Lekarka nafaszerowała mnie lekami i kazał iść spać. Gdy się obudziłem czułem się znacznie lepiej, nie licząc bólu mięśni. Lekarki nie było, Nemidith również, dlatego wstałem i wyszedłem z pokoju. Ruszyłem w stronę gdzie słyszałem rozmowy. Usłyszałem jak lekarka mówi:
- Macie szczęście, że jest chory, bo jest wtedy potulny.
- Wiemy - Odparła Eveline dość radośnie.
- Macie szczęście, że mam Nemidith, która mnie przekonała do tej rozmowy - Odparłem, wchodząc do pomieszczenia i siadając w fotelu. Kobieta już miała zamiar uderzyć mnie gazetą, a złapałem jej rękę i lekko wykręciłem. - To o czym chcieliście porozmawiać?
- Jesteś naszym synem, dlatego chyba normalne jest to, że się martwiliśmy... - Odparł mężczyzna.
- Nie jestem waszym dzieckiem - Odparłem poważnie.
- Dla nas jesteś, nie ważne, że nie jesteś biologiczny - Powiedziała kobieta.
- Ale wy nie jesteście dla mnie rodzicami, nie uważam was za nich. Rodzice nie oddaliby swojego dziecka w ręce obcej kobiety. Wy nie wiecie przez co przeszedłem. Nie wybaczę wam, jeśli o to wam chodzi.
Spojrzałem na Nemidith, zauważyłem, że zrobiło się jej smutno.
- To opowiedz co się stało, skąd mamy o tym wiedzieć? - Odparł Adam.
- Chyba można się domyślić, skoro trafiłem do burdelu, no nie? Co, mam powiedzieć, że moja urocza, biologiczna mamusia wzięła mnie do siebie, bo chciała mieć więcej kasy z małego chłopca? Mam opowiedzieć jak od razu, gdy zjawiłem się w swoim nowym "domu" miałem klienta, który mnie zgwałcił? Co, mam takie rzeczy opowiadać, choć wasze bogate uszka nie pojmą tego co mówię? Oczywiście, że mogę. Mogę powiedzieć o tym ile osób zabiłem, jakie miałem problemy, mogę wam wyliczyć ile razy zostałem zgwałcony, byłem łatwym celem, drobny, chudy i chorowity. Mogę wam wyliczyć ile razy zostałem pobity i wyzwany od najgorszych, ile razy poniżono mnie i zmieszano z błotem... Dalej się dziwicie, że nie chcę wam zaufać ani wybaczyć? Dalej nie pojmujecie tego, że zawsze, gdy was widziałem, przypomniało mi się dobre życie? Aż szkoda mi gadać.
Wstałem, jednak po chwili się przewróciłem, ponieważ mięśnie odmówiły mi posłuszeństwa. Czerwonowłosa podbiegła do mnie i pomogła mi wstać. Uśmiechnąłem się do niej i wstałem. Dziewczyna pomogła mi wrócić do sypialni. Gdy byliśmy blisko mojego pokoju, powiedziałem:
- Dziękuję Nemi...
< Nemik? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz