


.jpg)

Przechadzałem się właśnie po mieście. Bez Mai czas płynął mi dużo wolniej. Obecnie była źródłem moich wszelkich zainteresowań. Brakowało mi jej. No cóż robić. Po jakiejś godzinie bezsensownego włóczenia się postanowiłem pójść na przystań. "Może tam ją zastanę?" - Pytałem sam siebie.
Nagle zauważyłem postać, która stała do mnie tyłem. Na głowie miała duży kaptur.
Złapałem dziewczynę w pasie. Pisnęła.
- Peter! Co ty wyprawiasz?- Zapytała mnie kiedy się odwróciła. Miała pod oczyma ciemne worki. Widać było, że jest zmęczona.
- Co tu robisz?- zapytałem ją lekko zaciekawiony. Było dość wcześnie. Nie powinna wracać jeszcze do domu.
Prychnęła. W przeciwieństwie do mnie miała swoje tajemnice i sekrety, których za żadną cenę nie chciała mi ujawniać. Ja byłem otwartą księgą.
Nie zdążyłem cokolwiek powiedzieć, bo nagle coś nadjechało.
Nie do końca wiedziałem co to jest. Zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć Mai wskoczyła do tej dziwnej machiny i już jej nie było. Bez zastanowienia pognałem za nią.
- Chyba nie powinno mnie tu być- Pomyślałem
< Mai?>

Popatrzyłem lekko zdziwiony na Mai.
- Wiem. Tylko po co chcesz tam iść?- Zapytałem jeszcze w pół śnie w pół jawie.
Spojrzałem na zegarek.
- Jest 6 rano Mai. - Dziewczyna wzruszyła ramionami.
I zapytała czy mógłbym ją podwieźć.
Spojrzałem na nią osłupiały.
- Pamiętasz, że KTOŚ- W tym momencie spojrzałem na dziewczynę znacząco.- Zepsuł mój motor i na razie nie jest on do jakiegokolwiek użytku?- Dziewczyna się zarumieniła.
- W każdym razie możemy się tam przejść. - Zamknąłem dom i złapałem dziewczynę za rękę, która spojrzała na mnie zdziwiona.
- O co chodzi?- zapytałem.
- Jesteś nie ubrany.- Powiedziała ja spojrzałem w dół. Rzeczywiście byłem w spodenkach i zwykłym podkoszulku.
Weszliśmy do domu. Nalałem Mai ciepłego kakao a sam poszedłem przebrać się do siebie.
Gdy byłem już ubrany zszedłem po cichutku.
I wystraszyłem dziewczynę, która podskoczyła i wylała na siebie całe kakao.
- Peter! - Krzyknęła na mnie po czym wstała i dobiegła do zlewu chcąc wytrzeć plamę co dało jeszcze gorszy efekt .
- Musisz się przebrać. - Stwierdziłem w końcu gdy plama po ciemnym napoju powiększyła się bardzo.
Mai popatrzyła na mnie kpiąco.
- Poczekaj.- Powiedziałem i pobiegłem do pokoju po moją nową czarną bluzkę.
- Proszę- Powiedziałem gdy doszedłem do dziewczyny.
< Mai? Jakiś romantyczny wątek? :3 >
Popatrzyłem smutno jak Mai odlatuje.
W głowie mi kołatało. Byłem lekko zdezorientowany.
Rzuciłem jeszcze ostanie spojrzenie na piękną dziewczynę i pobiegłem do domu.
Jednak wcześniej musiałem wrócić po motor. Przywieźć do garażu.
Nie powiem, trochę mi to zajęło.
***
Rano obudziło mnie głośne walenie do drzwi. Spojrzałem na zegarek.
Była 5.00.
Dźwignąłem się z łóżka w podkoszulku
Otworzyłem drzwi i ku memu wielkiemu zdumieniu zobaczyłem wysoką dziewczynę z zapłakanymi oczyma.
Po dłuższym przypatrzeniu mogłem się domyślić kim ona była.
To Mai... Tylko co ona tu robiła?
- Mai.. Jest piąta rano co ty tu robisz? Myślałem, że jesteś w domu...
< Mai? Niech to się jakoś rozkręci. Napisz, że Ci rybka zdechła :) >

Popatrzyłem zapatrzony w koszyk.
- Woda- Wyjąłem nie dużą szklaną butelkę wody. - Eee - Podrapałem się w głowę niepewny co dalej mam.
- Daj.- Dziewczyna zaśmiała się i przejęła ode mnie koszyk. Po czym zaczęła wyjmować jego zawartość.
Na koniec wyjęła szampana i dwa kieliszki przy czym zrobiła wielkie okrągłe oczy.
- Co to?- Zapytała.
- No widzi Pani.- Starałem się brzmieć dyplomatycznie.- Nie ma romantycznych rzeczy bez szampana. Jeśli chce aby wszystko wyglądało ładnie to szampan być musi. - Zacząłem się gubić we własnych słowach.
- No dobra...- Mai zgodziła się wreszcie. - Ładnie jest tutaj.- Powiedziała obdarowując mnie swoim pięknym uśmiechem. Skinąłem głową. Miała racje. Było cudownie. Małe światełka domów dawały piękny widok z oddali.
Spojrzałem na zegarek dochodziła 21. Więc nie było wcale tak późno.
- Dobrze Mai to co mi o sobie opowiesz, bo na razie nie wiem prawie nic. - Posłałem jej mój najpiękniejszy uśmiech.
< Mai?>
Popatrzyłem zapatrzony w koszyk.
- Woda- Wyjąłem nie dużą szklaną butelkę wody. - Eee - Podrapałem się w głowę niepewny co dalej mam.
- Daj.- Dziewczyna zaśmiała się i przejęła ode mnie koszyk. Po czym zaczęła wyjmować jego zawartość.
Na koniec wyjęła szampana i dwa kieliszki przy czym zrobiła wielkie okrągłe oczy.
- Co to?- Zapytała.
- No widzi Pani.- Starałem się brzmieć dyplomatycznie.- Nie ma romantycznych rzeczy bez szampana. Jeśli chce aby wszystko wyglądało ładnie to szampan być musi. - Zacząłem się gubić we własnych słowach.
- No dobra...- Mai zgodziła się wreszcie. - Ładnie jest tutaj.- Powiedziała obdarowując mnie swoim pięknym uśmiechem. Skinąłem głową. Miała racje. Było cudownie. Małe światełka domów dawały piękny widok z oddali.
Spojrzałem na zegarek dochodziła 21. Więc nie było wcale tak późno.
- Dobrze Mai to co mi o sobie opowiesz, bo na razie nie wiem prawie nic. - Posłałem jej mój najpiękniejszy uśmiech.
< Mai?>
Wróciłem do domu. Byłem bardzo szczęśliwy. Dziewczyna się zgodziła.
Sam nie wiem czy jest to dla mnie randka. Czy na spotkanie z dziewczyną powinienem jej coś dać? Zdecydowałem się na niewielką pozytywkę
Gdy byłem już gotowy zabrałem motor i pojechałem w wyznaczone miejsce. Byłem pełen obaw... Co dziewczyna o mnie powie?
Czy spodoba jej się mój prezent? A jeśli już taki ma?
Nagle ją zobaczyłem. Białe potargane włosy były
teraz ładnie zaczesane a po wczorajszych słuchawkach
nie było śladu. Musiała je zdjąć. Mai miała na sobie jak
zawsze spodnie i czarną marynarkę. Buty miała wysokie bo aż do kolan- wiązane.
Gdy już się na nią trochę napatrzyłem podszedłem.
- Witam madame - Zażartowałem.
- Czy zgodzi się panienka na romantyczną podróż motorem po Ercken?- Starałem się mówić bardzo wytwornie.
Mai uśmiechnęła się do mnie po czym skinęła głową.
Usiadziłem dziewczynę przed sobą i pojechaliśmy...
Było już późno a więc całe miasto było pięknie oświetlone. Z daleka wszystkie światła domów się rozmywały.
Gdy przyspieszałem czułem jak Mai mocniej się do mnie przytula co sprawiało mi wielką radość.
< Mai? Zepsujesz romantyczny nastrój XD? >
Przechadzałem się właśnie po mieście ludzi.
Rozmyślałem o dzewczynie, którą poznałem wczoraj.
Była intrygująca... Uśmiechnięta, lecz jednak lekko skryta.
I ta jej ucieczka... No właśnie Oddalała się w zupełnie innym kierunku niż ja.
Czy to oznaczało, że pobiegła do Zeppelinów? Może była jednym z nich?
- Zresztą co za różnica i tak już jej raczej nie spotkam- Pomyślalem sobie.
I właśnie zaciekawiony nowo poznaną dziewczyną skierowałem się w stronę stacji Zeppelinów.
Cały czas miałem nadzieję, że ją tam spotkam.
- Dobra chłopie weź się w garść!- Krzyknąłem na siebie tak głośno, że ludzie przechodzący obok mnie przystaneli na chwilę. Jedna młoda kobieta podeszła do mnie i zapytała czy wszystko ze mną okay.
- Widzi pani... Ja cierpię na nieuleczalną chorobę gadania ze samym sobą - Zażartowałem.- Nasila się ona wtedy gdy muszę odnaleźć jakąś piękną dziewczynę.- Młoda dama patrzyła na mnie chwilę nie rozumiejąc jednak po chwili załapała mój żart i pokiwała głową:
- Znam to. Powodzenia!- Rzuciła jeszcze i poszła.
Zostałem sam. Ponownie.
Nie lubiłem samotności. Przez dłuższy czas starałem się nie myśleć o tym co było kiedyś, bo to bez sensu. Moja siostrzyczka już nie wróci. Sięgnąłem do mojej kieszeni i wyjąłem małe, pogniecione zdjęcie, które przedstawiało naszą dwójkę dosłownie na godzinę przed
wyjazdem tym piekielnym autem...

Była taka piękna... Miała wieli potencjał. Nigdy się nie smuciła. Lubiła czytać książki.
~ Och Maya czemu odeszłaś moja droga?? - Pomyślałem a w sercu znowu poczułem ukłucie bólu.
Zawsze kazała się nazywać Maya. Właściwie to nie wiem czemu. Może imię Yuuki nie podobało się jej?
Zamknąłem oczy. Nie mogę o tym myśleć. Mai i Yuuki to dziewczyny ich się nie zrozumie!
Gdy doszedłem nad przystań. Gdy nagle coś mi migęło. I nie były to długie czarne włosy, jak u Yuuki wręcz przeciwnie. Były krótkie i.... białe... To Była Mai, która teraz w moim kierunku.
- Hej.- Powiedziałem cicho.
- Hej Peter- Uśmiechnęła się do mnie.
- Mag... - Powiedziałem jeszcze ciszej.
Dziewczyna spojrzała na mnie nie rozumiejąc.
Dlatego oszczędziłem jej większych domysłów:
- Jestem Magiem. - Uśmiechnąłem się do niej jak najszerzej. - Spójrz- Wyjąłem z kieszeni duży kawałek metalu. Miał może z 10cm długości i tyle samo szerokości.
I za pomocą swojego talentu " wyczarowałem" metalową różę:
- To dla Ciebie Madame - Skłoniłem się nisko jak każdy książe w tych długich bajkach.
< Mai?>
