Właśnie wracałem do miejsca, w którym znalazłem sobie nocleg. Musiałem zajrzeć do ludzkiego miasta, by zrobić małe zakupy. Między innymi musiałem kupić dobrze wyprawioną skórę, by zrobić nową parę rękawiczek. Nawet jeśli nie wstydziłem się swojej stalowej dłoni, niezbyt lubiłem reakcje innych, gdy ją zobaczyli.
Moją uwagę przykuła nagle mała grupka ludzi na ławce. Trzech mężczyzn i kobieta. Wyglądało na to, że niezbyt była szczęśliwa z towarzystwa reszty...
Cicho do nich podszedłem.
- No, panowie, czyżbyście nie widzieli, że ta panienka nie jest zadowolona? Może grzecznie sobie pójdziecie, co? - zwróciłem się do nich z uśmiechem. Zauważyłem, że byli to elfowie. Ts, najwidoczniej jakieś wyrzutki.
Jak najjaśniej wytłumaczyłem im gestownie, że ich miejsce jest gdzie indziej..
- Wszystko w porządku? - zapytałem dziewczyny.
< Morgana? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz