-Przynajmniej teraz nie zmienimy się w lód- mruknęła w odpowiedzi.
-Taa. Niesamowite pociesznie- jego sarkazm jednak poprawił jej nastrój. Może coraz mniej widzieli ale posłała mu lekki uśmiech.
-Zawsze to jakieś...Zanim cokolwiek zrobią, jesteśmy skazani na nudę i siebie.
-Mówisz to jakby to była kara.
-Nie oto chodzi. A z resztą...Może przez ten czas opowiesz co się z tobą działo w czasie i po ataku na miasto? Jeśli chcesz.
<Rumble?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz