Uspokoiłem się. Właściwie, to...
- Sam nie wiem. - przyznałem, po raz kolejny ją do siebie przyciskając i obejmując. Mi również zaczynało robić się zimno, jednak w porównaniu z temperaturą jej ciała było to nic. Zacząłem delikatnie rozcierać jej ramiona. Gdy przypadkowo dotknąłem jej dłoni stwierdziłem, że są wręcz skamieniałe z zimna. Zamknąłem jej palce w swoich.
- Byle szybko odetkali to przejście... - powiedziałem z niepokojem.
< Trist? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz