niego.
-Wiesz, że będę tęsknił- powiedziałem, zatapiając rękę w jego włosach.
Chwilę staliśmy w milczeniu. Wreszcie odsunąłem się od niego, pocałowałem Wilczka w czoło i ruszyłem po dwoje rzeczy. Wyjście z domu było trudne, bo przeżyłem w nim wiele dobrych chwil... Zostawiałem za sobą Ruby, Alex i Joe...



<Joe?>

Od Leonardo CD Joe

Przestałem pakować ubrania. Usiadłem i zacząłem zastanawiać się nad jego słowami. Kochałem go, jednak coś ciągnęło mnie również do Zevrana. Noc spędzona z nim była zupełnie inna od tej z Wilczkiem. Teraz zdałem sobie sprawę, że potrzebuję odskoczni od naszego związku. Joe postąpił słusznie, zostawiając mnie. Przynajmniej nie będzie się męczył.
-I co ja mam niby teraz zrobić?- zapytałem na głos.
Zrezygnowałem z pakowania się. Ruszyłem do hotelu, w którym zatrzymał się rudowłosy. Nie powinienem był tego robić, jednak chciałem zapomnieć o wcześniejszym zdarzeniu. Mężczyzna przywitał mnie z otwartymi ramionami, a gdy zobaczył, że coś jest nie tak zapytał o co chodzi. Wyżaliłem mu się, nie mogąc powstrzymać łez w pewnym momencie. W końcu z Wilczkiem byłem już tyle czasu. Przeszedłem z nim bardzo wiele. Poznał moich braci, a nawet miałem z nim kogo wychowywać... Zniszczyłem to wszystko. Jego uczucia mi to uświadomiły. Płakałem, wtulony w Staruszka, który próbował mnie jakoś uspokoić. Zdziwiłem się, że spokojnie mnie wysłuchał, a nie zaciągnął to łóżka.
-Teraz ja się tobą zajmę...- wyszeptał w którymś momencie.
Wzdrygnąłem się na te słowa i otworzyłem szarzej oczy. Pamiętałem czasy, gdy chciałem być z Zevranem. Starałem się wtedy, ale w pewnym momencie zrezygnowałem na rzecz Wilczka. Po chwili namysłu zgodziłem się. Ustaliliśmy jak to wszystko będzie wyglądać, a rankiem wróciłem do domu Alex. Miałem nadzieję, że nikt jeszcze nie wie o moich planach, a zwłaszcza Ruby. Musiałem obgadać z Joe co z nią będzie. Skierowałem się do sypialni. Chłopak jeszcze spał. Chciałem podejść i go pogłaskać, jednak w ostatniej chwili zrezygnowałem. Nie miałem prawa teraz tego robić. Nie po rozpoczęciu czegoś nowego z Zevranem. Usiadłem na łóżku za wilkołakiem i czekałem, aż się obudzi.



<Joe?>

Od Leonardo CD Joe

Stałem jeszcze chwilę w kuchni, próbując dopuścić do siebie słowa partnera. Nie rozumiałem dlaczego pozwolił mi na zdradę. To było absurdalne. Ktoś inny zacząłby na mnie krzyczeć, lub przynajmniej by mnie uderzył, jednak nie on. Postanowiłem, że dzisiejszą noc Zevran spędzi samotnie. Udałem się do pomieszczenia, w którym jeszcze chwilę temu spał Wilczek. Zaczekałem aż ten się ogarnie i wróci do sypialni. Gdy wreszcie się pojawił uśmiechnąłem się do niego niepewnie. Ten spojrzał na mnie zdziwiony. Przeniosłem wzrok na podłogę.
-Nie mogę tego zrobić, gdy wiem, że masz świadomość co robię- wyjawiłem- Powinienem być z tobą szczery, jednak wolałbym żebyś o tym nie wiedział.
-Czyli chciałeś zrobić ze mnie jelenia? Och wybacz, że chciałem dać ci trochę swobody- w głosie wilkołaka było słychać ironię.
-Wiesz, że nie o to mi chodzi- skrzywiłem się- Najchętniej zrobiłbym to z wami obydwoma, jednak wiem, że w życiu się na to nie zgodzisz.
-O proszę!- Joe uśmiechnął się wrednie- Chociaż o jednym miałeś pojęcie. Ja ci już powiedziałem. Możesz do niego iść. Droga wolna, nie będę cię zatrzymywał.
Wstałem i podszedłem do brązowowłosego. Wtuliłem się w spięte ciało, które przy dotyku z moją skórą lekko zadrżało.
-Za kilka dni mam zamiar zabrać Ciebie i Ruby i opuścić ten dom- powiedziałem cicho.
Zapadła niezręczna cisza. Po chwili Joe osunął się ode mnie. Spojrzałem na niego pytająco.
-Nie Leoś. Ani ja, ani Ruby nigdzie nie jedziemy- spojrzał na mnie smutno- Mam dość twoich wybryków. Dopóki Ru z nami nie było mogłem tolerować twoje zachowanie, ale teraz bardziej krzywdzisz ją niż mnie.
Stałem zszokowany. Nie sądziłem, że Wilczek kiedykolwiek postawi mnie w takiej sytuacji. Po zdziwieniu nadszedł czas na złość.
-To ty się zmieniłeś i nie próbuj usprawiedliwiać się Ruby. Gdy się poznaliśmy byłeś bardziej wyluzowany niż teraz. Mam wrażenie, że pozwalając mi na Zevrana odpuściłeś mnie sobie!- krzyknąłem.
-Nie. To ty odpuściłeś sobie mnie, a odchodząc odpuścisz też sobie Ruby. Jedną rodzinę już straciła.
Wilkołak miał rację. Nie umiałem znaleźć żadnego argumenty, więc wyszedłem z pokoju, trzaskając drzwiami. Poszedłem się pakować.




<Joe?>

Od Leonardo CD Joe

Zachowanie Wilczka mnie zdziwiło. Spodziewałem się, że będzie na mnie krzyczał, ale to, że tego nie zrobił oznaczać mogło tylko jedno. On też mnie zdradził. Aby się upewnić co do tego, postanowiłem iść do ukochanego. Ubrałem się, po czym skierowałem do sypialni, w której ten aktualnie przebywał. Mężczyzna leżał na łóżku, prawdopodobnie spał. Niepewnie zbliżyłem się do niego i położyłem za nim. Po dłuższej chwili objąłem go, a ten niespodziewanie złapał moją dłoń, na co lekko się wzdrygnąłem. Splotłem nasze palce.
-Gdzie wczoraj byłeś?- zapytałem.
-Nad jeziorem. W końcu zająłeś naszą sypialnię, pamiętasz?- odpowiedział.
Nie potrafiłem wychwycić z jego tonu żadnych emocji. Głupio było mi zapytać wprost, czy mnie zdradził. Już chyba wolałem, żeby to właśnie on o to zapytał.
-Jeśli nie ja, to ty byś to zrobił. Razem z tym typem- mruknąłem, przytulając wilkołaka mocno.
-Ten typ ma na imię Dominic. Bardzo możliwe, jednak przypuszczam, że spędzilibyśmy tę noc tak samo, jak to się stało dzisiejszej nocy- beznamiętny ton Wilczka powoli zaczynał mnie denerwować- Dowiedziałem się dzisiaj wielu rzeczy o jego życiu.
-W dupie mam to jak się nazywa- prychnąłem- Spędziłeś z nim noc. Interesuje mnie tylko i wyłącznie to. Nic innego się nie liczy.
-Owszem, spędziłem- przytaknął- Jednak nie tak jak myślisz.
Serce zaczęło mi bić mocniej. Wstałem z łóżka i szybko . Zrozumiałem, że tylko ja byłem takim debilem, żeby dać się sprowokować. Joe chciał wzbudzić moją zazdrość, a ja głupi dałem się przekonać Zevranowi do wspólnej nocy. Nie wiedziałem kogo mam zabić najpierw. Wilczka, Zevrana, czy samego siebie? Każdy z nas miał jakiś związek z tą sprawą. Może najlepiej będzie jeśli nie powiem Wilczkowi prawdy? Tak, to chyba najlepsze rozwiązanie. Zszedłem do kuchni, by zapytał Alex o rudowłosego. Ta odpowiedziała, że widziała go jak niedawno wychodził z domu. Chciała wyjaśnień odnośnie jego obecności tutaj, ale nie miałem czasu na całą historyjkę. Wybiegłem za Staruszkiem, którego udało mi się szybko dogonić. Poprosiłem mężczyznę, aby nie wspominał nikomu o dzisiejszej nocy. Ten początkowo nie chciał się zgodzić, jednak wreszcie uśmiechnął się chytrze i zbliżył się do mnie.
-Zgodzę się, jeśli spędzisz ze mną jeszcze kilka nocy- uśmiechnął się.
-Mowy nie ma!- krzyknąłem.
-Przecież obaj wiemy, że tego chcesz- uśmiechnął się- Zawsze możesz odmówić, jednak wtedy Joe dowie się o wszystkim. Może opowiem mu nawet najdrobniejsze szczegóły? O tak. Na pewno zainteresuje go to, jak jego chłopak...
-Nie denerwuj mnie Zevran!- warknąłem- Na zbyt dużo sobie pozwalasz.
-Z wami tylko tak można postępować- stwierdził, podchodząc do mnie.
Cofnąłem się, jednak za mną znajdowało się drzewo. Rudowłosy wykorzystał to i pchnął mnie na nie, zaczynając całować. Początkowo się opierałem, ale dość szybko zacząłem oddawać pocałunki. Kochałem Wilczka, jednak sek* z Zevranem to było zupełnie co innego. Teraz czułem się jak tania dziwk*. Wierzyłem, a raczej chciałem wierzyć, że robię to dla nas.
-Pierwsza rata dzisiaj wieczorem. Znajdziesz mnie w najbliższym hotelu.
Nie zareagowałem. Chwilę przyglądałem się odchodzącemu Zevranowi, po czym wróciłem do domu.




<Joe? To pomieszałam>

Od Leonardo CD Joe

Patrzyłem na mężczyzn wściekły. Joe najpierw kompletnie mnie zignorował, a później zapytał czy może zdradzić mnie z tym typem! Postanowiłem nie być gorszy i zabrałem do domu Zevrana. Wiedziałem, że może się to nie spodobać domownikom, ale to Wilczek zaczął od sprowadzenia obcego faceta do domu.
-Nie przeszkadzajcie sobie- mruknąłem.
Złapałem Staruszka za rękę i poprowadziłem do sypialni, którą po chwili zamknąłem na klucz. Nie miałem zamiaru niczego z nim robić, jednak Wilczek nie musiał o tym wiedzieć.
-To co teraz robimy?- zapytał rudowłosy, kładąc się na łóżku.
Wzruszyłem ramionami i usiadłem obok mężczyzny.
-Musimy wytrzymać do rana. Wtedy ten chłopak sobie wreszcie pójdzie- stwierdziłem niezadowolony.
-Wiem co może nam przyspieszyć czas- zaśmiał się, wstając.
Zevran objął mnie mocno od tyłu. Odwróciłem lekko głowę, by spojrzeć na niego jak na debila. Dobrze wiedział, że mimo wszystko miałem wilkołaka.
-Twój chłopak i tak już pewnie zajęty jest innym, więc czemu i my nie mamy spędzić upojnej nocy?- zapytał.
-Opamięta się- uśmiechnąłem się niepewnie.
Staruszek zaczął przekonywać mnie, że Joe jest zajęty mężczyzna. Początkowo nie udawało mu się mnie przekonać, jednak po pewnym czasie uległem. Pozwoliłem, by rudowłosy przewrócił mnie na łóżko i zaczął całować. Czy tego chciałem? Trzeba przyznać, że Zevran od zawsze mnie pociągał, więc mimo tego, że miałem partnera cieszyłem się z tej sytuacji w jakiś sposób.
-Obiecuję, że tej nocy zapomnisz o nim- szepnął mi do ucha.
-Nie gadaj tylko się mną zajmij- powiedziałem, po czym go pocałowałem.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Rankiem obudziłem się w ramionach Zevrana. Początkowo byłem z tego zadowolony, jednak szybko uświadomiłem sobie co się wydarzyło w nocy. Szybko wyrzuciłem półprzytomnego Staruszka z pokoju, po czym ponownie się w nim zamknąłem. Zastanawiałem się, czy Joe spędził noc ze swoim kolegą, czy też samotnie.



<Joe?>

sobota, 26 marca 2016

Od Leonardo CD Joe

Chciałem dać mu nauczkę. Kto jak kto, ale Joe nie postarał się w swoim zadaniu, więc nici z panowania. Uwolnienie się nie było łatwe, ale jakoś mi się udało. Pognałem do domu po jakieś ubrania, uważając, by nikt mnie nie zauważył. Niestety gdy wychodziłem nakryła mnie Alex.
-Dlaczego się tak skradasz?- zapytała, unosząc brew.
-Wszystko ci później wyjaśnię- zaśmiałem się- Tylko proszę. Nie mów Wilczkowi, że mnie widziałaś. Chłopak musi się czegoś nauczyć.
-Nie będę się w to wtrącać, jeżeli nie zniszczycie domu. Nie radzę też znikać, bo jeśli Joe będzie rozpaczał to osobiście cię zabiję, zrozumiano?- i znów jej ton zaczął przerażać- Ruby dotyczy to samo. To dziecko i tak już wiele z wami przeszło.
-Wiem, wiem- mruknąłem, otwierając drzwi- Ta akcja będzie nieszkodliwa.
Kobieta chciała coś jeszcze dodać, ale szybko zatrzasnąłem za sobą drzwi. Pognałem do miasta. To byłoby chyba ostatnie miejsce, w jakim Wilczek by mnie szukał. Ostatecznie zaszyłem się w jakimś pubie, gdzie nieoczekiwanie spotkałem starego znajomego. Zevran dosiadł się do mnie. Na szczęście tym razem był trzeźwy. Nie chciałem powtórki z rozrywki.

<Joe?>

czwartek, 24 marca 2016

Od Leonardo CD Joe

-Joe...- jęknąłem, gdy tylko chłopak zaczął się poruszać.
Jego gra wstępna trwała do momentu, w którym wyczuł, że niedługo dojdę. Szybko wtedy przerwał i wstał, w celu zdjęcia swoich spodni. Myślałem, że ten bez przygotowania we mnie wjedzie, ale się myliłem. Wilczek rozwiązał mnie. Już myślałem, że będziemy się kochać normalnie, jednak on związał mi nagle ręce z tyłu, tak, bym nie mógł nimi nic zrobić. Brązowowłosy usiadł, opierając się o drzewo i po chwili pociągnął mnie do siebie na dół.
-Zrób coś z tą koszulą- mruknąłem, siedząc niezadowolony na jego nogach.
Złotooki uśmiechnął się i rozpiął posłusznie koszulę. Złapał mnie mocno za włosy i przybliżył do siebie, by pocałować. Po oderwaniu się od siebie sięgnął do mojego wejścia, wcześniej zwilżając palce śliną. Oparłem głowę na jego klatce, a ten objął mnie, lekko przyciskając do siebie. Powoli zaczął wkładać we mnie dwa palce. Gdy te były już we mnie jęknąłem cicho, na co Joe zachichotał. Skarciłem go wzrokiem. W ramach przeprosin wilkołak mnie pocałował, w tym samym czasie rozciągając moje wejście. Po uznaniu, że jestem już gotowy zupełnie mnie puścił. Wyprostowałem się, patrząc na niego zdziwiony.
-Resztę zostawiam tobie- wyjaśnił- Możesz spróbować tak, choć na twoim miejscu wolałbym jeszcze zwilżyć mojego penisa.
-Nie dam się tak poniżyć- warknąłem.
Nie chcąc dać partnerowi satysfakcji, uniosłem biodra nad jego kroczem i powoli je opuściłem. Było trochę zachodu z wejściem, ale Wilczek zlitował się nade mną i pomógł mi. Gdy już się przyzwyczaiłem zacząłem się wolno poruszać, co niezbyt spodobało się chłopakowi. W pewnym momencie sam narzucił mi tępo, poruszając swoimi biodrami. Gdy zrobił to za pierwszym razem jęknąłem głośno, zatrzymując się i opierając głowę na jego ramieniu. Zacząłem oddychać ciężej.
-Leo?- ton mężczyzny wydał się zmartwiony.
-Przepraszam... Nie dam rady w tej pozycji. To boli- wyjaśniłem.
-Odwróć się. Spróbuję trafić w twój czuły punkt- zaproponował.
Kiwnąłem głową i podniosłem biodra, by Joe mógł ze mnie wyjść. Odwróciłem się do niego tyłem, a ten ponownie we mnie wszedł. Miał rację. Niby tak niewiele, ale znacznie poprawiło to mój komfort. Dodatkowo Wilczek objął mnie tak, by jedną ręką dosięgać do mojego krocza. Kontynuowaliśmy zabawę. Skończyliśmy dopiero, gdy mężczyzna we mnie skończył, a później pomógł mi dojść.
-Wstań na moment- powiedział z uśmiechem.
Prychnąłem, nie mając już ochoty na nic więcej. Chłopak westchnął i znowu przyparł mnie do drzewa. Jedną ręką uwolnił moje ręce, które już swoją drogą zaczynały mnie boleć, po czym przywiązał do drzewa tak, jak na samym początku.
-Co ty znowu odpierdalasz?!

<Joe?>

środa, 16 marca 2016

Od Leonardo CD Joe

-Po moim trupie- stwierdziłem stanowczo.
Wilkołak z uśmiechem pokręcił głową. Znów się nade mną pochylił, umieszczając jedną ze swoich nóg między moimi. Powoli napierał swoim kolanem na moje krocze. Skrzywiłem się i głośno przełknąłem ślinę.
-Obiecuję ci, że jeszcze dziś będziesz mnie błagam o to, abym został twoim panem- zaśmiał się Joe, chwilę później mnie celując.
Jego bliskość w tej formie sprawiła, że i jego sposób przekonania mnie do zmienienia jego pozycji stał się znacznie atrakcyjniejszy. Rozluźniłem się, zamykając oczy.
-Nie poddam się tak łatwo, ale zawsze możesz próbować- uśmiechnąłem się wrednie, całując go- Nie zapomnij też, że jesteśmy przed domem.
Wilczek spojrzał na dom, po czym westchnął ciężko. Stwierdził, że nasze "wybory" skończymy wieczorem, jednak ja nie chciałem tak długo czekać. Wstałem i chwyciłem chłopaka za rękę, by zaprowadzić go nad jezioro. Wolałem tu przebywać sam, lecz w tej chwili miałem pewien pomysł. Na miejscu wskoczyłem do wody. Po wynurzeniu się oparłem ręce na brzegu. Nie było szans na to, aby Joe zrobił to co dla niego zaplanowałem. Z jednej strony cieszyłem się z przyszłego triumfu, jednak z drugiej chciałem, aby wygrał. 
-Jeśli doprowadzisz mnie teraz to obłędu, to odstąpię ci miano pana. Uszczęśliw mnie teraz, a ja odwdzięczę się w takiej formie, w jakiej zechcesz...


<Joe?>

wtorek, 15 marca 2016

Od Leonardo CD Joe

Patrzyłem na niego zdziwiony, po czym z uśmiechem przykucnąłem przy nim.
-Chyba mnie nie słuchałeś- mruknąłem, udając niezadowolenie- Chcę wreszcie dorosnąć. Co za tym idzie ustatkować się. Oczywistym jest, że pojedziesz ze mną. W końcu król musi mieć kogoś, kim będzie się mógł opiekować.
-Jesteś trochę egoistyczny- stwierdził Joe z wrednym uśmiechem- Chcesz zabrać mnie ze sobą, aby zapełnić własne wizje. A co jeśli teraz się rozmyślę?
-Nie myślę egoistycznie- zaprzeczyłem, siadając na jego nogach- Kocham cię i chcę się tobą zająć. Wiesz Wilczku... Jeśli chcesz... Ty możesz stać się moim panem...
Zarumieniłem się, wypowiadając te słowa. Zabrzmiało to nieco dwuznacznie. Odwróciłem szybko głowę, wgapiając się po chwili w ziemię. Ostatecznie zerwałem się na równe nogi.
-Zapomnij o tym co przed chwilą powiedziałem...- szepnąłem, odwracając się do wilkołaka tyłem- Mowy nie ma, abyś to ty był górą...


<Joe? Spróbuje zdominować tą dumną panienkę? xD>

Od Leonardo CD Joe

Myślałem, że to wszystko jest snem, dopóki wilkołak nie położył swojej zimnej dłoni na moim policzku. Gdy pojąłem, że cała ta sytuacja jest jawą, w moich oczach zaczęły zbierać się łzy. Spuściłem głowę, chcąc ukryć swoje emocje przed chłopakiem.
-Leo?- zapytał niepewnie złotooki.
-Ja...ja... tak bardzo tęskniłem- powiedziałem przez łzy i rzuciłem się na ukochanego.
Obaj wylądowaliśmy na podłodze. Joe usiadł, a ja wtuliłem się w niego. Nie zwracałem uwagi na jego mokre ubrania. Teraz liczyła się tylko jego bliskość. Mężczyzna przycisnął mnie do siebie mocno, widząc, że zacząłem płakać jak małe dziecko. Poczułem jego rękę na swoich włosach. Byłem taki szczęśliwy. W jednym momencie zapomniałem o smutku i złości, skierowanej w jego stronę.
-Cii. Nie płacz już- szepnął, przejeżdżając ręką po moich włosach.
Głos Wilczka, jego najdrobniejsze gesty sprawiały, że rozklejałem się jeszcze bardziej. Przed długi czas nie mogłem się uspokoić, mimo to, Joe dalej ze mną siedział. Rankiem, gdy mężczyzna się ogarniał, położyłem się na chwilę. Obudziłem się po godzinie, akurat wtedy, gdy ten wchodził do pokoju. Położył się obok mnie i chciał przytulić, jednak ja się odsunąłem. Nadal cieszyłem się jego powrotem, ale wreszcie doszło do mnie, że najpierw musiał mi to wszystko wyjaśnić.
-Nie zapytam cię teraz o to wszystko. Najpierw idź przywitaj się z Ruby- postanowiłem- Nie masz pojęcia co ona przeżywała.
Wilkołak złapał mnie za rękę i pociągnął do pokoju dziecka. Reakcja dziewczynki była podobna do mojej, bo ja nie zadawałem tylu zbędnych pytań.
-Ruby- powiedziałem do dziewczynki, kładąc jej rękę na ramieniu- Wiem, że cieszysz się powrotem Wilczka, ale mogłabyś pójść powiedzieć o tym Alex?
-Sam idź!- krzyknęła, mocniej wtulając się w chłopaka.
Spojrzałem na nią smutno, a ta westchnęła i pomaszerowała do innego pokoju.
-Jesteś debilem- stwierdziłem krótko, i zszedłem na dół, by wyjść na zewnątrz.
Na dworze dołączył do mnie Joe. Mimo, że tyle razem przeliśmy, a także dla siebie, czułem tą napiętą atmosferę. Byłem świadom tego, że jest to także moja wina. W końcu sam zachowywałem się czasami jak skrzywdzona księżniczka.
-Wyjeżdżam- poinformowałem bruneta.
-Nie chcesz jeszcze raz tego przemyśleć?- zapytał- Przecież... wróciłem.
-Kochanie- zaśmiałem się- Chodzi mi o to, że nie po to opuszczałem dom i rodzinę, by teraz siedzieć w jednym miejscu. Stwierdziłem, że to najwyższy czas abym dorósł. Informuję cię też, że Ruby pojedzie ze mną.
Mężczyzna chciał coś powiedzieć, ale szybko rzuciłem mu spojrzenie typu "przerwij mi, a cię zabiję'
-To, czy ty zechcesz pojechać ze mną to już inna kwestia...


<Joe?> 

niedziela, 28 lutego 2016

Od Leonardo CD Joe

Chwilę biegłem za wilkołakiem, jednak gdy ten był w postaci wilka nie miałem szans na dogonienie go. W którymś momencie postanowiłem zwyczajnie wrócić do domu, mając nadzieję, że Joe niedługo się w nim pojawi. Podczas drogi męczyła mnie myśl, czy to co zrobiłem było naprawdę takie okropne. Zastanawiałem się również, co też mu mówiłem. Rozumiałem, że mogło go to zranić, jednak nie zmienia to faktu, że byłem to ja. W końcu byliśmy parą, więc często robiliśmy takie rzeczy. Miałem zamiar mocno przytulić Wilczka, gdy go tylko zobaczę. Bez przepraszania, bez płakania. W domu przywitała mnie Ruby, która chciała się pobawić. Przeprosiłem dziewczynkę i usprawiedliwiając się złym samopoczuciem, poszedłem na górę. Leżąc na łóżku kilka godzin czekałem na złotookiego, jednak ten dalej się nie pojawiał. Późną nocą zszedłem do kuchni. Zastałem w niej Toma. Zapytałem mężczyznę, czy nie widział Wilczka, jednak ten zaprzeczył. Opowiedziałem brązowowłosemu wszystko co się wydarzyło. Chłopak stwierdził, że muszę mu dać czas. Góra za trzy dni powinien wrócić. Nie uśmiechało mi się tak długie czekanie, lecz nie miałem wyboru. Po tych trzech długich dniach zdenerwowałem się i ruszyłem do lasu poszukać wilkołaka. Na miejscu niczego nie znalazłem. Z pustymi rękoma wróciłem do domu. Gdy już po przekroczeniu drzwi Alex zapytała mnie, czy udało mi znaleźć Wilczka, poczułem, że w moich oczach zaczynają zbierać się łzy. Podleciałem do kobiety i przytuliłem się do niej.
-Leoś?- zapytała zdziwiona, niepewnie mnie obejmując.
-Nigdzie go nie ma...- zacząłem histeryzować łamiącym się głosem- On uciekł! Tamtej nocy zepsułem wszystko! Joe już tutaj nie wróci! Wszystko zaprzepaściłem!
-Nie płacz- powiedziała.
Alex odsunęła mnie od siebie i spojrzała na mnie surowym wzrokiem. Mimo starań po moich policzkach wciąż obficie spływały łzy. Do pomieszczenia wszedł Tom. Wilkołak widząc tę sytuację zapytał co się stało.
-Leo uspokój się!- krzyknęła dziewczyna- Joe wróci! Powinieneś o tym bardzo dobrze wiedzieć!
-Nie krzycz na niego...- odezwał się brązowowłosy- Chłopak jest zwyczajnie zakochany. Nic nie poradzisz na to, że stracił właśnie kogoś dla siebie ważnego.
-Skąd ty możesz wiedzieć co on czuje!?-zapytała wściekła.
-Bo umiem się postawić w jego sytuacji w przeciwieństwie do ciebie, tej, która nie umie dopuścić do siebie miłości- powiedział, zachowując spokojny ton.
-Tom!- warknęła i podeszła do mężczyzny- On nikogo nie stracił! Joe nie uciekł! Obaj powinniście bardzo dobrze o tym wiedzieć, a zwłaszcza ty Leo! Sam potrzebowałeś czasu po jednej z tamtych sytuacji, pamiętasz? Joe wtedy leżał i gadał rzeczy podobne do ciebie.
-Jojo nie wróci...?- usłyszeliśmy cichy głos Księżniczki.
Spojrzałem w jej stronę. Widać było, że dziewczynka powstrzymywała łzy. Oparłem się o ścianę i zjechałem na podłogę.
-Mam tego dosyć...- powiedziałem, łapiąc się za głowę.
Po chwili Ruby do mnie przybiegła i wtuliła się we mnie. Zaczęła płakać. Nie można było winić o to Wilczka, bo tak naprawdę ja tu zawiniłem.
-To nie Joe zrobił coś bardzo złego, ale ja...- wyznałem, przyciskając do siebie dziecko- On mi tego nie wybaczy...

<Joe?>

piątek, 26 lutego 2016

Od Leonardo CD Joe

-Ruby idź do domu- powiedziałem, kładąc dziewczynce rękę na głowie.
Mała kiwnęła głową i posłusznie podreptała do środka. Sam podszedłem do Wilczka, usiadłem obok chłopaka i wtuliłem się w niego. Lubiłem być przy nim. Lubiłem też dotyk jego ciepłego ciała, więc wsadziłem ręce pod jego bluzkę. Tam spojrzał na mnie pytająco, unosząc jedną brew. Uśmiechnąłem się lekko, odwracając głowę, by tego nie widział.
-Chciałbym z tobą porozmawiać...- wyznałem.
-Więc mów- zaśmiał się, przytulając mnie.
Wstałem i wyciągnąłem rękę do mężczyzny, którą po chwili złapał. Pomogłem mu wstać i poszliśmy na spacer. Chciałem go przeprosić, jednak tym razem w inny sposób. Nie wiedziałem jak zacząć rozmowę. Po dłuższej chwili spędzonej w ciszy zatrzymaliśmy się. Odszedłem trochę od ukochanego.
-Wiem, że już to mówiłem, ale chcę cię jeszcze raz przerosić- zacząłem- Nie wiem co zrobiłem, nie wiem dlaczego, ale kocham cię Joe. Nie wiem jak ci to wynagrodzić, ale chcę to zrobić, bo nie chcę żebyś się na mnie gniewał. Proszę, powiedz mi co mam zrobić żebyś o tym zapomniał?
-Nie zapomnę o tym- mruknął wilkołak- Mowy nie ma.
-Przepraszam- powtórzyłem.
-Nie powtarzaj tego ciągle- warknął poirytowany- Zrób coś, postaraj się, a nie ciągle mnie tylko przepraszasz. To się robi nudne.
-Prze...- nie dokończyłem, bo mężczyzna podleciał do mnie i złapał za ubranie.

<Joe?>

sobota, 20 lutego 2016

Od Leonardo CD Joe

-Ile będziemy jeszcze drążyli tamto zdarzenie?- zapytałem zły.
-Dopóki się nie zemszczę- Joe oblizał usta z perwersyjnym uśmiechem, co mnie zdziwiło.
Wyminąłem chłopaka i ruszyłem do drzwi, chcąc wyjść na dwór. Zatrzasnąłem za sobą drzwi i poszedłem w las. Po kilku minutach znalazłem się przy jeziorze. Tylko w nim mogłem pobyć sam i nie przejmować się problemami z domu. Wskoczyłem do wody. Pływałem chwilę, po czym górną część ciała wystawiłem na ląd. Oparłem głowę na rękach i zamknąłem oczy, chcąc trochę odpocząć. Nie było dane mi nacieszyć się spokojem, bo po chwili usłyszałem trzask łamanych gałęzi.
-Chciałeś coś?- zapytałem, myśląc, że to Wilczek.
-Leo- usłyszałem głos Księżniczki.
Odwróciłem się i spojrzałem na dziewczynkę. Uśmiechnąłem się do niej i wskazałem ręką, by do mnie podeszłą.
-Stało się coś Ruby?- zapytałem, gdy dziewczynka usiadła naprzeciwko mnie.


<Joe?>

Od Leonardo CD Joe

-To niesprawiedliwe, że wszyscy oprócz mnie wiedzą co się stało- stwierdziłem niezadowolony.
-Niedługo pokażę ci co zrobiłeś- uśmiechnął się Wilczek.
Westchnąłem i wstałem od stołu. Podziękowałem za posiłek i udałem się na górę do pokoju Ruby. Jak najciszej wszedłem do pomieszczenia. Dziewczynka rzeczywiście spała. Usiadłem na jej łóżku i pogłaskałem ją po włosach. Źle się czułem z faktem, że to przez nas nie mogła spać w nocy.
-Dobrze, że tam wczoraj nie weszła- usłyszałem głos Wilczka- To było zupełnie co innego niż u ciebie w domu.
Odwróciłem się. Mężczyzna opierał się o ścianę i patrzył na nas. Uśmiechnąłem się do niego smutno. Pomyślałem, że dzisiaj spędzimy dzień z Księżniczką. Jesteśmy jej to winni. Wstałem i poszedłem przytulić się do wilkołaka.
-Nie dam więcej sobą pomiatać- stwierdził, przytulając mnie- Można wręcz powiedzieć, że znęcałeś się nade mną seksualnie.
-Znęcałeś się nad JoJo?- usłyszeliśmy głos dziewczynki.
Spojrzeliśmy obaj na Ruby, która siedziała na łóżku.

<Joe?>

Od Leonardo CD Joe

Rankiem wstałem z ogromnym bólem głowy. Usiadłem na łóżku i złapałem się za głowę, próbując przypomnieć sobie wczorajszy wieczór. Położyłem też rękę na brzuchu, bo czułem, że ten niedługo odmówi mi posłuszeństwa, i zorientowałem się, że jestem brudny. Zdziwiłem się. Dopiero po chwili zauważyłem, że obok mnie leżał unieruchomiony Wilczek z zasłoniętymi oczami. Początkowo przestraszyłem się, jednak gdy zobaczyłem jego brudne podbrzusze zacząłem domyślać się co się stało. Uśmiechnąłem się. Wstałem z łóżka i podszedłem do partnera. Na szafce leżał klucz, którego użyłem, by uwolnić ukochanego. Gdy tylko chłopak miał wolne ręce, usiadł nagle na łóżku i z całej siły uderzył mnie w twarz. Gdy ja lądowałem na podłodze po ciosie, Joe zdjął opaskę z oczu. 
-Do reszty cię pojebało!?- wrzasnął, wstając i podchodząc do mnie.
Patrzyłem na niego zszokowany. Wiem, że coś zrobiłem, jednak to chyba nie było takie złe, żeby mnie bić. Usiadłem pod ścianą i spuściłem głowę, chcąc zastanowić się, co też mu odpowiedzieć. 
-To chyba nie było takie złe, nie?- zapytałem, podnosząc wzrok na wściekłego mężczyznę i lekko się do niego uśmiechając. 
-Nie było takie złe?! Człowieku potraktowałeś mnie jak jakąś szmatę!- Joe nadal nie mógł się uspokoić- Czy ja wyglądam jak jakaś zabawka erotyczna?! 
Wilkołak walnął w ścianę, tuż obok mojej głowy. Po tym tekście nie wiedziałem już, jakie stanowisko przyjąć. Nie miałem pojęcia, co rozumiał przez "traktowanie jak szmatę". Czułem się nieco winny. Rzuciłem się na Wilczka, przytulając go mocno. Ten po chwili zawahania położył rękę na mojej głowie. Chwilę siedzieliśmy w zupełnej ciszy. 
-Nie pokazuj mi się dzisiaj- powiedział już spokojniej. 
Odsunął mnie od siebie i wstał. Patrzyłem na niego smutno, ale wiedziałem, że jakiś tam powód ma, by to wszystko robić. Pokiwałem przytakująco głową. 
-Idę się umyć- poinformował- Przez ciebie jestem cały w olejku.
Również wstałem i na powrót położyłem się na łóżku. Pościel była praktycznie cała mokra, jednak teraz nie robiło mi to różnicy. Wiedziałem, że to wyjście nie skończy się dobrze. Po alkoholu robiłem różne rzeczy, ale czegoś takiego jeszcze nie było. Po chwili zrobiło mi się niedobrze, więc szybko pobiegłem do łazienki. Przykleiłem się do toalety. Gdy tylko wpadłem do pomieszczenia, spojrzał na mnie zdziwiony Joe, który stał pod prysznicem. Nie zwróciłem na niego zbytniej uwagi, skupiając się na czymś innym. Mężczyźnie musiało zrobić się mnie żal, bo podszedł do mnie mokry i pogłaskał po plecach. Zacząłem trochę panikować, bo najpierw był na mnie wściekły, a teraz odwala takie coś.
-Spokojnie- powiedział swoim zwyczajnym tonem- Nie denerwuj się bo będzie jeszcze gorzej. 
-Przepraszam...- szepnąłem cicho- Mógłbyś na chwilę wyjść?
Nie chciałem, by Joe był świadkiem tego, jak wymiotuję. Chłopak tylko pokręcił przecząco głową i wrócił pod prysznic.
-Ty tam sobie wymiotuj, a ja skończę się myć. Nie doszedłbym dzisiaj do łazienki, gdybyś został tutaj sam- stwierdził. 
Spojrzałem zły na wilkołaka. Wiedziałem, że robił to specjalnie. Prawdopodobnie chciał się jakoś zemścić, a to był pierwszy krok.
-Tak w ogóle to nie wychodzi ci to nie pokazywanie mi się- mruknął.
-Przepraszam...- powiedziałem, wiedząc, że będę musiał powtórzyć to jeszcze z jakieś sto razy. 

<Joe?>

piątek, 19 lutego 2016

Od Leonardo CD Joe

-Jak na razie nie mam zamiaru cię opuszczać- powiedziałem z uśmiechem, głaszcząc Wilczka po włosach.
Chwilę jeszcze rozmyślałem o rozmowie z Alex, po czym sam postanowiłem iść spać. Rankiem tradycyjnie wstałem jako ostatni. Pierwszym miejscem do którego zawędrowałem była kuchnia, gdzie siedzieli Tom z moim chłopakiem. 
-Leoś!- zawołał Joe na mój widok- Mamy dzisiaj męski wypad.
Podszedłem do stołu z pytającym wyrazem twarzy. Nie miałem pojęcia, co on też wykombinował. Usiadłem naprzeciwko Wilczka, a ten wskazał ruchem głowy na Toma, szykującego sobie śniadanie.
-Wszyscy trzej idziemy dzisiaj się napić- poinformował złotooki.
Wybuchnąłem nagłym śmiechem, natomiast Tom spojrzał na niego podejrzliwie. Joe nie zrozumiał chyba naszych reakcji.
-Źle się to skończy, ale zrobię to- powiedziałem, powstrzymując śmiech.

Wieczorem cała nasza trójka udała się do pubu. Wilczkowi udało się przekonać Toma, który wcale nie miał ochoty na żadne wyjścia. Ja poszedłem z nimi tylko dlatego, że byłem ciekaw co też wilkołak powie. Ja z Tomem zajęliśmy stół, a Joe poszedł po piwo. Gdy mój ukochany wrócił, zaczęliśmy on niechcenia rozmawiać o naszych towarzyszach, w tym o Alex. Tom nie odezwał się oni słowem, tylko co jakiś czas sięgał po alkohol. Wilczek musiał jeszcze kilka razy latać po piwo, żeby Tom wreszcie zaczął coś mówić. Starałem się pić jak najmniej, jednak w pewnym momencie i mi urwał się film. 

<Joe?>

środa, 17 lutego 2016

Od Leonardo CD Joe

Podszedłem do Wilczka i pocałowałem go. Pocałunek był znacznie dłuższy od wszystkich naszych wcześniejszych, a także bardziej namiętny. Gdy Joe patrzył na mnie zdziwiony, ja uśmiechałem się szeroko. Po chwili powtórzyłem czynność.
-To tak na pożegnanie. Jeśli nie wrócę żywy, to będzie to twoja wina- stwierdziłem z uśmiechem i  ruszyłem po schodach na górę.
Skierowałem się bezpośrednio do pokoju Alex. Zapukałem w drzwi, jednak nie uzyskałem żadnej odpowiedzi, więc wszedłem do pokoju. Czerwonowłosa dziewczyna stałą przy oknie, gapiąc się w nie. Nie sprawdziła nawet kto wszedł do pokoju.
-Czego chcesz?- zapytała oschle.
-Pogadać- starałem się, aby mój ton był jak najradośniejszy- Dobrze wiesz, że wszystko słyszałem, dlatego też nie zostawię cię teraz samej. Ty byś tego nie zrobiła.
-Doceniam to, jednak nie jestem ani smutna, ani jakoś bardzo przejęta- ton kobiety ani trochę nie uległ zmianie.
Podszedłem do niej i przytuliłem ją od tyłu. Mimo tego, że nie raz ją wkurzyłem, za co mi się oczywiście obrywało, ona ani razu nie zostawiła mnie samego, gdy potrzebowałem towarzystwa. Traktowałem ją jak starą przyjaciółkę.
-Nie zbywaj mnie takimi tekstami. Też chciałbym być dla ciebie wsparciem- wyznałem.
-To bądź nim na odległość!- warknęła, odpychając mnie od siebie.
Uśmiechnąłem się smutno, patrząc na kobietę. Usiadłem na jej łóżku, chcąc dać do zrozumienia, że się stąd nie ruszam. Wściekła dziewczyna złapała pierwszą lepszą rzecz i rzuciła nią we mnie. Po chwili zdjąłem ze swojej głowy czarny, koronkowy stanik. Przyjrzałem mu się.
-Myślałem, że masz mniejsze piersi- stwierdziłem zgodnie z prawdą- I od kiedy ty nosisz taką bieliznę?
-Wynocha stąd!- Alex zaczęła rzucać we mnie kolejnymi, teraz już cięższymi rzeczami.
Trzymając stanik w ręku wyszedłem z pokoju,a czerwonowłosa zatrzasnęła za mną drzwi.
-Alex nie możesz się wiecznie przed nami zamykać- stwierdziłem i zszedłem na dół.


<Joe?>

wtorek, 16 lutego 2016

Od Leonardo CD Joe

Odwróciłem się w stronę, z której dochodził głos Wilczka i doznałem szoku. Otworzyłem szeroko oczy nie mogąc uwierzyć w to co widzę. Chłopak był ubrany jedynie w różowy fartuch. Zacząłem się nieco niepokoić, że Joe zechciał być nagle kobietą czy co w tym rodzaju. Rozumiem, że sukienkę i perukę założył dla Księżniczki, ale ten fartuch?
-Joe...- powiedziałem cicho- Po coś ty się w to ubrał?
Złotooki podszedł do kanapy i usiadł na mnie. Objął moją szyję, a ja położyłem mu ręce na biodrach. Spojrzałem mu w oczy, nieco się zamartwiając.
-Nie chcę abyś się fochał- wyjaśnił wilkołak.
Moje oczy poszerzyły się jeszcze bardziej. Po chwili zacząłem się śmiać, przewracając Wilczka na kanapę tak, aby znajdował się pode mną. Odetchnąłem z ulgą. Mężczyzna nie wiedział o co mi chodzi, wiec patrzył się jedynie na mnie pytająco.
-Proszę cię kochanie. Już nigdy nie rób czegoś takiego- poprosiłem, dalej się śmiejąc- Już zacząłem się o ciebie martwić. Ale doceniam, że chciałeś sprawić mi przyjemność.
Patrzyliśmy sobie chwilę w oczy, po czym pocałowaliśmy się. Tradycyjnie nie dano nam się sobą nacieszyć...


<Wilczku mój Ty transwestyto? xD>

sobota, 13 lutego 2016

Od Leonardo CD Joe

-Niedawno zastanawiałem się, co by było, gdybyśmy wszyscy tutaj zostali- wyznałem Wilczkowi- Tutaj o nic nie musielibyśmy się martwić, a my mamy więcej czasu dla siebie. Nie byłoby też takich akcji jak tamta z wilkołakami...
-Nie wspominaj o tym- powiedział oschle, po czym mnie pocałował- Nie pozwolę, by coś jeszcze ci się stało.
Kiwnąłem głową z uśmiechem. Wstałem, złapałem ukochanego za rękę i pociągnąłem w stronę, gdzie wszyscy mieliśmy się spotkać. Oczywiście nasza dwójka była ostatnia. Alex chwilę na nas krzyczała, po czym wszyscy pożegnaliśmy się z moim braćmi. Podróż minęła nam spokojnie. Po dość długiej drodze, wreszcie dotarliśmy do domu. Wszyscy momentalnie skierowali się do łóżek, z wyjątkiem małej wilkołaczki, która spała podczas drogi. Dziewczynka koniecznie chciała iść do miasta, więc zgodziłem się iść z nią. Wilczkowi powiedziałem żeby odpoczął. Zasłużył. Wilkołak zgodził się niechętnie. Na pożegnanie powiedział Księżniczce, aby mnie pilnowała. Udałem, że się obrażam, na co Joe momentalnie zareagował. Podszedł do mnie i mnie objął.
-Chyba nasza rybeńka nie będzie się obrażać?- zaśmiał się.
-Właśnie, że będę- zrobiłem obrażoną minę i odszedłem z Ruby.


<Joe?>

Tłumacz