Cały czas musiałem powstrzymywać się przed wybuchnięciem śmiechem. Nigdy nie podejrzewałem, że Joe przebierze się za dziewczynę. Wyglądał dość komicznie, ale trzeba było przyznać, że do twarzy mu było w damskich ciuszkach i peruce, nie wspominając już o makijażu. Po wyjściu Ruby siedzieliśmy chwilę w ciszy. W końcu wstałem i podszedłem do ukochanego, przybierając poważną minę. Chwyciłem dłoń Wilczka, po czym pocałowałem ją delikatnie.
-Zgodzi się panienka na krótki spacer?- zapytałem z uwodzicielskim uśmiechem.
-Z tobą zawsze- odpowiedział mój transwestyta, powstrzymując śmiech.
Odsunąłem krzesło, by Joe mógł wstać, po czym podszedłem do drzwi, w celu otworzenia ich. Przepuściłem chłopaka przodem. Po wyjściu z pokoju Joe złapał mnie tak, jak dawniej panienki swoich partnerów. Ruszyliśmy do wyjścia. Na zewnątrz skierowaliśmy się do ogrodów, z których było widać morze. Gdy otaczały nas już kwiaty i pojedyncze drzewa, usiedliśmy na białej, drewnianej ławce.
-Wie panienka. Myślałem, że po powrocie do domu zastanę w ogrodzie stare, zwyczajne rośliny, jednak los miło mnie zaskoczył. Siedzisz tutaj ty, o pani. Nawet nie śmiałem śnić o tak pięknym kwiecie, jakim jesteś- powiedziałem i po chwili nachyliłem się nad Wilczkiem, by go pocałować.
Podczas pocałunku zacząłem wkładać rękę pod spódnicę chłopaka i go dotykać. Ten nagle oderwał się ode mnie i chwycił mój nadgarstek.
-Nie tutaj- szepnął, nachylając się nad moim uchem.
Jego głosik był w tym momencie tak słodki, jak jeszcze nigdy. Momentalnie to na mnie podziałało. Szybko wstałem i ruszyłem w kierunku, gdzie drzewa rosną gęściej. Joe był ciągnięty tuż za mną. Na miejscu przycisnąłem go do drzewa i ponowiłem pieszczoty.
-Obiecuję panience, że się jej spodoba.
<Joe?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz