Spojrzałem zdziwiony na nią i usiadłem obok. Zapytałem, zakrywając oczy przed promieniami słońca:
- Dlaczego nie chcesz tam iść, Morgan? - Dziewczyna zarumieniła się i odwróciła wzrok w inną stronę. Nie odpowiedziała na moje pytanie. - Chodź, proszę. Nie chcę byś została tutaj sama.
- Skąd znasz Leo? - Zapytała szeptem, mając spuszczoną głowę. Spojrzałem na nią pytająco, ale odpowiedziałem:
- Zagadałem do niego na pewnej imprezie i od tej pory jakoś wciąż jesteśmy obok siebie... Właśnie, znasz Leosia? Skąd?
Nie odpowiedziała. Uśmiechnąłem się i nie zważając na jej uczucia, wziąłem ją na ręce jak pannę młodą i zaniosłem w stronę grypy. Ona na początku bardzo się opierała, ale później sobie odpuściła. Zawołałem:
- Oto nasza zguba!
Uśmiechałem się szeroko, a wszyscy spojrzeli w naszą stronę. Musiałem trzymać Morganę, bo ona wciąż miała ogon. Zauważyłem, że Leonardo był w szoku, gdy zobaczył rudowłosą...
< Morgana? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz