Trochę zdziwiło mnie jej pytanie, ale... No, co mi tam.
- Pewnie, czemu nie. - uśmiechnąłem się do niej. Poczekałem chwilę, by mogła zrównać ze mną krok.
W ciszy skierowaliśmy się do centrum miasta. Całodzienne łażenie trochę mnie zmęczyło, a i ostatnio nie sypiałem zbyt dobrze. Wszystko z mojej własnej winy, ale i tak...
Dotarliśmy na miejsce, zatrzymałem się przed gospodą, w której wynająłem pokój.
- No, ja dalej nie idę. Tu się zatrzymuje. - jeszcze raz się uśmiechnąłem.
< Morgana? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz