Uchyliłem lekko powieki i powiedziałem, mocniej się wtulając w ciało Nemidith:
- Pięknie śpiewasz, Nem. - Ziewnąłem.
- Smile, chodźmy - Poprosiła, uśmiechając się, będąc jeszcze bardziej zawstydzoną.
- No dobrze, dobrze.
Podniosłem się, jednak zbyt szybko i straciłem równowagę. Po chwili ruszyliśmy w stronę domu. Gdy przechodziliśmy przez drzwi, zobaczyłem moich rodziców. Podreptałem do nich i powiedziałem:
- Porozmawiam z wami, ale macie się nad sobą nie użalać ani nade mną, macie nie płakać i nie wolno wam przepraszać, bo wiem, że nie będzie to szczere. Jeżeli złamiecie choćby jedną z tych zasad nie dostaniecie nawet plotki o mnie.
Ruszyłem z Nemi do mojego pokoju. Dziewczyna pomogła mi się położyć. Przykryła mnie i ruszyła w stronę fotela wiklinowego. Nim lekarka przyszła do pokoju, złapałem Nemika za dłoń i przyciągnąłem do siebie. Pocałowałem ją, kładąc dłoń na jej talii. Powiedziałem, gdy się odsunęła:
- Cudownie śpiewasz. Śpiewaj częściej...
< Nemik? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz