Sytuacja robiła się coraz mnie ciekawa. Nie mieli nic lepszego do roboty niż poza ogrzewaniem, nasłuchiwać. W pewnym momencie z pewnością ktoś był tuż za głazami przekrzykując hałasy wokół siebie. Oboje podeszli jak najbliżej ściany.
-Jesteście tam?!- Nie krzyczał ale głośno mówił, słychać było postać jakby była w drugim pokoju za cienką ścianą.
-Tak!- Odparli tym samym tonem.
-Dzięki bogu. Ej, tu utknęli!- Prawdopodobnie zwrócił się do ratowników.- Słuchajcie, sprawa nie jest zbyt ciekawa. Oderwane głazy, które was zablokowały zrujnowały zabezpieczenia tej części sufitu wokół was i fasadzie też zagrażają. Nie możemy was wyciągnąć zabierając kamienie bo...- nie musiał dokończyć, za to spojrzeli na siebie. Na migi Trist pokazała, że taka próba skończyłaby się zawaleniem nie tylko sufitu nad nimi ale i części jaskini dalej.
-Dobra, rozumiemy- przerwała mu.- Tu od środka tym bardziej nic nie zrobimy bo głazy też mogą runąć. Zróbmy inaczej: zabezpieczcie fasady podtrzymujące a potem zobaczymy co dalej. Ale na razie możecie nam jakoś przekazać kilka grubych koców, jedzenie i wodę? Przeraźliwie zimno tu mamy, nie wiadomo ile tak wytrzymamy.
-Pomyśleliśmy o tym. Dajcie chwilę- po długich minutach sprzeczek za głazami, ostrożnie zrobili lukę aby im przekazać niezbędne rzeczy a gdy to zrobili, natychmiast zablokowali ją aby nic nie runęło. Na pożegnanie powiedział aby się trzymali i gdzieś zniknął.
<Rumble?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz