Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aurinko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aurinko. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 października 2016

Od Aurinko CD Haraa

Jej reakcja zdecydowanie poprawiła mi humor. I była nawet, hmm... Urocza.
Do wieczoru miałem pewne zadanie; pozbyć się tej sztywności karku, bo to po prostu żyć nie dawało.

Jako tako się udało. Nie było co prawda całkowicie dobrze, ale odrobinkę lepiej. Odrobinkę.
Na tą "naszą" ławkę przyszedłem dość wcześnie, nie mając nic do roboty. Cały czas miałem założoną też maskę, by później jak najdłużej jej nie używać.
Zauważyłem Hare już z daleka. Ściągnąłem maskę i wstałem. Przywitałem dziewczynę z uśmiechem.

Na tym całym festynie było dużo, bardzo dużo ludzi. Już krótką chwilę po wstąpieniu w tłum zauważyłem, że Haraa została w tyle, wciśnieta gdzieś między inne osoby. Rozglądała się z lekko niepewnym wyrazem twarzy, chyba mnie szukając.
Szybko się cofnąłem, i złapałem ją za rękę, zanim tłum przepchnął ją gdzie indziej. Najpierw podskoczyła zaskoczona, odwracając się do mnie, lecz gdy zobaczyła że to ja, widocznie się uspokoiła.
- Lepiej się zbytnio nie oddalaj, łatwo się tu zgubić... - powiedziałem. Właściwie, to musiałem prawie krzyczeć, nachylając się do niej. Gwar rozmów skutecznie utrudniał komunikację.

< Haraa? Pozostanie układ łapka-łapka, póki w spokoju można oglądać atrakcje? ^^ >

wtorek, 11 października 2016

Od Aurinko CD Haraa

Widząc że dziewczyna przystanęła przy drzewie i spoglądała na jakiś plakat, wstałem i również tam podszedłem. Wrona, oburzona że zrzuciłem ją z kolana, zaczęła kraczeć i kołować nad moją głową. Nie przejmowałem się tym. Zająłem się czytaniem kartki.
- To jakiś... Festyn? - zapytałem.
- Coś w tym stylu. - odpowiedziała dziewczyna. Jeszcze przez chwilę spoglądaliśmy na plakat. Właściwie, jeszcze nigdy na czymś takim nie byłem... Ale samemu... Niezbyt.
- Może... Chciałabyś zobaczyć co tam będzie? - zaproponowałem po chwili.

< Haraa? Takie krótkie, troszku do niczego :/ >

poniedziałek, 10 października 2016

Od Aurinko CD Haraa

Moja ręka nagle zamarła. Poczułem w piersi lekkie ukłucie...
Ktoś miałby tęsknić za mną? Jakoś trudno mi było w to uwierzyć.
Zerknąłem na Harę. Wciąż się uśmiechała.
Może miała rację?
- Hah, kto by pomyślał... Czyli jednak ktoś może za mną tęsknić? - ponownie skupiłem wzrok na wronie. Ptak przyglądał mi się, przekręcając łepek. Nagle jednak poderwał się do lotu, gwałtownie uderzając skrzydłami.
Śledziłem go wzrokiem. Przysiadł pod sporym krzakiem, chwilę się pokręcił, by następnie wrócić równie szybko jak odleciał. Gdy tylko przysiadł wcisnął dziób w moją dłoń i ponownie odleciał.
Ze zdziwieniem spojrzałem na to, co znajdowało się teraz w mojej ręce; wrona zostawiła tam orzecha laskowego. Przy następnym lądowaniu wcisnęła orzech w rękę Hary, a następnie usiadła pomiędzy nami, spoglądając to na jedno, to na drugie.
Aż musiałem się cicho zaśmiać. Zacisnąłem palce na orzechu, aż pękł, i podsunąłem go zwierzęciu.

< Haraa? Brak pomysłu soł macz :') >

niedziela, 9 października 2016

Od Aurinko CD Haraa

- Właściwie to... Chętnie... - tak, nawet bardziej niż chętnie. Stanie tuż przy wyjściu ze sklepiku nie było zbyt miłe, i bynajmniej interesujące. Te spojrzenia ludzi, którym chyba bardzo przeszkadzało stanie tak prawie w przejściu...
Skierowaliśmy się do parku, na początku w milczeniu. Przy okazji przeszliśmy w pewnej odległości od staruszki ze straganem. Wyglądało na to, że tylko ja ją zauważyłem, ale ona zauważyła nas. Z uniesieniem brwi wykonała gest, który mogłem określić jako "A nie mówiłam?".
W odpowiedzi posłałem jej lekki, nieśmiały uśmiech, kręcąc głową.
Po kilku rundkach po parku usiedliśmy na ławce. Odłożyłem maskę na kolano, a po kilku chwilach drugim przysiadło wielkie czarne ptaszysko.
- Chyba... Naprawdę mnie śledzisz. - pogłaskałem lśniące pióra ptaka.

< Haraa? >

piątek, 30 września 2016

Od Aurinko CD Haraa

W jednej chwili wpadło mi do głowy to, o co chciałem zapytać.
Gorzej, jeśli chodzi o sformułowanie tego pytania.
- Ummm... - zacząłem. Dziewczyna spojrzała w moją stronę. Ja sam nie mogłem się zbytnio odwrócić, więc po prostu gapiłem się przed siebie, co jakiś czas zerkając na nią tylko kątem oka.
- Chciałem tylko zapytać... Nie miałaś potem żadnych... Problemów? - odpowiedziała mi jakby pytającym spojrzeniem. - No wiesz... Że tam byłem... I tak jakoś... - jeszcze zanim skończyłem to mówić, wiedziałem, że gadam nie wiadomo co. Tak więc, chcąc zamaskować swoje idiotyczne gadanie, chwyciłem za woreczek z jabłkami i podsunąłem jej go.
- Chcesz?

< Haraa? >

sobota, 24 września 2016

Od Aurinko CD Haraa

W drodze do małego, ulicznego sklepiku, po raz kolejny zauważyłem pewną drobną babulinkę, która codziennie rano ustawiała swój mały straganik z owocami. Już kilka razy jej pomagałem, bo koło drewnianego wózka nie mogło wyjechać z rynienki odprowadzającej wodę z ulicy. Tak samo było tym razem. Podszedłem do niej szybkim krokiem, i pomogłem jej popchnąć wózek. Zdrętwiały kark trochę mi przy tym dokuczał, ale jedynie się skrzywiłem, czego nie było widać pod maską.
- Ah, to ty, młodzieńcze! - zawołała, gdy na mnie spojrzała. - Dalej się tu kręcisz? Naprawdę, powinieneś znaleźć sobie chociażby jakąś chatynę.
- Ale tu mi jest dobrze. - odpowiedziałem jej, ustawiając wózek w zwykłym miejscu i blokując koła.
- Dobrze, dobrze. Jakoś nie mogę ci uwierzyć. Każdy powinien znaleźć sobie własne miejsce na świecie, a ty nawet własnego domu nie masz! - swoje słowa zakończyła cmokaniem pełnym dezaprobaty.
- Widocznie posiadanie takiego "domu" nie jest mi przeznaczone.
- Ja to czuję w kościach, że jest! - pogroziła mi palcem. - Nie ma teraz dużo młodych osób takich jak ty, ale na pewno znajdziesz kiedyś kogoś, kto zobaczy, jaką osobą jesteś, i cie za to pokocha. Musisz się tylko uzbroić w cierpliwość. - nie miałem szansy na to odpowiedzieć, bo kobieta wcisnęła mi w dłonie materiałowy woreczek z kilkoma jabłkami. Podziękowałem i poszedłem dalej.

Sklepik, do którego szedłem, był co prawda niedrogi, ale rano sprzedawał najlepsze napoje i różne przekąski.
Gdy już płaciłem za kawę, nagle kątem oka zauważyłem kolejną znajomą osobę...
- Haraa. - zawołałem, lekko do niej machając.

< I proszę, jakoś wymyśliłam spotkanie xD >

wtorek, 20 września 2016

Od Aurinko CD Haraa

Resztę dnia spędziłem spacerując po mieście. Pobawiłem się trochę z bezpańskimi psami, poprzyglądałem się ludziom...
Ale, w końcu nie miałem nic do roboty. Równie dobrze mogłem już teraz znaleźć sobie miejsce na nocleg, i ogólnie się zdrzemnąć, żeby odciąć się od myśli.
Tym razem "znalazłem" miejsce, które już nie raz używałem. Było to wielkie drzewo, stare i puste w środku, do którego można było dostać się jedynie przez wysoko położony otwór.
W środku było kiedyś pełno szkieł, ale "udekorowałem" nimi ściany tegoż "domku" i dzięki temu najmniejszy promyk światła rozświetlał całe wnętrze.
Tuż nad wejściem była taka spora narośl, chroniąca przed deszczem, i zapewniająca wygodne siedzisko ukryte przed wzrokiem gapiów.
Tam właśnie się usadowiłem, obtuliłem płaszczem, i po jakimś czasie zasnąłem...

Rano obudziłem się z całkowicie skamieniałym i bolącym karkiem. Jakoś zlazłem i poszedłem po gorącą kawę...

< Haraa? Jeśli chcesz, albo będziesz musiała się ukryć, Auri zabierze cie do swojego gniazdka >.> xD >

poniedziałek, 19 września 2016

Od Aurinko CD Haraa

- Nie, spokojnie, to nic... - uśmiechnąłem się niepewnie. - Chyba jeszcze nigdy nie prowadziłem tylu normalnych rozmów w ciągu dnia... Więc, chyba nawet... się cieszę. - uśmiechnąłem się ponownie, tym razem szerzej. Naprawdę się cieszyłem, nawet odrobinkę zmniejszyło się moje uczucie, że jestem czymś dziwnym i nie nadaję się do współistnienia z innymi.
- Wiesz, muszę nawet przyznać, że... Tak jak ty, twoja babcia jest bardzo interesującą osobą. - zdecydowałem się powiedzieć dokładnie to, co myślałem.
Szczerze mówiąc, już widząc dwie osoby znające się tak dobrze, czułem lekki ból w piersi. Wiedziałem, że mi nigdy się nic takiego nie przytrafi. Mogłem się łudzić, że może, kiedyś, ale i tak wiedziałem, że okłamywanie samego siebie nic mi nie da.
Ale, przynajmniej bolało wtedy mniej.
- Skoro przyjechała twoja babcia, to ja chyba nie będę już przeszkadzał... - powiedziałem szybko, wstając.

< Haraa? Jakoś przełamałam barierę twórczą xD >

sobota, 17 września 2016

Od Aurinko CD Haraa

Na moment mnie zatkało.
- Na... Herbatę? Do ciebie? Ale na pewno? - bardzo mnie to zdziwiło. Przecież tak właściwie wcale mnie nie znała, a mimo to mnie zaprosiła.
Nie ukrywam, ucieszyło mnie to. To musiało znaczyć, że mi choć trochę zaufała. Przywołało to szeroki uśmiech na moją twarz.
- No, dobrze. Bardzo chętnie.

Jakiś czas później byliśmy u niej w domu. Szeroko otwartymi oczami przyglądałem się sporemu domostwu. Nie miałem jednak zbyt dużo czasu na oglądanie, bo zostałem posadzony na krześle w kuchni, przed kubkiem parującej herbaty.
Na początku panowała całkowita cisza. Nagle jednak dało się słyszeć otwieranie drzwi i kroki...

< Haraa? >

Od Aurinko CD Haraa

- Nie, nie, spokojnie, to nic... - udało mi się wstać, podnosząc jednocześnie maskę i kapelusz.  - Ummm... Nic ci nie jest? Nie poobijałaś się? - zapytałem, spoglądając na nią ze zmartwieniem.
- Wszystko w porządku. - odpowiedziała, nie spoglądając w moją stronę. Widziałem, że jej policzki są czerwone.
- No to się cieszę. - oznajmiłem z uśmiechem, po czym zacząłem otrzepywać się z piasku.
Nagle coś zaczęło kręcić mnie w nosie. Kichnąłem najpierw raz, potem kolejny i kolejny, zakrywając usta przedramieniem. Gdy wreszcie udało mi się przestać stwierdziłem, że mam całkowicie załzawione oczy.
- Ucieczka do rzeki chyba nie była najlepszym pomysłem... - mruknąłem pod nosem.

< Haraa? >

piątek, 16 września 2016

Od Aurinko CD Haraa

Jeszcze przez kilka chwil głaskałem wronę, aż wreszcie podłożyłem dłoń pod jej nóżki, a gdy weszła na moje palce podrzuciłem ją do góry, by odleciała. Zwierze co prawda wzbiło się w powietrze, ale nie odleciało całkowicie, zaczęło tylko kołować nad naszymi głowami, kracząc.
Wstałem, po czym zacząłem otrzepywać się z piór. W ostatniej chwili złapałem maskę, która spadła mi z kolan. Czułem, że oddychanie nie jest już takie proste, ani też przyjemne, wiec na szybko wziąłem kilka oddechów przez filtr, by uspokoić obolałe płuca.
A ogólnie, siedzenie ciągle w jednym miejscu to nie było coś dla mnie.
- Może... Przejdziemy sie kawałek? - zaproponowałem cicho. Po krótkim namyśle dziewczyna się zgodziła.

Szliśmy parkową ścieżką, w ciszy, ja pół kroku za nią. Taka cisza wydawała się dość dziwna, szczególnie że gdzieś z niedalekiego-daleka słychać było szmer rozmów i śmiechy dzieci.
Dokładnie w chwili, gdy miałem się odezwać, naglę drogę przebiegła mysz, wyskakując z krzaków. Dokładniej mówiąc, skręciła prosto na nas i przemknęła w stronę drzewa. Za nią wyleciał kot, oczywiście większy niż ta mysz, a więc nie mający możliwości tak o prześlizgnąć się między nami, ani nawet wyhamować. Wpadł z rozpędem na Harę, drąc się w niebogłosy, i odpychając się od niej wszystkimi czterema łapami. Dziewczyna dodatkowo odskoczyła, potknęła się o moją nogę... I poleciała w tył. Automatycznie ją złapałem, robiąc krok w tył...
A za mną znalazł się kot, o którego ja się potknąłem...
I tak oboje polecieliśmy na ziemię.

< Haraa? Twoja kolej, twoja szansa >.> xD >

Od Aurinko CD Haraa

- A, to... - potrząsnąłem głową. - To po prostu... Jest parę takich osób, które niezbyt za mną przepadają... Ale lubią rzucać kamieniami. Już się do tego przyzwyczaiłem, ale tym razem nie udało mi się tak do końca przed nimi uciec... No, takie życie. - wciąż z lekkim uśmiechem zacząłem głaskać małego pierzaka na mojej dłoni. Przez kilka chwil panowała cisza, którą nagle przerwało głośne kraczenie wrony, która z trzepotem wielkich skrzydeł usiadła na oparciu ławki, przerabiając inne ptaki. Musiałem się zaśmiać. Ten ptak był mi znajomy, często do mnie przylatywał. Za pierwszym, drugim razem nosił w dziobie zieloną wstążkę, aż wreszcie któregoś razu przywiązałem mu ją do nogi, z czego ptak chyba był zadowolony.
Wrona zrobiła "krok" i przeszła na moje ramię, a następnie zeskoczyła na moje kolana i zaczęła się przechadzać tam i spowrotem. Na końcu przeskoczyła na kolana Hary, i zaczęła ciągnąć ją za ubranie.
- Chyba cię lubi. - powiedziałem, a ptak spojrzał raz na mnie, raz na dziewczynę, a następnie znów zaczął zajmować się materiałem.

< Haraa? Pomysł wziął się z tego, że wrona siedziała na balkonie z zieloną wstążką w dziobie xD >

czwartek, 15 września 2016

Od Aurinko CD Haraa

Na jej widok naturalnie się uśmiechnąłem.
- Haraa... - podniosłem dłoń i lekko jej pomachałem. Ptaszek mniejszy od moich palców przycupnął na moim kciuku i zaczął dziubać mnie w dłoń.
- Ptaków nic ode mnie nie odstrasza... - powiedziałem, a już moment później zakryłem wolną dłonią usta i zakaszlałem. Latające wszędzie pierze drażniło w nos. Zamachałem ręką, ptaszarnia wzbiła się w powietrze. Nie zdążyłem nawet wstać, a zwierzęta ponownie mnie osiadły.
- ...Hehe, a teraz nie mogę się od nich odpędzić. - ponownie posłałem dziewczynie uśmiech, taki trochę usprawiedliwiający, sam nie wiedziałem czemu.

< Haraa? Całkowity brak pomysłu :/ >

środa, 14 września 2016

Od Aurinko CD Haraa

Po kupieniu sobie śniadania i kubka czegoś gorącego do picia znowu siedziałem w parku. Najpierw tylko rzucałem ptakom okruszki, ale po kilku chwilach cała ławka na której siedziałem pełna była małych pierzastych stworzeń. Kilka z nich usiadło nawet na mojej głowie, na szczęście nie zostawiały na mnie żadnych "plamek".
Jakoś tak, zwierzęta nigdy się sie mnie nie bały. Nawet gdy ktoś chciał poszczuć mnie psem kończyło się na tym, że pies biegł do mnie merdając ogonem.
Nagle kichnąłem. Ptaszarnia nawet nie drgnęła, ale od ich głośnego świergotania aż bolały uszy.
Zdjąłem maskę i położyłem ją sobie na kolanach. Zacząłem gwizdać, na tyle na ile pozwalało mi na to drapanie w gardle. Ludzie odwracali się i spoglądali na mnie z niedowierzaniem.
Nagle kolejny ptak wylądował na moim kapeluszu, przez co nakrycie głowy przechyliło się i spadło na ławkę obok. Zaśmiałem się cicho.
< Haraa? >

Od Aurinko CD Haraa

Gdy dziewczyna sobie poszła ruszyłem na ten taki mój codzienny "spacer". Kupiłem coś do jedzenia, pochodziłem sobie po mieście, poszedłem też nad rzekę, by posiedzieć sobie na kamieniu na brzegu. Wszystko było niby dobrze, ale gdy wróciłem do miasta, po raz kolejny trafiłem na moich "niemiłych znajomych". Była to grupka wyrostków, która się na mnie uwzięła.
Tym razem dowiedziałem się o ich obecności w ten sposób, że poczułem mocne uderzenie w twarz. Jak się okazało, któryś wykazał się celną ręką i trafił kamieniem prosto przestrzeń między kapeluszem a maską. Gdy dotknąłem palcami miejsca uderzenia zorientowałem się, że na policzku, obok zewnętrznego kącika prawego oka mam dość bolesną i mocno krwawiącą ranę.
Nie zdąrzyłem jednak nawet się namyślić, usłyszałem okrzyki i wyzwiska. Moi prześladowcy biegli w moim kierunku, więc musiałem jak najszybciej się gdzieś ukryć.
Rzuciłem się biegem w stronę rzeki. Podążali za mną. Udało mi się uciec dopiero, gdy wskoczyłem do lodowatej wody.

A następnego ranka zacząłem kichać.

< Haraa? ^^ >

wtorek, 13 września 2016

Od Aurinko CD Haraa

Nigdy nie wstydziłem się siebie, czy swojej "zdolności", więc bez problemu mogłem powiedzieć o tym nawet ledwo co poznanej osobie.
- Żeby łatwiej było mi oddychać. - powiedziałem prosto. Widziałem jednak że chyba nie do końca zrozumiała co miałem na myśli. - Dla mnie jest tu za dużo tlenu, oddycham wszystkim innym, a tlen "tworzę". - postarałem się to jakoś wytłumaczyć.
Ta moja zdolność mogła być przydatna, ale naprawdę, zbyt długie oddychanie bez maski było trudne. Nie niemożliwe, ale nawet bolesne.
Nagle na myśl wpadło mi pasujące określenie.
- Ja taka roślina. - oznajmiłem, z uśmiechem lekko poprawiając kapelusz.

< Haraa? >

Od Aurinko CD Haraa

Zamrugałem, zdziwiony. Nie uciekała, nie krzyczała... Nawet się przedstawiła!
Na moją twarz naturalnie wpłynął uśmiech. Raczej nie był widoczny przez maskę, ale na pewno w oczach. Nie umiem ukrywać uczuć...
Wstałem szybko o własnych siłach i również się przedstawiłem.
- Jestem Auri. - wyprostowałem się, splatając palce za plecami. Widziałem, że dziewczyna wcześniej zawahała się co do podania ręki, więc wolałem się też tak tego trzymać. Musiałem jednak zadać to pytanie, które mnie teraz tak bardzo interesowało...
- Ty nie... Boisz się, nie brzydzisz... Mnie...? Nie uciekasz? - udało mi się wreszcie pozbierać słowa i postawić to mimo wszystko trudne dla mnie pytanie. Sama ta myśl pozbawiała mnie uśmiechu.

< Haraa? Czo odpowiesz? x3 >

niedziela, 11 września 2016

Od Aurinko CD Haraa

Taki "atak" mnie zaskoczył. Nie zdąrzyłem odskoczyć i twardo wylądowałem na plecach.
- Przepraszam. - usłyszałem, gdy próbowałem się podnieść.
- N-nie szkodzi... - wyjąkałem, i jakoś udało mi się wstać. Zacząłem rozglądać się za kapeluszem. Leżał tuż obok mnie, ale przy próbie schylenia się po niego po raz kolejny poślizgnąłem się i jak długi padłem, tym razem na twarz.
- Waaaah! - jakoś tak wydałem z siebie dziwny dźwięk. Przy uderzeniu spadła mi maska, i prześlizgnęła się po lodzie aż na na kawałek niezmrożonego terenu. Gwałtownie zaciągnąłem powietrza, co doprowadziło mnie do ucisku w płucach i kaszlu.
W tej chwili mogłem sięgnąć tylko po kapelusz. Nałożyłem go na głowę i nawet nie próbowałem wstać, bo wiedziałem, że to nic nie da. Przyszło mi jednak na myśl coś, co podziałało. Po prostu odetchnąłem się od lodu i przejechałem ten kawałeczek na brzuchu.
- Mam cię! - zawołałem cicho, ale radośnie. Zsunąłem się z lodu i usiadłem po turecku, by zamocować maskę.

< Haraa? Meh, jak chodzi o błędy, to chyba raczej ja się muszę pilnować xD >

Od Aurinko CD Haraa

Obudziłem się jakiś taki strasznie przymulony. Podniosłem się z ziemi i otrzepałem z trawy czy czegoś tam. Poprawiłem kapelusz, naciskając go mocniej aż na oczy, a momencik później znowu go uniosłem i użyłem jako wachlarza. Było mi trochę gorąco.
Powoli się podniosłem, biorąc głęboki wdech. Filtr maski aż zasyczał.
Eh, trzeba iść coś sobie kupić do jedzenia, kasy jeszcze ileś tam miałem, więc powinno być dobrze.
Ruszyłem w kierunku miasta, chyba. Wciąż byłem tak zaspany, że aż się kiwałem. Ledwo zauważyłem że ktoś chyba przede mną uciekał. Szkoda... Ale nic na to nie poradzę... Mogę tylko iść dalej...
Idąc dalej mruczałem pod nosem coś o tym jak bardzo chciało mi się spać.

< Haraa? Chłam, po prostu chłam... >

Nowa Postać - Aurinko


Zjadłoby się... Cuś słodkiego...


Imię i nazwisko: Aurinko

Pseudonim: Auri

Płeć: Mężczyzna, przynajmniej na to wygląda...

Wiek: Uhh... Koło dwudziestki, chyba

Rasa: Mutant Labolatoryjny

Charakter: Auri jest świetnym przykładem, że wygląd może mylić. Zazwyczaj pierwsze myśli innych, gdy go zobaczą, to coś w stylu "Uaaaah, potwór, uciekać!" lub coś podobnego. Tak naprawdę to taka miła, radosna istotka, tak jak jego imię. Bo, mimo babskiego brzmienia, Aurinko znaczy "Słońce". Nigdy raczej by nikogo nie skrzywdził, już raczej wolałby dać się posiekać, żeby komuś pomóc, więc... Drodzy nieznani znajomi, nie uciekajcie przed nim...
Chociaż, czasem potrafi wpaść w niezłą melancholię, prawie depresję...

Zainteresowania: Słodycze...

Motto: Memento Mori

Lęki: Tak, naprawdę, boi się odrzucenia, a jednocześnie trochę boi się ludzi...

Orientacja: Kij tylko wie... Nigdy takich uczuć nie miał...

Partner: Nie...

Aparycja: No więc, Auri jest sporą osobą, jeśli chodzi o wzrost. Włosy ma raczej czarne, z takim lekkim srebrnym odcieniem. Oczy czasem wyglądają na caaałkiem czarne, no i czarne są.... Najszybciej można powiedzieć, że to taki chudy, ale nie za bardzo, chłoptaś, który ma tam trochę tych mięśni, ale też nie za dużo. Jeśli chodzi o bliższy opis jego twarzy, to po co, skoro i tak zazwyczaj ma... No tak! Nie ma to jak zapomnieć napisać o masce. No więc, nosi maskę, taką jakby gazową, ale tak naprawdę jest to maska oddzielająca tlen od azotu i dwutlenku węgla.... Czemu tak jest, to chyba nie należy do tej zakładki... Pewnie będzie coś później.
O, jeśli chodzi o jego twarz, to nie jest raczej zbyt brzydki, może nawet ładny.
Ano! Jeszcze jego kapelutek. Taki klasyczny, czarno biały. Widzisz go bez kapelutka? Zapisać kredą w kominie, święto...


Umiejętności: No więc, tu można napisać coś o masce. Auri oddycha nie tlenem, a Azotem i Dwutlenkiem Węgla, a wydycha Tlen... Praktyczne, nie?

Broń: Maska potrafi być ciężka, więc jak ją ściągnie i się zamachnie, to zwiewaj

Miejsce Zamieszkania: Po co komu? Łażenie po okolicy i spanie pod gołym niebem jest ciekawsze.

Historia: Spróbujmy napisać to szybko:
  1. "Urodził" się w próbówce.
  2. Ktoś, kto go stworzył, chciał zrobić z niego Maszynę produkującą Truciznę w powietrzu
  3. Skończyło się na tym, że "Maszyna" tworzył tlen, co wcale nie było celem.
  4. Do tego okazało się, że coś, co miało być mordercze, jest milutkie jak mały kociak.
  5. No to srrruuuu go na ulicę.
  6. I tak se tera żyje ^^


Rodzina: Ten ktuś kto go wywalił, ale kto to, ni wiadomo....

Inne Informacje: Chcesz go przekabacić? Daj mu cukierka. Będziesz jego bogiem.

Inne Zdjęcia:




Autor: Jestem sernikiem lubiącym molestować pewnego łosia. Więcej nie musisz wiedzieć.

Tłumacz