Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michael Nathaniel Varkilion. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michael Nathaniel Varkilion. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 listopada 2015

Od Michaela CD Carmelle

Carmelle długo nie wracała, więc ruszyłem za nią. Siedziała na ziemi w łazience i trzymała dłoń na czole. Podszedłem i przykucnąłem koło niej. Przyłożyłem dłoń do jej brzucha i powiedziałem:
- Myślałaś, że się nie domyśle? Heloł? W końcu jestem Czarnym Magiem, wiem ile jest żywych organizmów w moim otoczeniu... Jeśli chcesz mogę je zabić, ale... Wtedy poronisz i ciebie też mimo wszystko, będzie ciebie również bolało.
Wstałem i ruszyłem do salonu. Zasiadłem w fotelu czarnowłosej i przyłożyłem dłoń do czoła, a tą samą ręką opierałem się o podłokietnik...

< Carmelle? Nie wymyślę nic lepszego... >

środa, 11 listopada 2015

Od Michaela CD Elizabeth

Spojrzałem na nią z uniesioną brwią. Zaśmiałem się i zapytałem:
- Niby czemu? Ja szedłem, ty go podeptałaś. Powinnaś przeprosić, ale wydaje mi się, że nie jesteś tego typu osobą, więc żegnam. - Ukłoniłem się i ruszyłem w swoją stronę. Pogładziłem kota po głowie, a on wtulił się do mojego ciała i zaczął mruczeć...

< Eli? Wybacz, króciutkie, ale nic innego nie wymyślę ;_;>

niedziela, 4 października 2015

Od Michaela CD Carmelle

Gdy byłem już w domu i przymierzałem się do czytania jakieś książki przez okno wleciała Kira. Wylądowała na mnie i kłapnęła mi paszczą przed twarzą. Stanęła dumnie przede mną i wyciągnęła szyję, dając do zrozumienia, że coś wisi na obroży. Podniosłem się i złapałem za liścik. Przeczytałem go i pomyślałem, że co mi szkodzi. Wstałem i strzepałem sierść kotowatej. Przebrałem się i ruszyłem w podróż...
***
Po chwili byłem pod domem Carmelle Zapukałem, a po chwili otworzyła mi czarnowłosa...



< Carmelle? >

środa, 23 września 2015

Od Michaela CD Camelle

Spojrzałem na dziewczynę, a później na faceta. Wziąłem ją na ręce, jednocześnie pytając go:
- Coś ty za jeden, że wolno ci z byle focha kogoś atakować?
- Jestem Lucjusz, syn...
- Tyle mi wystarczy. Wiem już czyim jesteś synem, i dużo się od niego nie różnisz. Niestety miałem przyjemność go kiedyś poznać. - Zaniosłem Carmelle do jej łóżka i niechętnie rozciąłem jej suknię na brzuchu, zakrywając resztę jej ciała materiałem. Wyciągnąłem magią truciznę z jej rany, przynajmniej tyle ile się dało, ponieważ reszta już weszła do żył. Gdybym wyciągnąłbym całą truciznę tym sposobem źle by się to dla niej skończyło. Zabliźniłem trochę ranę, w miarę moich zdolności z białej magii, których miałem niewiele. Wyciągnąłem z szafki jakieś ubranie i zamierzałem ją przebrać, lecz w tym momencie wszedł Lucjusz, mówiąc:
- O! A co to za akcję.
Spojrzałem na niego gniewnie i wyrzuciłem go z pokoju, niestety przez drzwi. Zrezygnowałem z własnoręcznego przebierania dziewczyny i zleciłem to bezmózgiej zjawie. Po minucie zjawa wróciła do mnie, co oznaczało, że już jest ubrana. Wszedłem do środka i przykryłem ją kołdrą, a później wyszedłem z pokoju...



< Carmelle? >

Od Michaela CD Carmelle

Mężczyzna odezwał się:
- Uhuhu, Carmelle, co to za dzikie podrywy na tym oto czarnym magu?
Dziewczyna już miała wstać i coś mu zrobić (wolałem nie wiedzieć co to miało być), jednak jej koteczek rozwalił się na mnie i czarnowłosej. Westchnąłem tylko i spojrzałem na faceta, zapytałem, lekko zdenerwowanym tonem:
- Możesz ściągnąć tego kotowatego ze mnie?
- Nie. - Odparł tamten facet.
Fuknąłem i teleportowałem się koło niego. Ruszyłem w stronę drzwi, jednak on złapał mnie za ubranie, a później za włosy. Powiedział:
- Nigdzie nie idziesz. Muszę poznać chłoptasia Carm...



< Carmelle? Masz za karę, że mnie molestowałaś cały czas o opowiadanie. >

wtorek, 22 września 2015

Od Michaela CD Carmelle

Spojrzałem na Carmelle i trochę się zwiesiłem. Po chwili się ocknąłem i powiedziałem:
- O Carmellitka... Znaczy Carmelle. Kiedyś mieszkał tutaj mój "znajomy", który miał u mnie dług, a akurat potrzebuję jednej rzeczy. Ukryłem ją w jednej ze ścian. Mogę zabrać ci pięć do dziesięciu minut?
Bez odpowiedzi wszedłem do środka i ruszyłem do salonu. Wyciągnąłem mapkę i sprawdziłem która to ściana. Wypuściłem duszę, która przeleciała przez ścianę i miała znaleźć pierścień, zawinięty w szmatkę. Jednak wróciła z pustymi rękami. Zapytałem cicho:
- Jak to nie ma?
Kazałem jej przejść przez wszystkie ściany, aż w końcu znalazła, była w dobrej ścianie, tylko podejrzewam, że mam bezmózgą zjawę, wprawdzie nie ma mózgu, ale niematerialne pozostałości, więc jej wybaczam. Rozejrzałem się po pokoju, a później spojrzałem na czarnowłosą. Powiedziałem:
- Jestem pod wrażeniem. Nie oczekiwałem, że z tamtej rudery może wyjść coś całkiem w porządku. Będę lecieć. Gdy będziesz potrzebować jakieś pomocy, bądź po prostu będziesz chciała po-torturować kogoś, to wiesz gdzie mnie szukać. Żegnam.
Ukłoniłem się i ruszyłem w stronę drzwi...



< Carmelle? >

niedziela, 20 września 2015

Od Michaela CD Carmelle

Zaśmiałem się na jej uwagę. Usłyszałem stukanie w rozpoznawalnym rytmie. Podszedłem do okna i uchyliłem je wpuszczając kruka oraz kota. Kruk usiadł na oparciu krzesła, stojącego koło mnie, a kot na przeciwko niego. Zwierzęta spojrzały na Carmelle, a właśnie w tym momencie przyszedł Arszenik, Ophium i Lithium. Oczy stworzenia spojrzały na czarnowłosą, a później przekrzywiły głowę, zupełnie jak szczeniaki. Spojrzałem na dziewczynę i powiedziałem, po kolei wskazując na stworzenia:
- To jest mój kot Ignis, to mój kruk Dark, a ich już poznałaś. Mógłbym przedstawić Ci moje dusze, ale to byłoby bez sensu, bo trooooszkę ich jest.

< Carmelle? Brak pomysłu ;___; >

Od Michaela CD Carmelle

Spojrzałem na dziewczynę i powiedziałem z lekkim uśmiechem:
- Tak. Chodź, jeszcze został obiad. - Ruszyłem w stronę drzwi, jednak przepuściłem czarnowłosą w drzwiach, chciałem spojrzeć na mężczyznę. Jeszcze żył, jednak dusza wyrywała się z jego ciała. Nie zamierzałem brać jego duszy pod swoje rządy, ktoś musiał na to zasłużyć, lub być dobry w walce. Ale on nie był ani jednym, ani drugim. Ruszyłem szybko za Serafiną i zaprowadziłem ją do jadalni. Rozkazałem służącej, która prawdopodobnie miała rozdwojenie jaźni, lub cierpiała na shizofrenię, albo jedno i drugie, by podała to co będzie chciała czarnowłosa. Usiadłem na przeciwko niej i zapytałem:
- Więc Serafino, powiesz mi jak się nazywasz? Ja się już przedstawiłem...

< Carmelle? >

sobota, 19 września 2015

Od Michaela CD Carmelle

Spojrzałem zaskoczony na ściany. Nie tylko z powodu, że ktoś zrobił jej coś tak okropnego, ale i z powodu, że nazwałem to okropnym. Usłyszałem jak ona zaczęła płakać. Nie wiem dlaczego, nie rozumiem tego, ale byłem i smutny i przepełniony złością. Pierwszy raz od kilkunastu lat odczułem takie odczucie. Zaczęło mnie zastanawiać, czy może, że to ją spotkało tak się czuję, byłem świadkiem kilku gwałtów i nigdy nie było mi kogoś żal. Lecz tym razem tak. Podszedłem do niej i usiadłem na łóżku i nie wiedziałem co zrobić. Dotknąłem dłonią jej ramienia, jednak ona ją odtrąciła. Przykucnąłem przy łóżku i powiedziałem:
- Serafino, muszę tak do ciebie mówić ponieważ nie wiem jak masz na imię, jeśli chcesz mogę usunąć ci wspomnienia z tego zdarzenia i nigdy nie będziesz o nich wiedziała. Mogę pozbyć się również twoich blizn i ran. Jednak nawet jeśli się nie zgodzisz zemszczę się na nim. Uznajmy, że to przez to, że nie chcę ryzykować by ktoś taki był w mojej służbie, choć to nie do końca prawda... Zastanów się nad moją propozycją, a ja idę coś załatwić.
Zablokowałem teraz pokój tak by ona mogła wyjść, a nikt oprócz mnie nie mógł tam wejść. Ten oto mężczyzna stał przy oknie, myjąc je. Odwrócił się w moją stronę z uśmiechem. Zapytał:
- Mam coś dla Pana zrobić?
Złapałem go za ramię i zaciągnąłem do lochów, wyposażonych w najnowocześniejsze maszyny do torturowania. Przypiąłem go do jednej, tej sprawiającej najgorszy ból. A on się wydarł:
- CO PAN ROBI?!!
- Ymm... Morduję ciebie? - Uśmiechnąłem się lekko.
- ALE DLACZEGO?!!! PRZECIEŻ NICZEGO NIE UKRADŁEM I BYŁEM LOJALNY.
- Z tym ostatnim bym się pokłócił... Wiesz co dzisiaj zrobiłeś? - Złapałem za ostrze i zacząłem się nim bawić w dłoni. Przełknął ślinę. Przesunąłem ostrzem po policzku mężczyzny, a później mocno wbiłem ostrze w drewno za jego plecami. Od jego szyi było około dwa centymetry odstępu między sztyletem. - I co pamiętasz już? Pamiętasz co jej zrobiłeś?
Kiwnął przerażony głową, słyszałem jak bije mu serce. Odezwał się:
- Myślałem, że mi wolno, zwykle to robiłem gdy pan przrtrzymywał tutaj ludzi. A jej szczerze nienawidziłem.
Spojrzałem na niego wściekły. Powiedziałem gniewnie:
- Tylko ja mogę robić cokolwiek moim ofiarą, czy gością!... Służba nie ma prawa ich tykać.
Zdenerwowany odkręciłem maszynę. Ciągnęła go za kończyny, a po bokach zaczęła wbijać mu ostre bolce. Zaczął krzyczeć, więc wepchnąłem mu brudną od krwi ścierkę w usta. Po chwili usłyszałem ciche kroki. Zobaczyłem, że czarnowłosa Serafina wchodzi do pomieszczenia. Zapytałem:
- Chcesz się nad nim zemścić? Możesz użyć każdego z tych urządzeń, oraz magii i tamtych broni. - Wskazałem głową na ścianę przepełnioną bronią. - Zdecydowałaś, czy mam ci usunąć pamięć i pozbyć się ran oraz blizn, które później zostaną?
Zwiększyłem moc naciągania jego kończyn...

< Carmelle? To jak, mordujesz, czy nie? >

Od Michaela CD Carmelle

Powiedziałem do pupila:
- Bierzcie ją.- Zwróciłem się do dziewczyny - Mają w kłach silną truciznę, powalą nawet Serafinę. 
Ophium, Lithium i Arszenik pobiegły do dziewczyny i wylądowały na ziemi, trzymając ją w paszczach. Zeskoczyłem na dół, lądują koło głowy dziewczyny. Przykucnąłem nad ledwo przytomną dziewczyną i uśmiechnąłem się z wyższością. Zapytałem retorycznie:
- Nie wiedziałaś, że istnieje taka trucizna, prawda?
Dziewczyna straciła wtedy przytomność, na wszelki wypadek obwiązałem ją magicznym sznurem, który zacieśniał się gdy ktoś się szarpał. Położyłem dziewczynę w swojej sypialni i ruszyłem dać nagrodę dla pieska. Po jednej, grubej kozie na głowę. Zostawiłem ich sam na sam, po chwili słysząc piski mordowanych kóz. Wróciłem do sypialni i spojrzałem na czarnowłosą. Stwierdziłem, że gdy śpi jest całkiem znośna. Poruszałem nią sprawdzając, czy aby na pewno jest nie przytomna. Wydała z siebie tylko jakiś pomruk. Wzruszyłem ramionami i przemyłem jej rany, sam nie wiedząc po co. Pozbyłem się pnącz z jej ciała i wyszedłem, zaczarowując pokój by nie mogła wyjść. Ruszyłem zjeść kolację, po drodze każąc służbie zanieść jej trochę. Mogli swobodnie przechodzić przez barierę, ponieważ tylko ta Serafina nie mogła wyjść...

***

Po posiłku zajrzałem do sypialni, w której przebywała czarnowłosa. Jeszcze była nie przytomna. Usiadłem na łóżku i patrzyłem na nią, ponieważ wiedziałem, że zaraz się obudzi. Gdy zobaczyłem, że jej oczy się otwierają, wydałem z siebie:
-BUUUUU! - Zrobiłem to na tyle głośno by szybko się rozbudziła. Zapytałem - Dobrze ci się spało? Jak widać, jednak zostałaś na kolacji. Mam nadzieję, że będzie smakować, jak nie to trudno. Wstałem i ruszyłem w stronę drzwi...



< Carmellusiu? Jak się spało, zapewne ma wygodne łóżko :3 >

niedziela, 13 września 2015

Od Michaela CD Carmelle

Uśmiechnąłem się szelmowsko, nie byłem zaskoczony tym, że się zjawiła. Podszedłem do globusa i otwarłem jego wieko. Poustawiane były tam różne trunki, przekąski i kilka specjalnych kieliszków. Wziąłem butelkę wina i nalałem do kieliszka, kształtem przypominającego pół Księżyc. Oparłem się o ścianę i spojrzałem na dziewczynę. Odparłem nieco wrednawym tonem:
- Nie, nie sądziłem tak. Szczerze to się domyślałem, że tutaj zawitasz, więc się przygotowałem. Jeśli chcesz walczyć to ostrzegam, że jestem dobry, a próba zabicia mnie wyjdzie na marne, mogę się za każdym razem wskrzesić. - Usłyszałem tupot ciężkich łap na niższym piętrze, które coraz szybciej się zbliżały. Po chwili drzwi zostały wyrwane z zawiasów i zjawił się mój trzygłowy pupil. Ophium walnął łbem w Lithium. Powiedziałem:
- Spokój. - Zwróciłem się do dziewczyny - Poznaj Arszenika, Lithium i Ophium... Więc jak,  chcesz walczyć i raczej przegrać, czy zjeść ze mną kolację i omówić jak mam się odwdzięczyć? Ja bardzo nie lubię się odwdzięczać, ale dla ciebie mogę zrobić wyjątek...

< Carmelle? >

wtorek, 1 września 2015

Od Michaela CD Carmelle

Uśmiechnąłem się pod nosem i spojrzałem na tygrysa. Uśmiechnąłem się szerzej i przybrałem pozę do czarowania magią, bardziej białą niż czarną. Wycelowałem w zwierzę i zmieniłem ją w bardzo trującą ropuchę. Zastanawiałem się czy nie zmienić jej właścicielki w pelikana, ale zrezygnowałem. Zawołałem:
- Śliczne masz to bydle, tylko trochę obślizgłe. - Dziewczyna już miała zamiar odwrócić się i odrzucić jakąś ripostę, gdy zobaczyła swojego ukochanego pupila zmienionego w ropuchę jej złość miała za chwilę eksplodować, czego nie chciałem zobaczyć. Uśmiechnięty rzuciłem do niej:
- Złość piękności szkodzi, złośnico... - Po chwili ciszy, gdy napawałem się swoim małym sukcesem dodałem- Michael.
Uśmiechnąłem się scenicznie i przeniosłem się do swojej rezydencji, wysyłając w przestrzeń a'la parku czarny obłok dymu. Ruszyłem szerokim korytarzem w stronę mojego gabinetu. Zdałem sobie sprawę, że zaczęło padać. Otworzyłem okno, by wpuścić świeże powietrze...



< Carmelle? >

niedziela, 30 sierpnia 2015

Od Michaela Do Carmelle

Ruszyłem zatłoczonymi uliczkami miasta krasnoludów. Wszędzie walały się różne ich wynalazki. Ziewnąłem i szedłem dalej. Nade mną przelatywał mój kruk Ripper, skrzecząc na całe gardło. Ruszyłem w stronę a'la parku, gdzie posadzone były różne drzewa. Ruszyłem dróżką, aż nagle ujrzałem wielkiego tygrysa, który gdy tylko mnie zobaczył prychnął i spojrzał na mnie morderczym spojrzeniem. Wyrwał się od swojej właścicielki i zaczął biec w moją stronę.



Nie zdążyłem nic zrobić i już leżałem na ziemi, pod cielskiem wielkiego kocura, który chyba jednak był samicą. Kłapnęła mi zębami przed twarzą, a później zaczęła wąchać mój zapach. Prychnęła tylko i zeszła z mojego ciała, odciągnięta przez swoją właścicielkę. Podniosłem się i zrzędziłem pod nosem, że nie wychowane to bydle. Spojrzałem na dziewczynę i trochę się zdziwiłem. Wyglądała ciekawie, nigdy wcześniej nie odczułem czegoś takiego. Podniosłem się, strzepnąłem kurz ze swojego ubrania i powiedziałem:
- Naucz się wychowywać małe zwierzęta zanim weźmiesz coś tak dużego...



< Carmelle? >

Nowa Postać


Imię i nazwisko: Michael Nathaniel Varkilion 
Pseudonim: (Nikt do niego nie mówi skrótami) 
Płeć: Mężczyzna.
Wiek: 134 lata, ale fizycznie około 25 lat.
Rasa: Czarny mag
Charakter: Michael jest oschłym typem osoby, nie lubi się spoufalać. Jest dumny ze swojej rasy i uważa się za lepszego od innych. Zwykle szczery, przy czym zwykle jest chamski. Jest nie cierpliwy. Można go nazwać upartym jak osioł - dąży do celu aż w końcu go nie spełni w stu procentach. Zwykle jest znudzony wszystkim co go otacza. Prawie nigdy się nie uśmiecha...
Zainteresowania: Hm... Nie ma nic ciekawego. Lubi mordować ludzi... I opiekować się zwierzętami.
Motto: "Nie należy się bać umarłych, bać raczej należy żywych"
Lęki: Boi się Słońca w zenicie, kwiatów, jednorożców, aniołów... A prościej mówiąc - Prawie wszystkiego związanego z symboliką dobra.
Orientacja: Sam nie wie, ale raczej kobiety, bo przy facetach nic nie odczuł...
Partner: Brak.
Aparycja: Wysoki mężczyzna, mierzący 189 centymetrów wzrostu. Przez mutację do bycia Czarnym Magiem jest chudy, bez problemu można mu policzyć wszystkie żebra. Ma białą skórę, której nie może opalić. Pod skórą widoczne są czarne żyły. Ma długie czarne włosy, które od czasu do czasu spina w kok. Zwykle zakłada długie, czarne płaszcze. Pod to czarną kamizelkę, ciemną koszulę, ciemne spodnie i buty.
Głos: Nirvana
Umiejętności: 
- Władanie nad czarną magią, magią Czarnego maga oraz trochę nad białą oraz przy zmianie w zwierzę.
- Wskrzeszanie zmarłych.
- Władanie mieczem oraz innymi rodzajami magii.
- Potrafi latać ZeppelinemBroń: Magia Czarnego Maga, zwykła magia, moc zmiany w zwierze (ale rzadko kiedy z tego korzysta) oraz sztylet.
Miejsce Zamieszkania: Arau Delve
Historia: Porwano go z rodzinnego domu w wieku trzech lat. Trafił do zakonu magów, gdzie przemieniono go na Czarnego Maga, zaczął się douczać, a gdy skończył dwadzieścia lat wysłano go do pomocy w innej magii, niedaleko miasta elfów, zakon znajdował się na brzegu jeziora, oddzielającego go od miasta. Przebywał tam czterdzieści lat, gdy w końcu uciekł. Skierował się do miasta Arau Delve, gdzie osiadł i na razie nie zamierza się przenieść...
Inne Informacje: 
- Ma kota, kruka oraz pieska o trzech imionach: Ophium, Lithium oraz Arszenik.
Inne Zdjęcia: 









Autor: Hakkiko0, hakkiko0@gmail.com




Tłumacz