Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Naita. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Naita. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 grudnia 2015

Od Naity CD Lucjusz

Razem z chłopakiem szliśmy do jego domu. Dziwne... Cały czas zachowuje się jakoś inaczej. W kawiarni był taki pewny siebie a teraz... Co ma syf w domu? Jeśli tak to mu pomogę sprzątać. Chłopak jednak cały czas wyglądał na przybitego. Delikatnie chwyciłam go za rękę, na co się lekko wzdrygnął.
- Wszystko w porządku? - zapytałam.
- T-Tak...
- Jeśli masz niezły burdel w pokoju to się nie martw. Pomogę ci sprzątać! - powiedziałam uśmiechając się.
Lucjusz zaśmiał się po cichu i razem ruszyliśmy w stronę jego domu.



< Lucjusz? >

środa, 16 grudnia 2015

Od Naity CD Lucjusz

Z chęcią pokiwałam głową. Razem z Lucjuszem poszliśmy do najbliższej kawiarni, żeby wypić naszą kawę. Weszliśmy do najlepszej kawiarni pod słońcem ( według mnie ). Chłopak cały czas badał mnie wzrokiem, a najwięcej czasu jego oczy byly zwrócone na moje piersi. Lekko się zaczerwieniłam i razem usiadliśmy przy stoliku. Po 5 minutach zjawił się kelner z naszym zamówieniem.
- Więc... Co lubisz robić? - zapytał.
- Lubie grać na pianinie i gitarze. Troszkę też śpiewam - odparłam popijając napój bogów.
Przez cały czas miałam wrażenie, że chłopak pożera mnie wzrokiem.
- Słuchaj Nat... Wpadła byś dzisiaj do mnie? - usłyszałam po kilku minutach ciszy.

<Lucjusz? >

piątek, 11 grudnia 2015

Powrót


Imię i nazwisko: Naita ( nazwiska brak)
Pseudonim: Nat, Tunia, Tusia
Płeć: Kobieta
Wiek: 16 lat ludzkich
Rasa: Animag. Zmienia sięw gryfa.
Charakter: zrzędliwa, denerwująca, dziwna, ale pomimo tego wszystkiego lubi się śmiać, opowiadać różne historie.
Zainteresowania: Gra na pianinie.
Motto: „Z czasem, cierpienie łagodnieje. Ale Ja, nie chcę czasu, by je wyleczyć. Nawet jeśli chcemy uciec od bólu i zapomnieć o wszystkim, czekają na nas przeszkody, które nas zwolnią w dążeniu naprzód”
Lęki: Boi się śmierci ( chociaż często była od niej o krok)
Orientacja: Hetero
Partner: Może kiedyś. Wątpi jednak w swoje szczęście.
Umiejętności:
  • ☆ Zmiana w gryfa
  • ★ Jest dobrą złodziejką ( nie wiem jak inaczej to napisać xD )
Miejsce Zamieszkania: Ercken
Historia: Rodzice Naity byli alkoholikami. Mieszkali w lesie i nie za bardzo obchodziła ich córka. Gdy miała dopiero 12 lat posyłali ją do miasta żeby zarabiała. Okradała wszystkich którzy się jej napatoczyli. Czasami musiała używać innych metod. Mając tego już dosyć postanowiła się pozbyć rodziców.
Inne Informacje: Prawie oko ma martwe, przez co ma je szare. Na lewej ręcę ma blizny po walkach z innymi gryfami.
Inne Zdjęcia: 


Autor: Zhalia.Moon.15

Od Naity CD Luke

Chłopak wybiegł z domu trzaskając drzwiami. Był lekko... Przerażony?
Idiotka. Jestem totalną idiotką... Pocałowałam Go, a przecież On może mieć dziewczynę! Boże, czasami powinni mnie za głupotę karać... Założę się że już nigdy się do mnie nie odezwie. Ech, pewnie nawet nie będzie chciał mnie znać.
Po policzku spłynęła mi łza, którą zaraz otarłam rękawem. " Nie powinnam tu być. To jest Jego dom, a nie mój".
Ubrałam swój czarny płaszcz i wyszłam z domu.
No tak, ale co ja teraz będę robić? Nie chcę wracać do siebie...
Przechadzając się po mieście i oglądając te wszystkie pizgające w oczy wystawy, wymyśliłam co będę robić.
Pójdę się naj*bać w trzy dupy...


<Luke? Sorry że po 3 miesiącach ale Szkoła x.x >

sobota, 19 września 2015

Od Naity CD Lucjusz

Był już wieczór. Na niebie można było zobaczyć dużo kolorów a w szczególności fioletowy. Szłam sobie spokojnie przez park i zauważyłam że jakiś chłopak kogoś szukał. A przynajmniej tak mi się wydawało. Ruszyłam w jego stronę. Usiadł na ławce i oparł się na rękach. Postanowiłam że do niego podejdę. Dotknęłam jego ramienia. Chłopak jak oparzony spojrzał na mnie. Uśmiechnęłam się.


- Szukasz kogoś? - zapytałam - A tak przy okazji Nazywam się Naita a ty?
--
< Lucjuszu? >

środa, 16 września 2015

Od Naity CD Luke

Gdy otworzyłam oczy od razu zauważyłam że nie jestem w swoim pokoju. No tak. Wczoraj płakałam za bratem i dalej nie pamiętam już co się działo. Z tego co wywnioskowałam byłam w pokoju Luka. Wstałam i przyjrzałam się arkuszom papieru porozrzucanych na biurku. Zaciekawiona spojrzałam na jeden z nich. " Romeo i Julia" gdy to przeczytałam od razu kapnęłam się kto był Julią. Po cichu wyszłam z pokoju i zaczęłam rozglądać się po mieszkaniu. Spoglądając do jednego z nich zobaczyłam jak Luk śpi na ziemi. Uśmiechnęłam się i spojrzałam na duży zegar. Wskazówki pokazywały godzinę 7:30. Pora na śniadanie. Poszłam do kuchni i otworzyłam lodówkę. Było tam mleko, jajka, boczek i inne rzeczy. Postanowiłam że zrobię jajecznicę. Przeszukałam szafki w celu znalezienia patelni. Gdy ją znalazłam, postawiłam ją na piecu i dodałam masła. Ogólnie gotowanie średnio mi szło, ale zawsze jedzenie było zjadliwe.  Po pewnym czasie usłyszałam że ktoś wchodzi do kuchni. Odwróciłam się i spojrzałam na chłopaka.
- Dzień dobry - powiedziałam. Chłopak uśmiechnął się - zaraz podam poczekaj jeszcze chwilę.
Luk usiadł na krześle, a ja podałam śniadanie. Oboje jedliśmy w ciszy, a ja postanowiłam to przerwać.
- Przepraszam za moje wczorajsze zachowanie. Nie powinnam była tak wybuchać płaczem...
- Nic się nie stało - odpowiedział - ale... staraj się na przyszłość tego nie robić.
Pokiwałam głową. Gdy skończyliśmy wstałam żeby zabrać jego talerz. Gdy do niego podeszłam, pochyliłam się i wyszeptałam mu do ucha:
- Dziękuje że mnie tutaj wziąłeś i przepraszam że musiałeś spać na podłodze - powiedziałam i pocałowałam go w policzek. Po tym wzięłam jego talerz i zaczęłam zmywać, zostawiając go zmieszanego za sobą.


<Luke? >


środa, 9 września 2015

Od Naity CD Luke

Ruszyłam w stronę domu. Idąc ulicami zauważyłam bawiące się rodzeństwo. Nagle ogarnęło mnie wielkie uczucie samotności. Minął już rok, od śmierci mojego brata. Nadal pamiętam jego ostatnie słowa... Ostatnią prośbę. W tym nastroju przebyłam resztę drogi. Gdy byłam już w domu, odłożyłam gitarę i podeszłam do lustra. Spojrzałam na siebie. Wyglądałam dobrze. Zawsze gdy na siebie patrzałam, moją uwagę przyciągał naszyjnik. Nigdy go nikomu nie pokazywałam. Był jedyną rzeczą która mi o nim przypominała.



Gdy na niego patrzyłam, łzy same mi napływały mi do oczu. Schowałam go pod koszulę. Nie chciałam się teraz rozpłakać. Poprawiłam jeszcze włosy i ruszyłam w stronę parku gdzie miałam się spotkać z Lukiem. Gdy byłam już blisko miejsca naszego spotkania usłyszałam jak ktoś ładnie gra na gitarze. Wiedziałam że to on. Chłopak siedział na pniu plecami do mnie. Spokojnie podeszłam. Gdy byłam wystarczająco blisko nachyliłam się obok jego głowy i powiedziałam:
- Ładnie grasz. Chłopak odwrócił głowę w moją stronę. Uśmiechnęłam się i usiadłam obok pniaka.
- A gdzie jest twoja gitara? - zapytał.
- Och wybacz... Ale ja gram na elektrycznej.
- Nic się nie stało - powiedział. Zaczęliśmy rozmawiać o muzyce, na czym lubimy grać. Śpiewaliśmy piosenki, raz razem, a raz osobno jeśli jej nie znaliśmy. Nie zauważyliśmy jak zrobiło się ciemno. Na całym niebie było tysiące gwiazd.
Gdy spojrzałam na nie całe szczęście wyparowało. Właśnie w taką noc mój brat umarł. Czułam jak łzy spływają mi po policzkach. Słowa piosenki same ciągły mi się na usta.





- Luke... Czy zmarli mogą nas usłyszeć? - zapytałam nadal patrząc na naszyjnik.
- Nie wiem... Czy mogę wiedzieć dlaczego pytasz?
- Rok temu w podobną noc... Zabili mi brata. Ayato i ja szliśmy nicą przez miasto. Nagle nas zaatakowali. Walczyliśmy ale było ich zbyt wielu - poczułam jak głos mi się załamuje a po policzkach spływa więcej łez - zranili mnie w nogę i upadłam nie mogłam już dalej walczyć. Już miał mnie zabić mieczem gdy... To właśnie Ayato oberwał. Wzięłam go na ręce i ledwo co uciekliśmy. Kiedy byliśmy już bezpieczni, poprosił mnie żebym mu zaśpiewałam te piosenkę... A potem... On już... - nie dokończyłam bo rozpłakałam się na dobre. Spojrzałam na krzyż. Gdy na niego patrze zawsze przypomina mi się on gdy z lekkim uśmiechem prosił mnie o zaśpiewanie tej piosenki. Oparłam głowę o pień. Czułam że zaczynam zasypiać.




<Luke? Jeśli są błędy to sorry ale nie pisane to było o normalnej godzinie xD >

wtorek, 1 września 2015

Od Naity CD Luke

Z chęcią pokiwałam głową. Razem ruszyliśmy do teatru. Dużo rozmawialiśmy więc droga nam szybko minęła. Sala w której Luk ćwiczył była ogromna.
Sala bała w kolorze złota i czerwieni. Usidłam na jednym z krzeseł blisko sceny żeby wszystko dobrze widzieć. Szczerze mówiąc, nie wiedziałam kogo gra Luk,
więc raczej go poznam kiedy wyjdzie na scenę. W końcu wyszła jakaś dziewczyna z fioletowymi oczami... Zaraz moment... Przecież to był Luk.
Zakryłam buzię ręką, żeby nie wybuchnąć śmiechem. Nawet w tam poważnym przedstawieniu musiałam się śmiać. Gdy chłopak zauważył jak umieram ze śmiechu, zaczerwienił się.
Po kilku godzinach próba się skończyła. Kiedy Luk do mnie dołącz nadal był lekko czerwony.
- Mogłaś się powstrzymać - powiedział ściszonym głosem.
- Wybacz ale nie potrafię być poważna w takich sytuacjach jak ta - powiedziałam uśmiechając się.
Wyszliśmy z teatru. Było ok godz. 13:30. Słońce dość mocno grzało.
- Słuchaj - powiedział Luk - A może poszliśmy b coś zjeść na obiad?
Spojrzałam na niego ze smutkiem.
- Wybacz ale... muszę najpierw coś załatwić - powiedziałam. Pomachałam mu na pożegnanie i ruszyłam w stronę sklepu muzycznego, którego mijaliśmy.
Weszłam i od razu udałam się w stronę gitar elektrycznych. " Ciekawe czy jeszcze pamiętam jak się gra " pomyślałam. Wybrałam czarno - białą gitarę.
- Ma panienka dobre oko - usłyszałam za sobą głos sprzedawcy - Jest to jedna z najlepszych gitar w tym mieście, ale nie wygląda mi panienka jaki się na tym znała.
Odwróciłam się obrażona. Na jego twarzy pojawił się chytry uśmieszek. Bez namysłu sięgnęłam po odpowiedni kabel i podłączyłam go do wzmacniacza, a wzmacniacz do prądu.
Bez dłuższego namysłu zaczęłam grać.



- Jest idealna - powiedziałam - Nie powinneś nigdy oceniać ludzi po wyglądzie. Chwyciłam gitarę do ręki. Po drodze wzięłam wzmacniacz i kabel których wcześniej użyłam, przy okazji wybrałam jeszcze futerał i udałam się do kasy.
Po zapłaceniu schowałam gitarę i kabel do futerału, a wzmacniacz wzięłam do ręki.
Po udanych zakupach ruszyłam do domu. Schowałam ręce do kieszeni mojego płaszcza. Idąc ulicą nuciłam sobie piosenke, którą zagrałam w sklepie.
Nawet nie wiem kiedy na kogoś wpadłam.
- Wybacz mi nie widziałem jak... O cześć Naita.
Podniosłam głowę i zobaczyłam Luka.
- Cześć Luk... - powiedziałam.


< Luke?>

niedziela, 30 sierpnia 2015

Od Naity CD Luke

Przejrzałam kartę dań. Było w niej mase dziwnych nazw jedzenia. Z jednym okiem było mi ciężko cokolwiek przeczytać. W końcu zamówiłam lasaniage, a Luk spaghetti. Siedzieliśmy w ciszy przez pewien czas aż w końcu chłopak zapytał:
- A właściwie co ci się w nie stało? Jeśli nie chcesz nic mówić to spoko, ja nie nalegam.
Spojrzałam na niego. Pomimo tego że nie lubię gdy ktoś o nie pyta, czułam że jemu mogę zaufać.
- Mam je tak od urodzenia. Kiedy się urodziłam było już martwe - powiedziałam. Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam. Odwzajemnił uśmiech. Po chwili przyszedł kelner z naszym jedzeniem. Zjedliśmy w ciszy. Kiedy skończyliśmy rozmawialiśmy jeszcze przez chwilę. Kiedy wyszliśmy z restauracji rozmawialiśmy o muzyce, teatrze i o innych naszych zainteresowaniach.
- Wiesz co? Może jutro odwiedzę cię w teatrze? - zaproponowałam. Luk pokiwał głową. Po pewnym czasie doszliśmy do skrzyżowania. Odwróciłam się do chłopaka, przytuliłam go i pomachałam mu na porzegnanie.

< Luke? >

sobota, 29 sierpnia 2015

Od Naity CD Luke

- Wiesz chciałabym żeby to było jeszcze dzisiaj... - powiedziałam ściszyłam głos.
Spojrzał na mnie zdziwiony. Czułam że się rumienię. Dziwnie się czułam mówiąc to zdanie.
- A to niby dlaczego?
- To moja sprawa. - Powiedziałam. Uśmiechnął się do mnie i wyszedł. Pomachałam mu na pożegnanie. Korciło mnie żeby zagrać coś jeszcze.
Z trudem oparłam się pokusie i wyszłam z kafejki. " Co ja będę robić przez cały dzień?" pomyślałam.
Weszłam to ciemnej uliczki i zmieniałam się w gryfa. Wzniosłam się nad miasto i poleciałam do lasu, nad małe jeziorko gdzie często odpoczywałam.
Wylądowałam i ponownie zmieniłam się w człowieka. Przy tym jeziorze zawsze rosły moje ulubione szafirowe kwiaty. Podeszłam do jednego z nich, zerwałam i wplotłam sobie we włosy.
" Jeśli nie mam nic do roboty to się zdrzemnę " - pomyślałam. Położyłam się i zasnęłam. Znowu śniło mi się że beztrosko latam po nocnym niebie. Byłam wolna. Tak, przynajmniej w śnie mogę być w miejscu gdzie bardzo pragnę być.
Lekko otworzyłam oczy. Był już wieczór. Jasna cholera przespałam cały dzień! Szybko wstałam i jako gryf poleciałam do miasta. " Żebym tylko się nie spóźniła" powtarzałam sobie w duchu. Wylądowałam w ciemnej alei i zmieniłam się w człowieka.
Szybko pobiegłam w stronę kafejki. Luk już tam czekał.
- Wybacz za spóźnienie - wydyszałam. On spojrzał na mnie i ściągnął mi piórka z głowy.
- Dlaczego chciałaś się ze mną spotkać akurat dzisiaj a nie jutro? - zapytał.
- Gdyż... Dzisiaj są moje urodziny.

<Luke?>

piątek, 28 sierpnia 2015

Od Naity CD Luke

Ruszyłam za nim do kafejki i usiadłam na przeciwko jego.
Zamówiłam koktajl malinowy, a on ciastko czekoladowe.
Długo rozmawialiśmy o naszej przeszłości, o tym co lubimy robić lub czym się zajmujemy.
- Wiesz co... Ja zapłacę. Znalazłeś mój portfel i go oddałeś więc... - powiedziałam i wywróciłam oczami.
- Jak chcesz - powiedział. Uśmiechnęłam się i przechyliłam głowę w prawo, odsłaniając moje martwe oko.
Kompletnie o nim zapomniałam. Nie lubię kiedy ktoś się pyta co mi się stało.
szybko zakryłam je grzywką i wymusiłam uśmiech. Luke chyba tego nie kupił. Nagle coś przykuło moją uwagę.
W rogu kafejki stało duże czarne pianino. Na klapie była namalowana piękna srebrna róża.
Patrzyłam jak zahipnotyzowana. Wstałam i powoli podeszłam do instrumentu. Przejechałam palcem po srebrnej róży i usiadłam na stołku.
gdy tylko moje palce dotknęły zimnych klawiszy, zaczęłam grać.






<Luke?>

środa, 26 sierpnia 2015

Od Naity CD Luke

Poczułam że ktoś dotknął mojego ramienia. Zobaczyłam że jakiś chłopak podaje mi czarny portfel z brązowym gryfem stojącym na dwóch tylnych nogach.
- Przepraszam? Upuściłaś portfel. Trzymaj...
- Emm... Dziękuje. - powiedziałam.
Wyglądał na bardzo zmęczonego, ale miał bardzo ładne fioletowe oczy.
Poczułam że się rumienię i zmusiłam się do uśmiechu.
- A tak przy okazji nazywam się Naita a ty?



<Luka?>

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Od Naity

Spokojnie wędrowałam ulicami miasta nie odrywając wzroku od sklepowych wystaw. Było wcześnie rano dlatego na nie kręciło się tu zbyt wielu ludzi. To dziwne gdyż cały czas miałam wrażenie że ktoś mnie obserwuje. Nie zwracając na to uwagi, przyglądałam się naszyjnikowi z pentagramem. Podobno należał do demona. Podobno. ,,Wkrótce będziesz mój" pomyślałam. Nagle z zaplecza usłyszałam szmer. Teraz już byłam pewna, że ktoś mnie śledzi...


<Ktoś?>

sobota, 22 sierpnia 2015

Nowa Postać



Imię i nazwisko: Naita ( nazwiska brak)
Pseudonim: Nat, Tunia, Tusia
Płeć: Kobieta
Wiek: 15 lat ludzkich
Rasa: Animag. Zmienia sięw gryfa.
Charakter: zrzędliwa, denerwująca, dziwna, ale pomimo tego wszystkiego lubi się śmiać, opowiadać różne historie.
Zainteresowania: Gra na pianinie.
Motto: „Z czasem, cierpienie łagodnieje. Ale Ja, nie chcę czasu, by je wyleczyć. Nawet jeśli chcemy uciec od bólu i zapomnieć o wszystkim, czekają na nas przeszkody, które nas zwolnią w dążeniu naprzód”
Lęki: Boi się śmierci ( chociaż często była od niej o krok)
Orientacja: Hetero
Partner: Może kiedyś. Wątpi jednak w swoje szczęście.
Umiejętności:
☆ Zmiana w gryfa
★ Jest dobrą złodziejką ( nie wiem jak inaczej to napisać xD )
Miejsce Zamieszkania: Ercken
Historia: Rodzice Naity byli alkoholikami. Mieszkali w lesie i nie za bardzo obchodziła ich córka. Gdy miała dopiero 12 lat posyłali ją do miasta żeby zarabiała. Okradała wszystkich którzy się jej napatoczyli. Czasami musiała używać innych metod. Mając tego już dosyć postanowiła się pozbyć rodziców.
Inne Informacje: Prawie oko ma martwe, przez co ma je szare. Na lewej ręcę ma blizny po walkach z innymi gryfami.
Inne Zdjęcia: 
Autor: Zhalia.Moon.15

Tłumacz