Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Morgana Lancelot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Morgana Lancelot. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 marca 2016

Od Morgany CD Nicholas

Leżałam na łóżku, gapiąc się w sufit. Miałam chociaż pewność, że Nicholas jeszcze żyje. Gdy ten pojawił się w pokoju, o mało nie krzyknęłam. Jego proteza zajmowała znacznie większą część ręki niż wcześniej. Sam elf ledwo się poruszał. Jakimś sposobem dotarł do łóżka i od razu upadł na nie zmęczony.
-Co ty znowu zrobiłeś?!- zapytałam głośno.
-Mówiłem, że chcę swoją rękę- mruknął.
-Przecież ktoś miał się tym zająć jutro... Nie możesz cały czas robić tego co chcesz. Niedługo cię to wykończy...- stwierdziłam.
-I wszystko byłoby idealnie- powiedział poważnym tonem.
-Wiesz co...?- zaczęłam, po dłuższej chwili ciszy- Mam już tego dosyć. Wszyscy chcą ci pomóc, a ty myślisz jedynie o sobie. Jeśli chcesz się wykończyć, to proszę bardzo, mnie to już nie interesuje. Radź sobie sam.
Wyszłam z pokoju, powstrzymując łzy. Skierowałam się do kuchni, gdzie minęłam się z tatą. Chyba szedł do Nicka, ale nie miałam już siły go powstrzymywać.

<Nicko?>

Od Morgany CD Nicholas

Nie dziwiło mnie, że mężczyzna zemdlał. Myślałam, że to coś niegroźnego, wiec powoli poszłam po doktorka. Ten niechętnie poszedł się nim zająć, a ja zostałam w rodzicami w salonie.
-Nie chcę, by on u nas został- mruknął tata.
-Ale zostanie. Przynajmniej dopóki nie poczuje się lepiej, a to zajmie trochę czasu. Chłopak jest w złym stanie- westchnęła mama, przytulając się do elfa.
-Więc mamy dodatkowe gęby do wyżywienia- powiedział wkurzony.
-Zawsze mogę go zabrać- usłyszeliśmy głos Remyego, który wszedł do pomieszczenia.
-Co z nim?- zapytałam.
-Ocknął się. Zaprowadziłem go do łazienki- wyjaśnił- Lepiej idź sprawdzić, czy się tam nie zabił. Wszystko jest teraz możliwe.
Ruszyłam do łazienki, z nadzieją, że Nicholas jedynie się załatwia. Remy miał rację. Można się teraz wszystkiego spodziewać. Zapukałam do drzwi.
-Żyjesz?

<Nicko?>

Od Morgany CD Nicholas

-Zrobisz to jutro, w końcu ręka ci nie ucieknie- stwierdziła mama- Dzisiaj daj sobie ze wszystkim spokój. Musisz odpocząć.
Kobieta wstała, pocałowała mnie w czoło i wyszła. Podniosłam się, by podać mężczyźnie jedzenie. Ten oczywiście odmówił, a ja nie chciałam go jak na razie zmuszać do jedzenia. Przytuliłam się do Nicka. Wątpiłam, że ten będzie chciał iść spać, jednak jakoś musiałam go do tego namówić. Byłabym o wiele spokojniejsza, gdyby ten grzecznie sobie drzemał.
-Idź spać- powiedziałam stanowczo- Dla ciebie to już dość wrażeń jak na jeden dzień.
-Chce swoją rękę- mruknął.
-To nie jest koncert życzeń- westchnęła- Obiecuję, że jutro załatwię ci kogoś, kto naprawi twoją rękę. Jak dla mnie mógłbyś nawet z niej zrezygnować. To nie będzie koniec świata.

<Nickuś?>

Od Morgany CD Nicholas

-Molly przygotowała dla ciebie miejsce w pokoju gościnnym- poinformował, dziwnie spokojny.
-Co Emmet ona..- zaczął Remy, jednak tata spojrzała na niego groźnie.
Mężczyzna westchnął zrezygnowany i podszedł do stolika, aby położyć na nim rękę. No tak. Prawie zapomniałam, że aktualnie elf był jej pozbawiony. Tata zaproponował, że zaniesie Nicholasa do pokoju, jednak namówiłam go, by ten został u mnie na noc, Remy pójdzie do pokoju gościnnego, a ja prześpię się na kanapie. Tata niechętnie się zgodził. Doktorkowi udało się go wreszcie wyciągnąć z pokoju. Zadowolona położyłam się na klatce Nicka. Zaczęłam go lekko drapać. Nie na długo zostaliśmy sami, bo po paru minutach do pokoju weszła mama. Przyniosła tacę z jedzeniem i piciem, którą położyła obok ręki. Następnie wgramoliła się do nas na łóżko. Akurat z nią mogliśmy normalnie porozmawiać. Wprawdzie była władcza, ale rozumiała naprawdę dużo.
-Nicholas. Powiesz mi co masz zamiar teraz zrobić? Masz jakieś plany odnośnie Morgany?- zapytała całkiem poważnie.
-Mamo!- spojrzałam na nią z rumieńcem.
W końcu nie odwzajemniałam uczucia elfa, więc niby jakie plany on mógł mieć?

<Nicko?>

Od Morgany CD Nicholas

Już miałam go uderzyć, gdy wyprzedziła mnie moja matka.
-Szanuj swoje życie gówniarzu. Drugiego nie dostaniesz- powiedziała spokojnie- A ty Emmet zostaw go w spokoju. Chłopak jeszcze nie doszedł do siebie.
-Nie pozwolę byle gnojkowi krzywdzić mojego dziecka- warknął, podchodząc bliżej.
-To jej wybór. Jeśli zechce to nawet z nim ucieknie, a nie chcę, by przed twoje humory dziecko mi z domu uciekło- mama zaczynała podnosić lekko głos.
Uciekło z domu? Że co? Nie miałam nawet nic takiego w planach. Nie miałam nawet powodów. Było mi tu bardzo dobrze.
-Ach tak? Nie przeszkadzało ci to gdy wyjechała za tym durnym Leo!- ciągnął kłótnię.
-Radzę zważać na słowa kochanie- warknęła- Mówisz o synu mojej przyjaciółki.
Ich kłótnia ciągnęła się jeszcze jakiś czas, ale to mama ostatecznie wygrała, co mnie też nie dziwiło. Zawsze tak było. Kazała tacie odstawić Nicka do mojego pokoju, co też zrobił. Po drodze niby przypadkiem wpadł kilka razy na ścianę z chłopakiem.
-Jeśli jeszcze raz doprowadzisz moją córkę do płaczu, to osobiście cię wykastruję- zagroził elf, po czym wyszedł.
-Przepraszam za nich- uśmiechnęłam się lekko, siadając na łóżku obok Nicka.

<Nicko?.

Od Morgany CD Nicholas

-Nie ma co płakać- mama zaśmiała się cicho- Wszystko jest już dobrze. Zajmij się nim Ana. Przygotuje mu coś do picia. I nie dopuszczaj do niego ojca i Remyego.
Elfka wyszła z pomieszczenia, a ja usiadłam na jej miejscu. Żal mi było Nicholasa. Biedny musiał czuć się zagubiony. Nie wiedział co się stało, ani gdzie jest. Niepewnie położyłam rękę na jego czole, w celu pogłaskania go. Bardzo chciałam mu pomóc, ale nie wiedziałam jak.
-Nie odchodź już tak- szepnęłam- Nigdy. Proszę Nicko. To, że nie darzę cię takim samym uczuciem nie oznacza, że nie zależy mi na tobie.
Łzy mężczyzny nie przestawały płynąć. Otarłam je z nadzieją, że już więcej się nie pojawią. Nachyliłam się i pocałowałam elfa w policzek.
-Poproszę później tatę, aby przeniósł cię do mojego łóżka. Razem z mamą zajmiemy się tobą- uśmiechnęłam się.
-Mowy nie ma- usłyszałam głos ojca.
Odwróciłam się i zauważyłam tatę oraz doktorka.

<Nicko?>

Od Morgany CD Nicholas

Akurat szykowałyśmy z mamą jedzenie, gdy drzwi do domu otworzyły się z głośnym trzaskiem. Tata zawołał mamę, a to po powrocie do pomieszczenia kazała mi iść do pokoju. Zapytałam co się dzieje, jednak w odpowiedzi uzyskałam kolejne polecenie wyjścia z kuchni. Nie wiedziałam o co chodzi, więc niezbyt zadowolona poszłam do siebie. Chyba nawet nie chciałam wiedzieć, o co chodzi... Przez godzinę czytałam, jednak w końcu musiałam zejść, by sprawdzić sytuację. Poszłam do salonu, gdzie kanapa była zajmowana przez Nicka. Zakryłam usta ręką, by nie krzyknąć. Chłopak wyglądał okropnie. Mama wraz z Remym robili coś przy nim, a tata siedział wkurzony przy stole. Podeszłam do nich. Blondynka westchnęła, jednak dalej zajmowała się mężczyzną.
-Co... co tam się stało?- zapytałam niepewnie.
Tata patrzył na mnie chwilę. Trudno było rozgryźć o czym myślał. Przywołał mnie do siebie ruchem ręki, a następnie posadził na kolanach.
-Taki drobny wypadek przy pracy...- wyjaśnił z lekkim uśmiechem.
Wraz z doktorkiem opowiedzieli mi wszystko. Po jakimś czasie zamieniłoby się to w kłótnię, gdyby mama nie wywaliła ich za drzwi. Po jakimś czasie elf zaczął się budzić.
-Miałeś dużo szczęścia- powiedziała cicho mama, głaszcząc go.

<Nickuś?>

Od Morgany CD Nicholas

Słowa Nicholasa mnie zaskoczyły. Kochał mnie? Widzieliśmy się zaledwie trzy razy. Wprawdzie zbliżyliśmy się do siebie, ale byliśmy ze sobą za krótko, by mówić o miłości. Nie wiedziałam co mam robić, więc gdy zobaczyłam doktorka wchodzącego do pokoju odetchnęłam z ulgą. W tym trudnym dla siebie okresie Nicko nie był sam.
-Wiedziałeś?- zapytałam, wiedząc, że ten będzie wiedział o co mi chodzi.
-Łatwo było się domyślić. Chodź odstawię cię do domu. Jest już późno. O tego debila się nie martw. Później go poszukam- powiedział, widząc, że chcę mu przerwać.
Nie do końca pewna tego wszystkiego pozwoliłam się odprowadzić. Zdziwiło mnie, że Remy wiedział gdzie mieszkam. Zapukał to drzwi, a po chwili otworzyła nam moja mama. Weszliśmy do środka, Od razu przytuliłam się do kobiety, a gdy ta zapytała mnie o co chodzi, zaczęłam płakać. Wtedy do przedpokoju wszedł mój ojciec. Spojrzał na tą całą sytuację zdziwiony.
-Remy... Co żeś zrobił mojej córce?!- podszedł do mężczyzny wściekły.
-To oczywiste, że nic. Dziewczyna jest tylko trochę roztrzęsiona- stwierdził spokojnie.
Nie wiedziałam o czym już myśleć. O Nicholasie, czy o tym, ze tata zna Remyego. Po chwili elf wyjaśnił mojemu tacie całą sytuację.
-Zabiję gówniarza...- syknął, po czym zaczął się ubierać.
Chciałam go powstrzymać, ale nim się spostrzegłam obydwu mężczyzn już nie było w domu. Wraz z mamą poszłyśmy do kuchni coś przygotować.

<Nicko?>

Od Morgany CD Nicholas

-Czyli po prostu się zakochałeś?- zapytałam, zastanawiając się, jak bardzo ta osoba, którą kochał musiała go zranić, by doprowadzić go do takiego stanu.
W odpowiedzi mężczyzna kiwnął głową. Otarłam łzy i usiadłam obok niego, kładąc mu rękę na ramieniu. Ten spojrzał na mnie, a ja uśmiechnęłam się smutno. Widziałam go już w różnych stanach, ale w tym po raz pierwszy.
-Mówiłam ci kiedyś, że nie raz natrafiałam na złych mężczyzn. Kochałam ich, a oni to wykorzystywali. Nie wiem co ona ci zrobiła, ale nie możesz się załamywać po pierwszym razie- próbowałam go jakoś pocieszyć- Nie zamykaj się na wszystkich tylko dlatego, że raz dostałeś kosza.
Nicholas spojrzał na mnie smutno. Po chwili milczenia pchnął mnie na łóżko, tak, bym na nim leżała. Sam się do mnie przytulił, głowę kładąc na moich piersiach. Objęłam go jedna ręką, a drugą zaczęłam go głaskać. Chciałam, by elf wrócił do swojego poprzedniego stanu. Problem w tym, że nie wiedziałam jak mam się zabrać za jego rehabilitację.
-Nie przejmuj się. To przejdzie- powiedziałam spokojnie.
Kolejna chwila milczenia. Jakimś sposobem wydostałam się spod Nicka. Usadowiłam się na jego brzuchy, by nachylić się nad jego twarzą. Położyłam dłoń na jego policzku.
-Powiesz mi kim ona jest?

<Nickuś?>

Od Morgany CD Nicholas

-Ja tylko chciałam z tobą porozmawiać...- powiedziałam łamiącym się głosem- Jeszcze rok temu wszystko było normalnie. Co ja ci takiego wtedy zrobiłam, że mnie tak traktujesz? No co!? Chciałeś bym się do ciebie nie zbliżała? Gratuluję... Udało ci się... Już nie będę zajmować ci czasu...
Wyminęłam mężczyznę. Dopiero teraz zaczęło mnie zastanawiać co on tutaj robi, w dodatku sam. Nie sądziłam, że Nicko kiedykolwiek potraktuje mnie w ten sposób. Już nawet nie zdziwiły mnie słowa jakimi się określił, choć byłam na niego zła za ich wypowiedzenie. Nie zdążyłam odejść kilka kroków, a już poczułam silny uścisk na nadgarstku. Próbowałam się wyrwać, jednak nic z tego.
-Ana... Ja...- zaczął.
-Nie chcę tego słuchać!- krzyknęłam- Już wszystko powiedziałeś.
-Daj mi wyjaśnić!
-Co ja ci zrobiłam...? Chciałam się tylko z tobą przywitać, porozmawiać, a ty... a ty...- przytuliłam się do elfa, dalej płacząc.

<Nickuś?>

Od Morgany CD Nicholas

Wreszcie mogłam spokojnie wrócić do domu. Wprawdzie bez przyjaciela, ale miałam pewność, że jest on bezpieczny i szczęśliwy. Nie byłam też pewna co do Nicholasa... Fizycznie czuł się lepiej, ale wydawało mi się, że jego psychika pozostawiała wiele do życzenia. Na szczęście miał doktorka przy sobie. Przyjaciel powinien mu pomóc. Przez ten rok czasami powracałam myślami do niego, lecz po jakimś czasie przestałam. Miałam kilka własnych spraw.
Zaczynało robić się ciepło, wiec postanowiłam odwiedzić starą znajomą na rynku. Jej mąż był kowalem, więc gdy on siedział w kuźni, to właśnie ona stała ze straganem. Szłam między stoiskami, wymijając ludzi. Było dość wcześnie, przez co ruch był niewielki. Gdy zbliżałam się do znajomej, przy jej stoisku zauważyłam wysokiego mężczyznę o czerwonych włosach. Momentalnie skojarzył mi się on ze znajomym elfem, chodź wiedziałam, że jego pobyt tutaj jest raczej niemożliwy. Mężczyzna odwrócił się. Aż stanęłam z wrażenia. To, co wydawało mi się niemożliwe, okazało się prawdą. Nie zastanawiając się długo pobiegłam w stronę elfa.
-Nicko!- krzyknęłam, skacząc na chłopaka i przytulając się do niego.

<Nickuś?>

czwartek, 24 marca 2016

Od Morgany CD Nicholas

Nie wiem co zrobił doktorek, ale przecież to nie może zmienić tak dużo- próbowałam przekonać chłopaka, że nic poważnego się nie stało.
Elf znów zamilkł na dłuższy czas, po czym niespodziewanie to on mnie przytulił. Silne ręce objęły mnie w uścisku. Wtuliłam się w Nicka.
-Obiecasz mi to? Obiecasz mi, że nic się nie zmieni?- dodał, widząc moją zdziwioną minę.
Kiwnęłam niepewnie głową, nie wiedząc o czym czerwonowłosy mówi. Ten lekko się uśmiechnął i pochylił się, aby mnie pocałować. Cofnęłam się, ale po chwili znów zbliżyłam swoje usta do jego ust.
-Co do wczoraj..- zaczęłam, oddalając się od Nicholasa.
-Nic nie mów- powiedział szybko, przyciskając mnie do siebie.
Nicko zaczął bawić się moimi włosami. Zaśmiałam się.
-Chyba już lepiej się czujesz. Będę mogła wrócić do domu.

<Nickuś?>

Od Morgany CD Nicholas

Przeszukałam kilka budynków, jednak w żadnym z nich nie znalazłam mężczyzny. Dopiero w jednym z ostatnich, gdy zaczęłam go wołać, usłyszałam cichy dźwięk. Elf musiał w coś uderzyć, lub coś przewrócić. Poszłam wolno w jego stronę. Nie odezwałam się do czerwonowłosego, tylko usiadłam obok niego. Uśmiechnęłam się do niego z rumieńcem na twarzy. Dla mnie również była to krępująca sytuacja. Po dłuższej chwili ciszy niepewnie złapałam Nicholasa za rękę, jednak ten szybko ją zabrał. Chyba pierwszy raz był taki niedostępny.
-Nicko... Nie przejmuj się tym wszystkim. I proszę, nie gniewaj się na Remyego cokolwiek zrobił- poprosiłam go.
Chłopak nie zareagował, tylko odwrócił głowę. Po chwili wahania wstałam i przytuliłam do siebie elfa. Zaczęłam go głaskać, chcąc jakoś dodać mu otuchy.

<Nicko?>

Od Morgany CD Nicholas

Nie chciałam wtrącać się w rozmowę mężczyzn, więc tylko się przysłuchiwałam. Nie wiedziałam o co im poszło, ale brzmiało to dość poważnie. Po wyjściu Nicholasa nie odważyłam się odezwać do doktorka, wiec jedynie do niego podeszłam.
-Zrobiłem to, bo serce mu pęka, gdy osoba którą kocha mówi o kimś innym- powiedziałam, a ja spojrzałam na niego pytająco.
Ten westchnęła i mruknął coś pod nosem. Schował broń i poszedł usiąść do kuchni. Wydało mi się dziwnym to, że nie pobiegł za elfem.
-Idź za nim- mruknął, rozsiadając się jak u siebie.
-Chyba lepiej będzie jeśli tu to zrobisz- stwierdziłam- To w końcu z tobą się pokłócił.
-Też masz w tym swój udział, a po za tym mnie nie posłucha. Dobrze wiesz, że gówniarz jest uparty- prychnął- Trzeba poszukać na niego nowych metod.
Kiwnęłam głową, nie do końca rozumiejąc sytuację. Remy wskazał mi kilka miejsc gdzie mógł pobiec Nicholas. Wybiegłam za chłopakiem, mając nadzieję, że niedługo go znajdę. Przypuszczałam, że samo znalezienie tych lokacji zajmie mi chwilę, bo nie znałam okolicy.

<Nickuś?>

Od Morgany CD Nicholas

Mężczyzna przewrócił mnie na kanapę i przyśpieszył. Nie chcąc zaczął jęczeć jak jakaś pojebana, przyciągnęłam elfa do siebie i zaczęłam go całować. Nie wiem ile dokładnie się kochaliśmy, ale zajęło nam to sporo czasu. Ostatecznie Nicholas spuścił się we mnie. Po skończonej zabawie zasnęłam, leżąc na chłopaku. Jak zawsze jego skóra była tak przyjemnie ciepła. Elf objął mnie i przytulił. W tamtym momencie byłam szczęśliwa, jednak rankiem, gdy doszłam do siebie, to uczucie zniknęło. Obudziłam się jako pierwsza. Chwilę zajęło mi zorientowanie się w sytuacji, bo pamiętałam jedynie początek wczorajszego wieczoru. Po domyśleniu się reszty szybko zeszłam z nagiego Nicholasa i pobiegłam do łazienki. Nie wiedziałam czemu to wczoraj zrobiłam, ale było mi wstyd. Bałam się, co teraz Nicko sobie o mnie pomyślał. Wzięłam szybką kąpiel i poszłam zobaczyć czy chłopak wstał. Na szczęście jeszcze spał. Wróciłam do gotowania jedzenia, które zostawiłam wczoraj. Po skończonej robocie poszłam do pokoju Nicka, by się położyć. Nie chciało mi się spać, jednak musiałam trochę pobyć w samotności.


<Nickuś?>

Od Morgany CD Nicholas

Gdy Nicko zasnął, doktorek rzucił mi opakowanie jakichś pastylek. Spojrzałam na niego pytająco.
-Coś na przemęczenie- wyjaśnił- Z nim to się raczej nie wyśpisz.
Podziękowałam mu, po czym wzięłam trzy tabletki. Remy stwierdził, że nie jest już potrzebny i wrócił do siebie. Nie mając nic do roboty poszłam sprawdzić, co też wcześniej lekarz gotował. Nie dało się stwierdzić co to było, więc po prostu to wyrzuciłam i wzięłam się za robienie obiadu. Nie zdążyłam jeszcze pokroić wszystkich warzyw, gdy przez moje ciało przeszło silne uczucie gorącą. Początkowo ignorowałam to, jednak w ciągu kilku minut uczucie znacznie się nasiliło. Stwierdziłam, że najlepiej będzie jeśli się położę. Poszłam sprawdzić czy Nicholas wstał i ewentualnie zapytać, czy czegoś nie potrzebuje. Okazało się, że chłopak już się obudził. Usiadłam na kanapie, oddychając ciężko.
-Ana co jest?- zapytał, podnosząc się i siadając obok mnie.
Objęłam się i schyliłam nieco. Mężczyzna objął mnie, na co mojej ciało intensywnie zareagowało. Jęknąłem cicho i wtuliłam się w niego. Spojrzałam na niego przymrużonymi oczami.
-Nicko...- szepnęłam, po czym pomalowałam chłopaka.
Złapałam jego rękę i położyłam na swojej piersi. Elf zawahał się i ostatecznie cofnąć rękę.
-Nie możemy...- powiedział, odwracając wzrok.
-Nicko... Nie wytrzymam dłużej- stwierdziłam, kładąc swoją rękę na jego kroczu.
Po chwili Nicko sam mnie pocałował i zaczął pieścić moje piersi. Włożyłam rękę w spodnie elfa. Zaczęłam delikatnie pieścić jego penisa, który był już nieco nabrzmiały. Chcąc jak najszybciej pozbyć się tego uczucia gorącą, wstałam i rozebrałam się. Wstydziłam się przed Nickiem, jednak nie to było teraz ważne. Elf opuścił niżej spodnie, a ja będąc na kanapie schyliłam się do jego krocza. Nicholas westchnął, gdy jego przyrodzenie znalazło się w moich ustach. Trzeba było przyznać, że miał czym się pochwalić. Po chwili takich pieszczot mężczyzna wyciągnąć rękę i zaczął pieścić moje pośladki, po chwili wkładając we mnie dwa palce. W tym momencie moje oczy zaszły mgłą. Liczyło się tylko zaspokojenie żądzy. Wstałam nagle i usadowiłam się nad penisem elfa. Pocałowałam go i opuściłam biodra.

<Nickuś?>

wtorek, 1 marca 2016

Od Morgany CD Nicholas

Może po dwóch, trzech godzinach obudziłam się. Nicko spał, więc ja poszłam się umyć. Nadal byłam zmęczona, jednak postanowiłam wykorzystać czas, gdy chłopak spał na jakieś pożyteczne czynności. Po kąpieli owinięta w ręcznik skierowałam się do kuchni, w której zastałam lekarza.
-O. To pan. Dzień dobry- przywitałam się.
-Skończ z tymi grzecznościami- powiedział, najprawdopodobniej przypalając coś na patelni- Mów mi po prostu Remy.
-Co z nim?- zapytałam, siadając przy stole.
-Nadal źle- mruknął- Ten gówniarz myśli jedynie o sobie. Czasem zastanawiam się, czy jest sens przywracać go do żywych kolejny raz.
Kolejna długa rozmowa z doktorkiem. Podczas nich dowiadywałam się niekiedy czegoś o elfie. Zazwyczaj były to mało znaczące informacje, ale zawsze jakieś. Oboje zaczekaliśmy aż elf wstanie. Gdy w końcu się obudził poszliśmy z nim porozmawiać.
-Pamiętasz jak po pijaku opowiadałam ci o moich byłych?- zapytałam chłopaka.
Ten kiwnął głową. Usiadłam na krawędzi kanapy.
-Znalazłam kogoś, kogo kocham.


<Nickuś?>


Od Morgany CD Nicholas

-Powodzenia- prychnął lekarz.
Westchnęłam. Ci dwaj zachowywali się jak małe dzieci. Złapałam Nicholasa za suchą rękę i uśmiechnęłam się do niego.
-Idź spać- powiedziałam- Musisz odpoczywać i nabierać sił.
-Tylko po co- wtrącił się doktorek- Jak tylko wydobrzeje znowu polezie na te walki. Kolejny raz będę musiał go zszywać.
-Nikt cię o to nie prosił- mruknął elf.
Mężczyźni jeszcze przez długi czas kłócili się. Odetchnęłam z ulgą, gdy przyjaciel Nicka wreszcie opuścił dom. Żeby nie było tak dobrze zapowiedział swoją wizytę z samego rana. Poszłam zrobić coś do jedzenia dla siebie i elfa, po czym jeszcze chwilę rozmawialiśmy. Myślałam, że noc minie spokojnie, jednak się myliłam. Przez całą noc chłopaka trawiła gorączka, przez co ciężko mu było spać. Co jakiś czas musiałam mu zmieniać okłady, więc praktycznie całą noc spędziłam przy jego boku. Udało mi się zasnąć dopiero nad ranem, gdy gorączka nieco odpuściła.

<Nickuś?>

Od Morgany CD Nicholas

Uśmiechnęłam się do mężczyzny. Wyglądał jeszcze gorzej, niż wcześniej to sobie wyobrażałam. Podeszłam do niego, chcąc się z nim przywitać, jednak doktorek zaczął zajmować się jego raną. Nie mogłam na to patrzeć, więc wyszłam do kuchni. Siedziałam tam aż do momentu, w którym lekarz nie dołączył do mnie. Usiadł na przeciwko mnie.
-Dzieciak musi teraz sporo odpoczywać- powiedział- Ten debil kiedyś się zabije! Jak żyje nie widziałem tak nieodpowiedzialnego smarka.
-Martwisz się o niego- zauważyłam, chichocząc.
-Po prostu beze mnie by zginął- prychnął- Ale jest coś, o czym mu nie powiedziałem. Trochę mnie to niepokoi.
Spojrzałam pytająco na lekarza, a on przybrał poważniejszy wyraz twarzy. Poszedł zamknąć drzwi i dopiero wtedy wyjaśnił mi o co chodzi.
-Nicholas stracił swoją nieśmiertelność.
Wyraz mojej twarzy nie zmienił się ani trochę. Nie miałam bladego pojęcia o czym on też mówił. Mężczyzna westchnął zrezygnowany.
-Nie wiem w jaki sposób się to stało, ale on nie jest już nieśmiertelny- spróbował jeszcze raz mi to wszystko wyjaśnić- Umrze ze starości tak jak zwykły człowiek.
Po krótkiej rozmowie poszłam do Nicka. Usiadłam na krawędzi łóżka i pogłaskałam chłopaka po głowie. Musiał być po tym wszystkim zmęczony.
-Jak się czujesz?- zapytałam.

<Nickuś?>

Od Morgany CD Nicholas

Jeździłam po kolejnych miastach. W jednym z nich całkiem przypadkiem natrafiłam na osobę, której szukałam. Sporo czasu spędziłam z trytonem oraz jego przyjaciółmi. W dość bliski sposób zapoznałam się też z partnerem przyjaciela, który od pierwszego wejrzenia mi się spodobał. No cóż. Jako że był to chłopak Leo, nie mogłam nic zrobić. Po miesiącu spędzonym z Leo postanowiłam wrócić do domu. Nie udało mi się namówić go do powrotu, wiec samotnie ruszyłam w drogę powrotną. Po kilku tygodniach znajdowałam się niedaleko miasta, w którym mieszkał znajomy mi elf. Nie miałam zamiaru go odwiedzać, jednak wmieście napotkałam jego znajomego. Doktorek opowiedział mi o stanie chłopaka. Nie mogłam uwierzyć, że mężczyzna znowu dał się poharatać. Doktor namówił mnie do odwiedzenia Nicholasa. Razem ruszyliśmy do domu chłopaka. Lekarz wszedł do niego jak do siebie.
-Te, gówniarzu!- krzyknął- Przyprowadziłem ci gościa!


<Nickuś?>

Tłumacz