Były walentynki, dzień zakochanych oraz zabaw na jedną nocy. Nie znosiłem czegoś takiego, nigdy nie obchodziłem i nie zamierzałem, jednakże gdy poznałem Nemi to się zmieniło. Wysłałem ją na zakupy, udając, że nic nie wiem o walentynkach. Wróciła znacznie wcześniej niż myślałem, dlatego nic nie wyszło. Podeszła do mnie od tyłu i rzuciła mi się na szyję. Zaczęliśmy się śmiać, ja na dodatek zawstydziłem się, że mnie nakryła. Zapytała:
- Co to takiego, Smile?
- Co? Nic... - Zaczynało po woli zachodzić słońce przez co lekko się uśmiechnąłem, a Nemik spojrzała na mnie pytająco. - Chodźmy na spacer.
Kiwnęła głową, ubraliśmy się i poprowadziłem ją, trzymając za dłoń. Szliśmy przez pola i rozmawialiśmy o różnych rzeczach. Po chwili zaczęło padać, a raczej lunęło deszczem. Złapałem ją i pobiegliśmy do wielkiej stodoły, która okazała się być pusta, nie licząc starych stogów siana. Padłem na jeden z nich raz z dziewczyną, śmiejąc się. Zapytałem:
- Wszystko w porządku?
Kiwnęła głową, a ja uśmiechnąłem się szeroko, mając pomysł. Ona chyba to zauważyła i przekrzywiła głowę w bok z pytającym wyrazem twarzy. Pocałowałem ją, wyciągając w tym samym momencie paczuszkę z kieszeni kurtki. Odsunąłszy się od niej powiedziałem, wręczając jej prezent:
- Wesołych walentynek, skarbeńku...
Prezentem był wisiorek w kształcie główki kota...
< Nemik? Niecne plany co do Smile'a? Pisałam to przy komedii romantycznej "Sex story" xD >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz