Przywarłem do drzewa, opierając się o nie. Wczułem się w rolę słodkiej, młodej dziewczyny. Odparłem zaloty Leosia, gdy jego ręka powędrowała pod spódnicę. Odepchnąłem go i powiedziałem łamiącym się cichym głosikiem:
- Tak nie można senpai...
Odbiegłem dość wolnym truchtem w stronę domu, dałem tym szansę Leosiowi na dogonienie mnie. Złapał mnie za rękę i odwrócił w swoją stronę. Powiedział:
- Proszę, wybacz mi.
Wyrwałem ręce i ruszyłem w stronę drzwi. Po chwili wszedłem po schodach na korytarz. Chłopak znowu mnie złapał za nadgarstek, a ja jednak nie dałem rady się powstrzymać. Pocałowałem go lekko, tak, by dalej zostawiać wrażenie delikatności. Poczułem, że on się uśmiecha. Leonardo złapał mnie za rękę i weszliśmy do pomieszczenia. Pocałował mnie już trochę bardziej namiętnie, ale wciąż był delikatny. Oddałem mu pocałunek, wciąż niepewnie, powstrzymując się, by nie rzucić się na niego. Położył mnie delikatnie na łóżku i zaczął całować po szyi. Westchnąłem cicho z zadowolenia. Włożyłem dłonie we włosy chłopaka, delikatnie muskając jego skórę głowy. Spojrzał na mnie wyczekująco, kiwnąłem lekko głową, przygryzając dolną wargę. Podwinął mój sweter i pocałował wystającą pod skórą kość miedniczą. Zacisnąłem dłonie na pościeli...
< Leoś? Opiszesz sytuację, czy też nie? Pamiętaj, że tutaj Joe jest dziewczyną (a raczej uke xD) >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz