archiwum
czwartek, 13 października 2016
Od Hary CD Aurinko
Z rozpędu chwyciłam go za ramiona podskakując niczym mała dziewczynka.
— Znaczy... Emm... — puściłam go uświadamiając sobie z zażenowaniem własne zachowanie. — Chętnie.
Mężczyzna zaśmiał się promienie na moją odpowiedź. Poczułam, jak lekko czerwienieję na twarzy.
— Spotkamy się dziś wieczorem i pójdziemy razem? — zaoferował starając się opanować już swój śmiech. Moja twarz w barwie czerwonego buraczka wcale nie ułatwiała mu tego zadania.
— Dobra. — potwierdziłam cicho.
Po chwili się pożegnaliśmy. Ja musiałam wracać już do domu, a Auri z pewnością również ma jeszcze jakieś swoje zajęcia. Byłam zadowolona z propozycji chłopaka. Pewnie dlatego wróciłam do domu sprężystym krokiem, co chwilę podskakując i nucąc cicho jakąś melodię. Nie mogłam się doczekać wieczora. Miałam okazję pobyć trochę z mężczyzną i dowiedzieć się o co chodzi w tych całych obrzędach. Może było to w jakiś sposób powiązane z magią? Jeśli tak, to również i z moim ojcem, oraz mną samą. Lub są to zwykle ludowe igraszki.
< Auri? >
wtorek, 11 października 2016
Od Hary CD Aurinko
Gdy wrona już się najadła, wskoczyła na wolne kolano chłopaka. Ściągnął z drugiego maskę i przykładając ją do swojej twarzy wziął kilka głębokich wdechów. Zastanawiało mnie jakie to uczucie, kiedy nie możesz zbyt długo oddychać zwyczajnym powietrzem. I skąd bierze mieszankę gazów, które pozwalają mu na przetrwanie... Chyba jednak wolałam nie doświadczyć na własnej skórze tego co on. Ludzie również patrzyli na niego jak na jakiegoś dziwaka, lub po prostu z lękiem.
Do jednego z drzew na przeciwko nas przyczepiony był jakiś plakat. Nie widziałam go wcześniej. Zaciekawiona wstałam z ławeczki podchodząc do reklamy. Po drodze do kosza wyrzuciłam kubek po wypitej kawie. Plakat utrzymany był głównie w srebrnych i ciemnych tonach. Przedstawiał wydarzenie nazywane Obchodami Dnia Wilka. Kiedyś już o nim słyszałam. Ma trwać przez trzy dni, zaczynając od dzisiejszego wieczoru. Jeśli dobrze się orientowałam było to ludowe święto, które miało przypominać rytuał. Rzadko kiedy były organizowane jego obrzędy. Miało to chyba związek z konkretnymi fazami księżyca. Może udałoby mi się wybrać. Nie chciałam jednak iść sama. Byłyby tam pewnie same osoby, których nie znam.
< Aurinko? Wybieramy się? ^^ >
poniedziałek, 10 października 2016
Od Hary CD Aurinko
Przeszliśmy się kilka razy po parku, od czasu do czasu rozmawiając ze sobą na jakieś luźniejsze tematy. Słońce zaczynało już powoli przedzierać się przez korony drzew, zsyłając na ziemię swoje ciepłe promienie, kiedy my postanowiliśmy usiąść na jednej z drewnianych ławeczek. A jednak można było wyczuć, że dzisiejszy dzień będzie dużo chłodniejszy od poprzedniego. I wietrzniejszy, uświadomiłam sobie kiedy zebrał się mocniejszy podmuch, który zarzucił moimi ciemnymi włosami. Razem z drobnym zefirkiem przyfrunął dobrze mi już znany ciemny ptak. Wrona z zieloną wstążką przywiązaną do nóżki wylądowała na wolnym kolanie chłopaka. Drugie zostało już zajęte przez jego maskę.
— Chyba... Naprawdę mnie śledzisz. — pogłaskał ptaka po lśniących piórach.
Uśmiechnęłam się na to pod nosem. Gdybym musiała kiedyś wybrać Aurinko partnerkę na resztę życia (co się na szczęście nie stanie), a miałabym go dokonać pomiędzy dwoma kobietami, wzięłabym właśnie tą wronę.
— Musiała się za tobą stęsknić. — zaśmiałam się promienie.
< Auri? >
sobota, 1 października 2016
Od Hary CD Aurinko
— Byłeś gdzie..? Chodzi ci o mój dom? — spytałam.
Mężczyzna kiwnął twierdząco głową. Wyglądał na zmieszanego.
— Moja rodzina zwyczajnie będzie miała temat do rozmowy na kilka tygodni — wzruszyłam ramionami próbując ukryć, że sama nie czułam się z tym komfortowo — Babcia wzięła cię za mojego chłopaka, a potem przekazała tą plotkę moim rodzicom. Mam wrażenie, że tak chcą mnie wydać za mąż, iż są skorzy uwierzyć w dosłownie każdą bajeczkę.
Westchnęłam ciężko mając nadzieję, że szybko im to przejdzie.
— Idziemy się gdzieś przejść? — spytałam chcąc w ten sposób odwrócić jego uwagę od moich wcześniejszych słów.
< Auri? >
poniedziałek, 26 września 2016
Od Hary CD Aurinko
— Cześć.
Przestraszona lekko się wzdrygnęłam, natychmiastowo się jednak opanowując.
— Cześć, Auri — mimochodem zauważyłam, że on także trzyma w dłoni kubek z kawą — Smacznego.
Wzięłam niewielki łyk napoju spoglądając na niego. Kiedy się napiłam odsunęłam się od drzwi byy nie blokować wyjścia ze sklepu. Czekałam, aż chłopak zacznie coś mówić. Puki co, panowała pomiędzy nami niezręczna cisza.
< Auri? Totalny brak pomysłu >
sobota, 24 września 2016
Od Hary CD Aurinko
Zostałam obudzona przez grającą muzykę. Smętna, skrzypcowa melodia poprzetykana okropnymi fałszami dobiegała z pola, skutecznie mi przy tym przeszkadzając w ponownym zapadnięciu w sen. Zirytowana wstałam ze skrzypiącego łoża i podeszłam do okna rozsuwając grube, wełniane kotary. Wiązka ostrego porannego światła padła prosto w moje oczy, zmuszając je do przymrużenia. Parsknęłam niezadowolona i ignorując denerwującą melodię, kłującą w uszy opuściłam pokój. Zbliżały się dni, kiedy ponownie będę musiała kontynuować edukację. Został mi ostatni tydzień wolności, który chciałam jak najlepiej spożytkować, zanim w domu znów pojawią się nauczyciele.
Po doprowadzeniu się do normalnego stanu opuściłam mieszkanie, by tym razem zjeść coś na mieście.
< Auri? >
wtorek, 20 września 2016
Od Hary CD Aurinko
Również wstałam.
Zawstydziłam się trochę, gdy chłopak stwierdził, że zarówno ja, jak i moja babcia jesteśmy interesującymi osobami. Sama nie wiedziałam czemu tak reaguję. Zwykle zbyłabym takie słowa wzruszeniem ramion. Teraz tak nie postąpiłam.
- Nie chcę cię wypraszać - powiedziałam szybko, po chwili jednak dodając - ale może... rzeczywiście powinieneś już iść. Myślę, że nie chciałbyś, żeby moja rodzina się na ciebie napatoczyła - zaśmiałam się niewesoło.
Auri potaknął tylko skinieniem głowy, patrząc na mnie dziwnie. Podeszliśmy do drzwi wyjściowych.
- Do zobaczenia? - spytał.
- Jasne - potwierdziłam z delikatnym uśmiechem - A tak poza tym; w rzeczywistości nie jestem z nią spokrewniona - dodałam cicho gdy już wychodził, a następnie zamknęłam za nim wrota.
***
Gdy babcia opuściła już swój pokój zdziwiła się z tak szybkiego wyjścia ciemnowłosego. Udało mi się ją namówić, żeby nie mówiła o nim jeszcze rodzicom. Zgodziła się z szerokim wyszczerzem na twarzy, dodając oczywiście od siebie komentarz o tym, jakaż to ukrywana miłość jest romantyczna. Powtarzałam jej po kilka razy, że ledwo znam Auri'ego i nie jest moim chłopakiem, jednak ona ignorowała moje słowa, twierdząc, że przed nią też tylko próbuję to zataić.
Gdy nadszedł wieczór a rodzice już wrócili, spędzaliśmy razem kolację. Wszystko szło w miarę znośnie, aż do momentu, kiedy Resilla nie potrafiła się już powstrzymać i oczywiście poinformowała rodziców, o "tajemniczym chłopcu", który to znajdował się ze mną w domu, kiedy ona przyjechała. Nie potrafiła też powstrzymać się przed komentarzem i podzieleniem się swoimi przypuszczeniami, o tym, że ich córka znalazła sobie wreszcie chłopaka.
< Auri? To dobrze, trzymaj tak wenę dalej >
poniedziałek, 19 września 2016
Od Hary CD Aurinko
Razem z mężczyzną siedziałam w domu moich rodziców, w kuchni przed kubkami z naszymi napojami. Dla Auri'ego przygotowałam herbatę z miodem, zaś ja sama piłam kawę, ze względu na brak zamiłowania do wcześniejszego wymienionego napoju. Pomiędzy nami panowała nieprzyjemna cisza, jednak nie do końca wiedziałam jak ją przerwać.
Nagle usłyszałam jak ktoś naciska klamkę od drzwi wejściowych, a zaraz po tym zostały otworzone i na powrót zamknięte. Ktoś pojawił się w domu. Otworzyłam nieco przestraszona szerzej oczy. To nie mogli być moi rodzice. Pracę kończą później, a babcia też nie powinna się jeszcze zjawić. Zwróciłam się cicho do czarnowłosego:
- Poczekaj tutaj. Zaraz wrócę.
Chłopak skinął tylko głową, spoglądając na mnie przelotnie, a ja wstałam od blatu i wyjrzałam przez framugę do salonu. Koło drzwi stała dobrze mi znana kobieta, ubrana w długą suknię, która próbowała uporać się ze swoimi bagażami. Babcia Resia. Weszłam do pokoju i przywitałam się z nią. Gdy tylko mnie zobaczyła wzięła mnie w swoje objęcia mocno przytulając, a następnie odsunęła na długość ramion, by ocenić mój wygląd.
- No, no, kochanienka! - cmoknęła - Wydoroślałaś od mojej ostatniej wizyty. Tylko jakoś w piersi ci już chyba nie przybyło - rzuciła nieskrępowanie.
Potwierdziłam jedynie skinieniem głowy, odwracając nieco speszona wzrok, by nie patrzeć w mocno opinany przez gorset biust kobiety. Moja babcia jest młodą i żywotną kobietą. Można by jej dać maksymalnie czterdzieści lat. Zawsze wyglądała młodo i nienagannie. Poza tym, uwielbiała obracać się w towarzystwie ludzi. Nie to co ja. Ale w końcu, tak naprawdę nie byłyśmy spokrewnione.
- Haraa, co to za strój? - spytała sceptycznie, patrząc z niesmakiem na mój luźny ubiór.
- Och! Przepraszam babciu! Zapomniałam się przebrać. Poza tym w domu zwykle chodzę w ten sposób, kiedy nie muszę nigdzie wychodzić - próbowałam się usprawiedliwić, choć oczywiście nie było to prawdą. Zwyczajnie czułam się tak dobrze i już.
- No, już dobrze kwiatuszku. - stwierdziła.
Mruknęłam cicho pod nosem. Nienawidzę kiedy mówi w taki przesłodzony sposób.
- Pójdę się przebrać.
Kiedy tylko to powiedziałam pobiegłam na piętro do swojego pokoju. Kontem oka zdążyłam jeszcze zauważyć jak moja babcia ściąga z siebie swój płaszcz, rękawiczki oraz kapelusz, odkładając je na wieszaku. Cicho zamknęłam drzwi i wybrałam z garderoby długą, szaro-błękitną suknię oraz czarny gorset z czerwonymi rzemykami. Z lekkim oporem założyłam wybrany strój i wróciłam na parter.
Jak się okazało w salonie nie znalazłam Resili. Za to z kuchni dochodziły mnie głosy czyjejś rozmowy. Głupia, przecież tam był Aurinko! Stanęłam w progu pokoju. Mężczyzna siedział tyłem do mnie więc nie mógł mnie dostrzec, za to babcia już tak. Widziałam jak cicho z nim o czymś rozmawia. Znając tą rodzinę, to zwykła pogawędka. Która zapewne ma formę wywiadu. W końcu kobieta mnie zauważa i podchodzi w moim kierunku, kładąc tylko rękę na ramieniu czarnowłosego. Nie komentuję tego gestu. Zastanawia mnie o czym dyskutowali. A z drugiej strony wolę nie wiedzieć.
- No, no. Ładnego sobie młodego kawalera przygruchałaś. - szepcze konspiracyjnie, pochylając się w moją stronę - Nie sądziłam, że kiedykolwiek nadejdzie ten dzień! - klasnęła w dłonie jak mała uradowana dziewczynka - Gdybym była na twoim miejscu też z pewnością już bym się za niego zabrała.
Poczułam jak zawstydzona nagle pobladłam na jej słowa. Próbowałam jej zaprzeczyć lecz nie dała mi nic powiedzieć, ciągle coś świergocząc. Gdy mnie spytała, powiedziałam jej, że rodzice wrócą dopiero za kilka godzin. Stwierdziła, że odłoży swoje bagaże do pokoju gościnnego.
Westchnęłam głośno wracając do kuchni i opadając na siedzenie naprzeciwko chłopaka.
- Przepraszam Cię za tą sytuację. Może to jednak nie był najlepszy pomysł, żeby zapraszać cię akurat dzisiaj, kiedy miała przyjechać moja babcia.
Spuściłam wzrok na blat stołu, odgarniając z twarzy kosmyk włosów, które przykleiły mi się do ust.
< Auri? ^^ >
sobota, 17 września 2016
Od Hary CD Aurinko
- Co tam mówisz? - spytałam, tym razem już na niego spoglądając.
- Nic takiego.
Postanowiłam więc zbyć wcześniejszy pomruk bruneta wzruszeniem ramion. Jeszcze przed momentem dopadła go seria nie powstrzymanego kichania, przez co teraz miał całe załzawione oczy, a kilka kropel słonej cieczy spadło na jego policzki. Był przez to nieco czerwony na twarzy.
- Przeziębiłeś się, czy jak? - spytałam.
- Może trochę.
Po chwili zastanowienia postanowiłam złożyć mu propozycję, próbując wygnać też ze swojej głowy naszą wcześniejszą bliskość:
- Co powiesz na herbatę, u mnie?
Było jeszcze dość wcześnie, więc moi rodzice wrócili by z pracy pewnie dopiero za kilka godzin.
< Auri? >
Od Hary CD Aurinko
Nagle, nie wiadomo kiedy uderzyłam mocno o ziemię. Znajdowałam się w ramionach czarnowłosego co zamortyzowało mój upadek i zapewniło mi nieco miększe lądowanie. Będąc ciągle w lekkim szoku spowodowanym tym nagłym "atakiem", oparłam głowę o klatkę piersiową mojego towarzysza. Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę z tego, że poza tym, iż byłam objęta przez Auri'ego w ramionach, moja miednica znajdowała się też pomiędzy nogami chłopaka, które były splątane z moimi. Gdy to sobie uświadomiłam, poczułam mrowienie w policzkach, co zapewne oznaczało, że się zarumieniłam, lub mocno pobladłam. Spróbowałam wstać, lecz z miejsca, w którym byłam ciężko było tego dokonać. Oparłam się na ręce postawionej z lewej strony naszych ciał i odwróciłam się na bok, zapierając się dodatkowo nogami. Już miałam stanąć do pionu, kiedy moja stopa poślizgnęła się na piasku i ponownie opadłam na dół. Wylądowałam na Aurim z dużą mocą, przez co aż cicho jęknął. Moja twarz znajdowała się zaledwie kilka milimetrów od nosa czarnowłosego, a pomiędzy naszymi ciałami nie było praktycznie żadnego odstępu. Błądziłam po jego buzi szeroko otwartymi oczami.
Chwilę mi zajęło ponowne zrozumienie tej sytuacji. Gwałtownie się podniosłam, tym razem już bez żadnych problemów i wydukałam cicho unikając jego spojrzenia:
- P-przepraszam.
< Słoneczko? ^^ Mam nadzieję, że wystarczające >
piątek, 16 września 2016
Od Hary CD Aurinko
- Właśnie widzę. Jest piękna - zwróciłam się do niego. Posłał mi przelotne spojrzenie, po chwili kierując je spowrotem na ptaka. Zrobiłam to samo.
Zaczęłam krążyć palcem wskazującym po piórach na szyi wrony. Ta tylko patrzyła na to przekrzywiając główkę na bok. Po chwili podważyła swoim dziobem mój palec szczypiąc go lekko a następnie przenosząc na swój grzbiet. Gładziłam ptaka jeszcze przez chwilę, aż się nie znudził i uderzając mnie skrzydłami podleciał na kolana Auri'ego, od którego odleciały już prawie wszystkie upierzone stworzenia.
< Auri? Brak pomysłu >
czwartek, 15 września 2016
Od Hary CD Aurinko
Zaśmiałam się cicho pod nosem, widząc jak uparte są małe ptaszki, które obsiadły chłopaka. Co chwilę podskakiwały, odlatywały i znowu przysiadały na jego ramieniu, głowie, czy gdziekolwiek chciały. Kłębowisko piór i skrzydeł. Szczególnie uparty wydawał mi się jeden z najmniejszych towarzyszy Auri'ego, który ciągle dziubał go w dłoń.
- Mogę się przysiąść? - spytałam się go. Rzucanie nożami postanowiłam zostawić na później.
- Jeśli tylko znajdziesz miejsce.
Na jego twarzy zagościł przyjazny uśmiech.
Podeszłam do ławki. Cześć ptaków odleciała przestraszona, a kilka z nich przesunęłam w stronę chłopaka. Kiedy usiadłam obok, te które odleciały ponownie "napadły" Auri'ego. Uśmiechnęłam się pod nosem na ten widok. Obserwowałam przez chwilę w ciszy, do momentu kiedy podniosłam oczy na jego twarz. Dopiero teraz zauważyłam czerwony ślad na górnej części jego policzka.
- Coś ci się stało? W twarz - uściśliłam widząc jego zdezorientowane spojrzenie i wskazałam miejsce pod swoim okiem. Mogłam nie zwrócić dostatecznej uwagi, jednak wczoraj tego nie miał.
< Aurinko? >
Od Hary CD Aurinko
Gdy w końcu dotarłam do zielonej strefy drzew z ulgą schroniłam się w cieniu przed prażącym słońcem. Wydłużylam krok chcąc jak najszybciej dotrzeć do miejsca, w którym znajdowała się mata. Starsze panie spoglądały zniesmaczone na mój ubiór, krytykując także pomiędzy sobą dziewczyny nie noszące gorsetu i sukni. Zignorowałam je wzdychając ciężko, kiedy uświadomiłam sobie, że przed przyjazdem babci Resi będę musiała wcisnąć się w taki strój.
Przechodząc jedną ze ścieżek zarejestrowałam siedzącą na ławce osobę, wręcz pokrytą różnego gatunku ptakami, która gwizdała jakąś piosenkę. Szłam dalej, gdy dostrzegłam obok mężczyzny kapelusz dziwnie znajomy, oraz maskę. Zatrzymałam się w miejscu. Nagle jego wzrok podniósł się na mnie, a on sam uśmiechnął się w moją stronę, co odwzajemniam. Ledwo go poznałam. Auri...
- Cześć. Nie sądziłam, że właśnie tak wyglądasz bez tego ustrojstwa na twarzy - zwróciłam się do niego. Ciekawiło mnie, czy w ogóle pamięta nasze wczorajsze spotkanie, skoro mi samej z trudem przyszło go rozpoznać.
< Auri? >
środa, 14 września 2016
Od Hary CD Aurinko
Obudziłam się rankiem, kiedy słońce było jeszcze nisko nad horyzontem. Ostatnio często budziłam się tak wcześnie, a potem nie mogłam zasnąć. Wszystko wskazywało na to, że tak będzie także dzisiaj. Obróciłem się jeszcze na bok, podwijając do siebie nogi i przycisnęłam do twarzy poduszkę, próbując przywołać na powrót zmęczenie. Jednak nic z tego. Leżałam tak jeszcze kilka minut, a może i pół godziny, pomiędzy snem a jawą, aż usłyszałam trzaśnięcie drzwiami na parterze. Matka i ojczym musieli wyjść już do pracy.
Zrezygnowana podniosłam się z posłania. Wykonałam poranną toaletę, ubrałam się w szary, luźny strój i zeszłam po schodach do kuchni. Zjadając na śniadanie płatki na mleku rozmyślałam co będę robić przez cały dzień. Rodzice zabronili mi gdziekolwiek dzisiaj wychodzić, między innymi przez to jak późno wczoraj wróciłam. Chcieli żebym była w domu zanim przyjedzie babcia. Nie miałam jednak ochoty siedzieć i nic nie robić. Mogłam poczytać jakieś książki, jednak brakowało mi na to humoru. Rodzice kończą dzisiaj pracę wcześniej niż zwykle, ale napewno zdążyłabym wrócić do domu przed nimi, nie? Czułam nieodpartą chęć by znów porzucać nożami. Wyładować przy tym moją frustrację i złość. Wzruszając ramionami na zakaz rodziców opuściłam dom.
< Auri? Haraa rebel, nie słucha rodziców xD >
wtorek, 13 września 2016
Od Hary CD Aurinko
Mruknęłam zamyślona:
- Rozumiem...
Chciałam jeszcze o coś spytać jednak spoglądając w ciemniejący nieboskłon zdałam sobie sprawę, z tego, że zbyt dużo czasu już tu spędziłam. Musiałam tu spędzić ze trzy godziny, albo i więcej. Zrobiłam wielkie oczy. W domu czeka mnie ochrzan, jak nic.
- Przepraszam, ale muszę już iść. To cześć! - krzyknęłam na pożegnanie.
Czym prędzej pognałam w stronę wyjścia, mając deskę w ręce. Kiedy dotarłam do ulicy zaczęłam na niej jechać, by choć minimalnie przyspieszyć powrót do domu. Po niecałych dziesięciu minutach znalazłam się przed ciemnobrązową bramą. Chwyciłam deskę w rękę i przekroczyłam furtkę. Na powitanie usłyszałam krzyk matki dochodzący z pokoju rodziców, jednakże szybko zbliżający się w moją stronę:
- Co ty sobie wyobrażasz?! Wychodzisz z domu i nie raczysz nikogo poinformować o tym gdzie się wybierasz i kiedy wrócisz. Jeszcze raz coś takiego..! - zaczęła się wydzierać, a ja stałam w holu starając się nie wybuchnąć i ją ignorować. Po chwili mruknęłam tylko na potwierdzenie jakiś jej słów i skierowałam się do mojego pokoju na pierwszym piętrze.
Usłyszałam jeszcze jak ojczym mówi, że jutro wieczorem ma przyjechać do nas jego matka - babcia Resia - jak na nią wołałam gdy byłam jeszcze młoda i miałam inny światopogląd. Gwałtownie otworzyłam drzwi pokoju i zbiegłam zdenerwowana po schodach.
***
Siedziałam na parapecie w moim pokoju próbując ochłonąć po sprzeczce. Babcia miała spędzić u nas tydzień. Oszaleję w tym czasie. To wręcz pewne. Chociaż... skoro jak dotąd jestem w miarę normalna to może i to dam radę znieść. Resilla, jak brzmi jej pełne imię, rzadko zapowiada nam swoje wizyty. Zazwyczaj nagle się pojawia i zostaje jak długo zechce. Pochodzi z dużej rodziny o bogatych korzeniach dlatego też bardzo ceni sobie tradycję. Uwielbia dzieci, jednak jeszcze bardziej kocha być swatką. Uważa, że za mąż powinny być wydawane już dwunastoletnie dziewczyny. Jakimś żartem jest natomiast, że moja matka zdaje się coraz bardziej przejmować jej poglądy. Staje się też coraz bardziej podoba do swojego męża, który bardzo przypomina z charakteru Babunię. Mają praktycznie takie same poglądy i obydwoje od kiedy tylko pamiętam, zawsze szydzili z innych ras niż ludzkiej. Moje geny zawsze były przemilczane. Próbowano zatuszować moje pochodzenie, jakby wstydzili się mojego daru. Tego jednego, o którym wiedzieli. O wizjach nigdy się nie dowiedzieli. Nie lubiłam rozmawiać o tych snach. Zawsze było w nich coś przerażającego. Potrafiłam odróżnić je od zwyczajnych koszmarów. Te wizje były realniejsze.
Kiedy babcia przyjedzie znowu się zacznie... Ciągle będzie gadala o zamążpójściu i bachorach. Razem z matką będzie próbowała mnie namówić żebym znalazła sobie wreszcie faceta. Rodzice myślą, że tym razem im się uda...
Wyglądając przez okno na gwiazdy i półksiężyc przypomniałam sobie park i chłopaka, którego tam dzisiaj spotkałam. Auri... Nie wiem czemu ale skojarzył mi się z książką, którą kiedyś czytałam. Zdarzenia toczyły się na planecie zwanej Ziemią, gdzie oprócz zwierząt i roślin żyli tylko zwykli ludzie. Mieli różne barwy skóry, ale nie istniały u nich wampiry, wilkołaki, magowie czy jakiejkolwiek inne gatunki. Tylko człowiek. Ich technologia była rozwinięta bardziej od naszej. Za przyciśnięciem jednego guzika mogli zniszczyć sporą część swojego świata, używając czegoś, co w książce zostało nazwane bombą atomową. Sama nie wiem czemu w ogóle pomyślałam o chłopaku. Czasem tak miałam, że wspominałam osoby, które spotkałam w ciągu całego dnia, jenak zwykle po prostu o nich zapominałam.
< Słoneczko? ^^ A co tam u Auri'ego? >
Od Hary CD Aurinko
Spojrzałam zmieszana w oczy chłopaka. Były jedynym punktem zaczepienia. Kiedy byłam daleko myślałam, że to jakiś facet po czterdziestce, ale teraz dałabym mu najwyżej dwadzieścia cztery lata.
- Nie - powiedziałam cicho - Nie wydaje mi się zresztą żebym miała do tego powód. W końcu, nie jesteś chyba potworem, ani nie wyglądasz mi na jakiegoś pedofila, prawda? Czy tylko mi się wydaje, a tak naprawdę jesteś szalonym psychopatą, próbującym ukrywać się w społeczeństwie i starannie wybierasz swoje ofiary? - spytałam z nikłym uśmiechem. Właściwie to rzeczywiście mogła być i taka opcja. Nigdy nic niewiadomo.
- Nie.
Zaśmiał się cicho, a jego oczy były radosne.
Hmm, więc opcja z psychopatą jest praktycznie w stu procentach chybiona. Dobrze wiedzieć.
- Dlaczego zakładasz tą maskę? - spytałam szczerze zaciekawiona.
< Auri? ^^ >
Od Hary CD Aurinko
niedziela, 11 września 2016
Od Hary CD Aurinko
Gdy odwróciłam się po raz kolejny zauważyłam jak jedyny człowiek, który jeszcze szedł za mną, skręca w jakąś inną ścieżkę. Był ubrany w jakiś ciemny strój, ale ze względu na powoli ciemniejące niebo i dużą ilość cieni padających od drzew nie byłam w stanie przyjrzeć mu się dokładniej. Zwolniłam kroku uspokajając oddech i przystanęłam na chwilę by położyć deskę na asfalcie oraz zacząć na niej jechać dalej. Pomimo tego, że ten park znajdował się na obrzeżach miasta, był całkiem sporych rozmiarów, a jakby mieć jeszcze słabą orientację w terenie można byłoby się w nim pogubić.
Przejechałam kilka kolejnych alejek objeżdżając wreszcie to kółeczko, które zaczęłam robić i trafiłam na jedno z częściej odwiedzanych przez ludzi miejsce. Napewno spory wpływ miały na to znajdujące się tutaj budki z jedzeniem, plac zabaw oraz niewielkie jezioro, na którym często były różne atrakcje dla małych dzieci. Straciłam na chwilę czujność co mocno się na mnie odbiło. Tuż przedemną przebiegł nagle czyjś pies, a zaraz za nim jego właściciel. Mało brakowało, żebym w któregoś nie wjechała, jednak gwałtownie skręciłam w bok, zjeżdżając przy tym w jakiegoś kamienia. Deska się zachwiała a ja straciłam równowagę i poleciałam na ziemię obok niej, zarywając tyłkiem o jakiś piasek. W tamtej sekundzie poczułam też ostre mrowienie w rękach i nim zdążyłam zareagować, wystrzelił z nich promieniście błękitny lód, który osiadł na części ścieżki i przymroził skrawek trawy. Usłyszałam czyjeś buty ślizgające się po nowej nawierzchni i trzask towarzyszący upadaniu. Syknęłam cicho mrużąc przy tym zmieszana powieki oraz marszcząc brwi i czoło. Spojrzałam na wypadek, który spowodowałam i rozejrzałam się przy tym dookoła zastanawiając się, czy ktoś jeszcze oprócz mojej "ofiary" widział to zdarzenie. Na lodzie (który rozpuszczał się wolniej niż ten naturalny) leżał, jak się domyśliła, mężczyzna. Kilka centymetrów od niego znajdował się czarny kapelusz, a na twarzy miał nałożone coś dziwnego, czego z tej odległości nie potrafiła rozpoznać.
— Przepraszam — Powiedziała dość nieśmiało, kiedy próbował się podnieść i sama stanęłam na nogi.
[Aurinko? ^^ Moje też takie... mdłe. Jak są jakieś błędy to przepraszam]
piątek, 9 września 2016
Od Hary
Przeszłam szybkim krokiem przez przedpokój mocując w tym czasie pokrowiec z moimi nożami na szarym pasku do bioder. Kiedy tylko dopięłam go na ostatnią dziurkę, ukryłam ostrza pod materiałem mojej koszulki. Biorąc w dłoń specyficzną, spłaszczoną w środku deskę opuściłam dom, zamykając głośno jego drzwi. Skierowałam się w stronę pobliskiego parku, po chwili wsiadając na mój przyrząd przyspieszający przemieszczanie się. Żeby jechać musiałam w szczególny sposób poruszać nogami, wytwarzając przy tym na desce swego rodzaju fale.
Ostatnio częściej wychodziłam z mieszkania. Właściwie to od trochę ponad tygodnia, kiedy to dowiedziałam się o niemile wspominanym przez moją matkę etapie jej młodego życia i ciąży ze mną, z magiem. Od momentu kiedy odkryłam moje zdolności wytwarzania lodu. Rodzice coraz częściej się kłócili pomiędzy sobą i ciągle się mnie o coś czepiali. Miałam tego dosyć więc starałam się spędzać jak najmniej czasu w domu, kiedy oni tam byli. A dzisiaj dodatkowo chciałam podszkolić się w rzucaniu nożami i skorzystać z wciąż ciepłych dni.
Po kilku minutach zauważyłam wreszcie zieloną linię drzew i metalową bramkę parku. Wjechałam do niego a na podjeździe pod górkę zeskoczyłam z deski i chwyciłam ją na powrót w rękę. Spokojnym krokiem zaczęłam kierować się wgłąb, do miejsca gdzie stała postawiona jedna ze zrobionych ze sklejki drzewnej tarcza.
Na początek ustawiłam się zaledwie metr od niej żeby się rozgrzać i wykonałam kilka pierwszych rzutów. Pochłaniając się w ćwiczeniu zaczęłam tracić rachubę czasu.
***
Nawet nie zarejestrowałam kiedy minęły ze dwie godziny od kiedy pojawiłam się w parku. Schowałam ostrza do pokrowca i odwróciłam się, by pójść w stronę wyjścia. Gdy tylko przekręciłam się o nie całe 180° zastygłam w miejscu. W cieniu niedalekich drzew stała wysoka postać. Nie byłam całkowicie pewna, lecz prawdopodobnie była to sylwetka mężczyzny. Ruszyła w moją stronę, a ja dostrzegłam jej chwiejne kroki, kogoś, kto był pod wpływem alkoholu. Oddech mi przyspieszył, poczułam jak moje ciało ogarnia chłód. Odwróciłam się gwałtownie i szybkim krokiem skierowałam się na jedną z parkowych ścieżek. Wolałam już iść okrężną drogą, niż mijać tamtą osobę. Ciągle miałam jednak wrażenie, że ktoś za mną podąża. Odwróciłam się dyskretnie za siebie.
< Ktoś chętny? Może Lucek? ^^ Ruki lub Shu, lub ktokolwiek chce >
czwartek, 8 września 2016
Nowa Postać — Haraa Uuine Futha

She was like the moon - part of her was always hidden away
Imię i nazwisko: Haraa Uuine Futha
Pseudonim: Każdy nazywa ją jak chce. Najczęściej zwracają się do niej po nazwisku.
Płeć: Kobieta
Wiek: 16 lat
Rasa: Człowiek, jednak płynie w niej również krew magów
Charakter: Dziewczyna na co dzień zachowuje spokój i powagę. Nie lubi gdy ktoś zadaje pytania, na które odpowiedź jest oczywista. Bardzo często też się denerwuje, jednak zawsze stara się utrzymać to w tajemnicy. W trakcie wściekłości, która często ją ogarnia, praktycznie zawsze ma ochotę w coś przywalić, jednak jak dotąd udawało jej się to powstrzymywać. Futha jest osobą o sprzecznym charakterze; raz postąpi tak, innym razem całkowicie na odwrót. Sama nie potrafi przewidzieć swoich zachowań w konkretnej sytuacji, dopóki do niej nie dojedzie. Jest osobą nadzwyczaj lojalną, która potrafi wybaczać wielokrotnie popełnione krzywdy, ale to czyni z niej też w pewnym stopniu osobę naiwną, którą łatwo zranić. Haraa rzadko kiedy się śmieje, bo zazwyczaj nie ma do tego powodu, a także niewiele ludzi potrafi doprowadzić jej ponurą osobę do wesołego nastroju. Ciężko przychodzi jej zaufanie komukolwiek na dłuższą metę, a gdy już to zrobi potrafi się bardzo mocno przywiązać do takiej osoby. Kiedy spotyka kogoś pierwszy raz może wydawać się dosyć nieśmiała. Nie lubi zaznajamiać się z kimś wyłącznie dla zysku, jednak potrafi się do tego posunąć, jeśli tego wymaga sytuacja. Zdecydowanie woli przebywać w małym gronie przyjaciół i osób którym ufa, niż pośród dzikich tłumów i fałszywych znajomych. W wieku dwunastu lat, podczas jednego z konkursów śpiewu, w których brała udział już od dawna, za bardzo się zestresowała. Już od samych początków towarzyszyła jej trema podczas wszystkich występów, jednak z biegiem lat, zamiast zanikać, ona przybierała na sile. Nabawiła się wtedy takiej fobii, że zrezygnowała ze śpiewu i wszystkiego co tylko wiązało się ze staniem przed ludźmi. Na sam widok sceny zbierało jej się na płacz, kiedy wspominała dni, gdy potrafiła na niej jeszcze stanąć bez lęku. Jest osobą nad wyraz wrażliwą, choć stara się to ukrywać pod kamiennym wyrazem twarzy, który zawsze denerwował jej rodziców. Rzadko kiedy płacze. Nie wynika to nawet z tego, że nie chce (co jednak też nie zdarza się zbyt często), zwyczajnie nie potrafi się już zebrać na łzy: oczy mogą jej się zeszklić, ale słona woda z nich nie wypływa. Cechuje się mówieniem bolesnej prawdy, jednak kiedy tylko w porę się opamięta, potrafi też świetnie kłamać. Nie sprawia jej to najmniejszej trudności, gdyż zdolność tą opanowała już niemal do perfekcji. Moment gdy nie mówi prawdy potrafiłoby rozgryźć zapewne niewiele osób, prawdopodobnie równie doświadczonych w temacie kłamstwa i szemractwa co ona. Nie przeszkadza jej, że może się trochę pobrudzić; zawsze stara się dążyć do wyznaczonych sobie celów. Zwierzęta nie są jej obojętne, jednak zeszła na nią swego rodzaju obojętność. Haraa jest osobą, która lubi dowiadywać się nowych rzeczy i być do informowana, dlatego też szuka przygód czy ciekawych sytuacji. Kieruje się instynktem, który jak dotąd prawie nigdy jej nie zawiódł, ale rzadko kiedy też działa wprost. Czasem, jeśli jej na tym zależy, potrafi wykonać coś dłużej i ciężej, okrągłą drogą, byle osiągnąć zamierzony cel. Jest osobą, która potrafi wyczuwać cudze emocje. Bardzo często wpływają też wtedy one na nią samą. Pomimo wcześniejszych cech nie potrafi najlepiej pocieszać czy poprawiać humor, zwykle wychodzi jej to raczej na odwrót. Na pierwszym miejscu stawia zazwyczaj siebie a dopiero potem innych. Potrafi też snuć długie plany dotyczące swoich przyszłych zemst, by w końcu, któregoś dnia je spełnić.
Zainteresowania:
- uwielbia czytać książki;
- szczególną sympatią darzy muzykę klasyczną, oraz folk;
- strzelanie z łuku i rzucanie nożami
Motto: "People dying every day" (Ludzie giną każdego dnia)
Lęki:
- publiczne wystąpienia;
- ma lęk wysokości;
- boi się ludzi (w szczególności mężczyzn), którzy chociażby swoim wyglądem czy chodem sprawiają wrażenie bycia pod wpływem alkoholu. Jeśli tylko spotyka osobę, która nadużywa napojów wyskokowych stara się trzymać od niej z daleka. Ma to związek, z kilkoma incydentami z jej przeszłości;
- unika kontaktu cielesnego z nieznajomymi, a z osobami, które już zna też często ogranicza się z bliskością. Nie jest to jakaś fobia, ale zwyczajnie nie czuje się z tym najlepiej;
- boi się igieł oraz cewek czy przedmiotów, które je przypominają;
- jeśli nagle zostanie wrzucona do wody, ze strachu wynikającego z niewielkiej umiejętności pływania, może zacząć się topić jeśli nie sięga dna;
- boi się, że te sny, które udaje jej się zapamiętać (zwykle są to koszmary) kiedyś się spełnią. A jest tak, ponieważ niektóre z nich już się wydarzyły jakiś czas po wyśnieniu;
- stara się też nie rozmawiać na temat seksu. Nie tyle boi się tego tematu, co czuje się przy tym niezręcznie
Orientacja: Biseksualna
Partner: Brak
Aparycja: Haraa jest szatynką o nieco falowanych włosach do ramion, oraz grzywką zakrywającą sporą część brwi, po bokach okala też jej twarz, sięgając aż do połowy szyi. Posiada szare oczy w kształcie migdałów, tuż pod prawą powieką znajduje się mały, ciemnobrązowy pieprzyk. Ma jasno kremową cerę pokrytą w niewielkiej ilości drobnymi pieprzykami. Zwykle nosi luźne ubrania, które nie ograniczają jej ruchów. Włosy najczęściej ma rozpuszczone lub związane w koka, a nad lewym uchem zawsze ma splecionego małego warkoczyka, który pozostaje praktycznie niewidoczny pomiędzy innymi włosami. W lewym uchu ma jednego czarnego kolczyka, natomiast w drugim znajdują się cztery: jeden zwykły czarny a pozostałe są srebrnymi okręgami.
Głos: Gdy mówi normalnie, jej głos przybiera barwę typową dla kobiet. Nieco wysoką i miękką. Jednak kiedy się denerwuje i nabiera powagi, obniża ton.
Umiejętności: Haraa jest średnio wysportowaną dziewczyną. Ma słabą kondycję i nie potrafi najszybciej, oraz długo biec. Ma za to bardzo silne ręce i potrafi długo maszerować, zwykłym tempem. Posiada dobrze wykształcony refleks, który pozwala jej reagować z niebywałą prędkością i dokładnością w różnych niespodziewanych sytuacjach. Jeśli chodzi o jej magię to posługuje się lodem, choć nie zawsze wychodzi jej to tak jakby tego oczekiwała, oraz zdarza się, że podczas snu pojawiają się u niej wizje, które występują po dokładnie już przez nią obliczonym czasie: 38 dniach. Nie obnosi się z tym "darem" przed wszystkimi i zwykle nawet nie stara się przeciwdziałać wyśnionym sytuacjom, lecz przeżywa je sama, w swojej głowie.
Broń: Przy sobie zawsze nosi jedynie noże do rzucania. Czuje się z nimi bezpieczniej, jednak nie zawaha się ich w ostateczności użyć.
Miejsce zamieszkania: Obrzeża Ercken
Historia: Od samego początku Haraa nie miała łatwego życia. No dobrze, na początku żyła w pięknej iluzji, w której chcieli wychować ją jej rodzice (biologiczna matka, oraz przyszywany ojciec). Z biegiem lat między młodym małżeństwem zaczęło się jednak rodzić coraz więcej konfliktów pomiędzy nimi, co odbiło się też na dziewczynce. Kurtyna, którą na nią nałożono zaczęła się pomału wycierać i przerywać by w końcu zniszczeć całkowicie. Zaczęła coraz lepiej rozumieć niesprawiedliwy świat. W szkołach również spotykała najróżniejszych ludzi. Takich którzy pili różne trunki, oraz takich, którzy palili różne rzeczy. Kiedyś ją i jej znajomą zaczepiła dwójka takich podpitych młodzieńców. Od tamtej pory zaczęła chodzić wszędzie ze swoimi nożami i nabawiła się nawet swego rodzaju fobii. A niedawno, odkrywając w sobie żywioł lodu i mrozu, dowiedziała się także, że jej matka była prostytutką, a osoba, którą przez szesnaście lat uważała za swojego ojca, wcale nim nie była.
Rodzina:
- Matka Futh'y — zwykła ludzka dziewczyna, początkowo była prostytutką, jednak kiedy okazało się, że zaszła w ciążę porzuciła "biznes" i została przygarnięta przez pewnego mężczyznę jako jego kobieta.
- Ojciec Uuine był magiem. Nigdy go nie spotkała, a właściwie nawet nie wiedziała o jego istnieniu, aż do niedawna.
Inne informacje:
- nie potrafi najlepiej gotować;
- woli chłód od upału;
- pomimo tego, że włada lodem, bardzo lubi bawić się ogniem (piromania);
- potrafi ładnie śpiewać, jednak boi się występów;
- praktycznie zawsze na zimne lub chłodne ręce
Inne zdjęcia:
Autor: koniarka01 (howrse)