Natychmiast owinęliśmy się kocami i wróciliśmy na swoje miejsca. Przeraźliwa cisza wwiercała się w uszy, a i powoli robiło się ciemno, a raczej ciemniej.
Bez słowa przegryzaliśmy dostarczony nam prowiant. Problemem było też to, że trudno było się ogrzać w kocu, gdy samemu nie wytwarzało się ciepła. A temperatura spadała, było to widać po obłoczkach pary unoszących się z naszych ust przy każdym oddechu.
- Przerąbana sytuacja... - mruknąłem.
< Trist? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz