Siedziałam na ławce w parku, znajdującym się w jednym z ludzkich miast. Na moich kolanach leżała otwarta książka. Jeden tom z dość znanej serii romansów. Czytałam go już setny raz, a nadal mnie nie nudził. Historia w nim opisana była tak piękna, tak romantyczna i tak bardzo nierealna. Ten ostatni fakt wcale mi nie przeszkadzał w tym, aby wierzyć w równie wspaniałe historie miłosne. Wierzyłam, że i mnie takowa czeka. Zbliżałam się akurat do jednego z lepszych momentów, gdy światło słoneczne zostało przez kogoś zasłonięte. Spojrzałam w górę i ujrzałam trzech dość dobrze zbudowanych mężczyzn. Patrząc na uszy i ciemną karnację, stwierdziłam, że są oni mrocznymi elfami. Jeden z nich wziął do rąk moją książkę i uważnie się jej przyjrzał.
-Często czytujesz romanse panienko?- zapytał.
Przytaknęłam ruchem głowy. Elf uśmiechnął się i rzucił mi książkę. Jego dwóch towarzyszy usiadło obok mnie. Zaczęłam się niepokoić.
-Czemu tak ładna dziewczyna czyta książkę, skoro sama może wdać się w jakiś romans?- zagadnął blondyn, głaszcząc moje włosy- Teraz masz aż trzech mężczyzn do dyspozycji. Jesteśmy otwarci na wszystko.
Spojrzałam na niego przerażona. Wstałam, chcąc szybko odejść, jednak białowłosy elf, siedzący po mojej prawej, złapał mnie za rękę i pociągnął do tyłu. Pisnęłam cicho, upadając na ławkę.
-Nie opuszczaj nas jeszcze- zagadnął ten, który zabrał mi książkę.
Ciemnoskóry nachylił się nade mną i na niebezpieczną odległość zbliżył swoją twarz do mojej. Byłam otoczona przez mężczyzn. Postarałam się uspokoić, co po chwili mi się udało, i zaczęłam zastanawiać się nad rozwiązaniem tej sytuacji.
<Ktoś? ;3>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz