wtorek, 9 lutego 2016

Od Leonardo CD Joe

-Wiem o tym bardzo dobrze- zaśmiałem się.
Odwróciłem się do Wilczka przodem i pocałowałem go. Pocałunek był długi. Dokładnie taki, jakie lubiłem. Nie musieliśmy nic mówić, by się idealnie zrozumieć. Po zakończeniu go wróciliśmy do łóżka. Położyliśmy się po różnych stronach, by Księżniczka była między nami. Przytuliłem do siebie maleńkie ciało dziewczynki i zasnąłem.

Rankiem obudziłem się jako ostatni. Po otworzeniu oczu zauważyłem, że zostałem sam w pokoju. Nie miałem ochoty na wstawanie, więc przykryłem się na nowo kołdrą. Zastanawiałem się, czy już nie za długo tutaj przesiadujemy. Wprawdzie to był mój dom i sam dobrowolnie tu wróciłem, jednak dość szybko zaczęło mi przeszkadzać siedzenie w jednym miejscu. Z rozmyślań wyciągnęła mnie osoba, które nagłym ruchem zdjęła ze mnie kołdrę. Odwróciłem się zdziwiony i moim oczom ukazał się Zevran. 
-Wstawaj- warknął- Mam ci coś do powiedzenia.
Podniosłem się do siadu, dalej patrząc na Staruszka jak na idiotę. 
-Resztę już przeprosiłem, więc teraz pora na ciebie...- mruknął.
Widać było, że nie robił tego z własnej woli. Przypuszczałem, że został do tego zmuszony. 
-Nie musisz- uśmiechnąłem się- Ważne, by Joe się nie gniewał. 
Teraz to rudowłosy spojrzał na mnie zdziwiony. Po chwili obserwacji zwyczajnie westchnął.
-Zawsze byłeś dziwny, wiesz?- zapytał.
-Pewnie- odpowiedziałem, śmiejąc się. 
Wstałem i ubrałem się w jakieś świeże ubrania. Ruszyłem do kuchni, by zgarnąć coś do jedzenia. W drodze po prowiant spotkałem Ruby, która biegła gdzieś z wielkim, pluszowym misiem. 
-Gdzie tak pędzisz?- zapytałem, zatrzymując dziewczynkę.
-Joe robi ze mną przyjęcie herbaciane- wyjaśniła- Przyjdź później do nas.
Zgodziłem się na propozycję i puściłem młodą wilkołaczkę dalej. W kuchni zjadłem szybko kanapkę. Dostałem od jednej z kucharek talerz pełen ciastek, specjalnie dla Ruby. Skierowałem się do pokoju, który został przydzielony dziecku. Gdy stanąłem przed drzwiami, zapukałem w nie i po chwili wszedłem.
-Znajdzie się dla mnie miejsce?- zapytałem.
-Jasne!- krzyknęła Księżniczka.
Posunęła kilka pluszaków i wskazała mi miejsce. Usiadłem między jakąś pluszową kaczkę, a sporych rozmiarów lalką, przypominającą tą z filmu o morderczej laleczce. Położyłem ciasteczka na stole. 

<Joe?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tłumacz