Rozejrzałam się.
- Shu... trenujesz codziennie? - zapytałam.
- To zależy - odparł. - Od tego czy jakiś facet zaprasza mnie na obiad, bym wyszedł za jego còrkę.
Wydawało mi się, że zażartował tym. Uśmiechnęłam się słabo, stojąc w bezpiecznej odległości od niego.
- To ty mnie ugryzłeś prawda? - zapytałam.
Przestał uderzać w manekin i spojrzał na mnie.
- Oczywiście nie mam ci tego za złe... jednak mogłeś nie zostawiać mojego ciała na tej trawie - mruknęłam. - Jakiś robak po niej chodził - wzdrygnęłam się, pamiętając jak po tym byłam ledwo przytomna. Uśmiechnęłam się lekko do Shu
Shu?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz