No proszę, czyżby bali się sami do mnie przyjść i musieli iść po pomoc?
- No wiesz, tam mi się tak dobrze spało, a odkąd mnie obudziłaś, nie mogłem spać, no to musiałem się czymś zająć... - oświadczyłem jej, wracając do roboty. Nie udało mi się jednak zrobić nic większego, bo przerwało mi uderzenie czymś w łeb. I byłem prawie pewny, od kogo ten cios pochodził...
< Tristana? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz