Uśmiechnąłem się, ignorując ból głowy. Powiedziałem:
- Jakaś ty drapieżna. Coś mnie ominęło, gdy byłem nieprzytomny?
Dziewczyna spojrzała na mnie i uderzyła palcem w mój nos. Jęknąłem cicho i złapałem jej dłoń. Przyciągnąłem ją do siebie, przykrywając ją kołdrą. Objąłem ją szczelnie i powiedziałem, nieświadomy swoich słów:
- Jesteś jedyną siłą, która każe mi żyć... - Pocałowałem ją w czoło i przymknąłem oczy, przez co poczułem pulsowanie w głowie. Mimo odczuwania objawów choroby, czułem się bardzo dobrze. Prawdopodobnie wysoka gorączka zrobiła swoje, bo nim zasnąłem, powiedziałem - Kocham cię, Nemidith...
Morfeusz porwał mnie w swoje sidła, co było przyjemne i dawało mi ulgę...
< Nemik? <3 >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz