- No wiesz! Jak możesz tak mówić, to przecież twoje dziecko! Hm... A może jednak nie...? - w zasadzie to sama nie miałam pojęcia, o czym w ogóle mówię.
- Nie wiem jak dla ciebie, ale dla mnie to zabrzmiało dziwnie. - stwierdził Ash.
- Imię jest fajne. Może być. Ale skoro Kol to nasze dziecko, chociaż twoje niekoniecznie, to znaczy, że musiałam cię zdradzać. - kontynuowałam swoją rozkminę.
- Możesz mi powiedzieć, co ty właściwie wygadujesz? - spytał chłopak.
- Nie. - westchnęłam. - Mnie samą zaczęło już to nudzić.
Nagle stworek, dotychczas trzymany przez Ashleya, spadł na ziemię i wylądował na swoich kościstych łapach. Ashley nieco zdezorientowany spojrzał na swoją dłoń, a potem na niego.
- Co to zrobiło?
- Domyślam się, że ćwiczy znikanie. - powiedziałam i podniosłam Kolgrima. Ułożyłam go sobie na rękach, jakbym trzymała kota. - Potresujemy go? - spytałam, znowu nie czekając na odpowiedź. - Znikaj! - rozkazałam stworkowi. Spodziewałam się, że nie zrozumie, o co mi chodzi, ale jednak to wiedział i po chwili przestałam widzieć część jego karku. Dziwaczna dziura przez parę sekund lekko się rozszerzała, potem jednak Kolgrim wrócił do zwykłej postaci.
- Tylko tyle? - zdziwił się Ash.
- Najwyraźniej. - odparłam, po czym zaraz zmieniłam temat. - Może to nie jest najlepsza chwila, ale dręczy mnie to od jakiegoś czasu... *dramatyczna pauza* Ash brzmi trochę jak Asia.
Asię kompletnie zamurowało.
- Co mam na to odpowiedzieć? - spytał niepewnie.
- Nic, po prostu to mi przyszło do głowy i chciałam ci o tym powiedzieć. - powiedziałam niewinnie.
< Asiu? xD >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz