wtorek, 16 lutego 2016

Od Joe CD Leonardo

Usłyszałem kroki i niekoniecznie chciałem, by ktoś zastał nas w takiej pozycji, zwłaszcza, że ja byłem tylko w fartuchu. Oplotłem nogami chłopaka i przycisnąłem go do materaca, tak by nie było go widać. Usłyszałem głos Toma:
- Alex stój.
Ktoś, a raczej Alex zatrzymała się, a raczej została zatrzymana przez chłopaka.
- Musisz wszystko psuć, Tom? Naprawdę? - Powiedziała wkurzonym tonem, lecz nie tym, który był wykorzystywany przy Leo.
Po chwili usłyszeliśmy dźwięk uderzenia z liścia w policzek. Po chwili ktoś wyszedł z domu, a ktoś poszedł do kuchni. Leoś spojrzał na mnie pytająco, a ja przyłożyłem palec do swoich ust. Po pewnym czasie ktoś wyszedł z kuchni, podejrzewałem, że to Alex, bo ona chodziła zawsze lekko i cicho. Gdy upewniłem się, że nikogo nie ma oprócz nas, puściłem chłopaka z objęć moich nóg. Usiadłem na kanapie i zapytałem, ponieważ te pytanie nurtowało mnie przez cały ten czas:
- Pomyślałeś sobie, że padło mi na mózg, gdy mnie zobaczyłeś w fartuchu, prawda?
- Serio? O to pytasz? W tym momencie?
Kiwnąłem głową, na co on westchnął. Też kiwnął głową.
- Ty mi padłeś na mózg, wiesz? Staram się ciebie zadowolić, tym razem nie trafiłem. - Zaśmiałem się. Zapytałem po chwili - Wiesz o co z nimi chodziło? - Zaprzeczył. - Czyli mamy problem... To co, idziesz się spytać Alex o co poszło, prawda?
Walnąłem go w plecy i uśmiechnąłem się wrednie. Sięgnąłem po ubrania z torby i założyłem piżamę...

< Leoś? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tłumacz