Spojrzałam na niego groźnie.
- Beznadziejny nie jesteś, ale za to głupi. - oświadczyłam z pewnością. Po jakimś świństwie podanym mi przez lekarke prawie od razu poczułam się lepiej, ale gorzej było z nim. Przez ten deszcze nabawił się jakiegoś choróbska. Postanowiłam go pilnować. O dziwo, odkąd straciłam przytomność, wszyscy słuchali mnie bez słowa. - Zemdlałeś. Zachorowałeś. Teraz nie masz prawa wychodzić z łóżka. Ja już się tym zajmę. A jeśli będziesz się stawiał ,to cię zwiąże. - przesiadłam się na łózko obok niego i przyłożyłam dłoń do jego czoła. Miał gorączke...
< Smile? ^^ >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz