-Powodzenia- prychnął lekarz.
Westchnęłam. Ci dwaj zachowywali się jak małe dzieci. Złapałam Nicholasa za suchą rękę i uśmiechnęłam się do niego.
-Idź spać- powiedziałam- Musisz odpoczywać i nabierać sił.
-Tylko po co- wtrącił się doktorek- Jak tylko wydobrzeje znowu polezie na te walki. Kolejny raz będę musiał go zszywać.
-Nikt cię o to nie prosił- mruknął elf.
Mężczyźni jeszcze przez długi czas kłócili się. Odetchnęłam z ulgą, gdy
przyjaciel Nicka wreszcie opuścił dom. Żeby nie było tak dobrze
zapowiedział swoją wizytę z samego rana. Poszłam zrobić coś do jedzenia
dla siebie i elfa, po czym jeszcze chwilę rozmawialiśmy. Myślałam, że
noc minie spokojnie, jednak się myliłam. Przez całą noc chłopaka trawiła
gorączka, przez co ciężko mu było spać. Co jakiś czas musiałam mu
zmieniać okłady, więc praktycznie całą noc spędziłam przy jego boku.
Udało mi się zasnąć dopiero nad ranem, gdy gorączka nieco odpuściła.
<Nickuś?>
archiwum
wtorek, 1 marca 2016
Od Nicholas'a CD Morgana
- Szczerze mówiąc... Wolałbym zdechnąć niż czuć się tak jak teraz
chociażby jeden raz. - westchnąłem, zamykając oczy. Powoli podniosłem
rękę i złapałem ją za dłoń. Przycisnąłem ją do swojego czoła.
- Masz zimne palce. - zamruczałem. Było mi tak dobrze... Póki zimna ścierka nie wylądowała na mojej twarzy.
- Masz gorączke. - stwierdził Remy.
- Zabiję cię. - poinformowałem go, zabierając kawałek materiału z mojej twarzy.
< Morgana? >
- Masz zimne palce. - zamruczałem. Było mi tak dobrze... Póki zimna ścierka nie wylądowała na mojej twarzy.
- Masz gorączke. - stwierdził Remy.
- Zabiję cię. - poinformowałem go, zabierając kawałek materiału z mojej twarzy.
< Morgana? >
Od Morgany CD Nicholas
Uśmiechnęłam się do mężczyzny. Wyglądał jeszcze gorzej, niż wcześniej to
sobie wyobrażałam. Podeszłam do niego, chcąc się z nim przywitać,
jednak doktorek zaczął zajmować się jego raną. Nie mogłam na to patrzeć,
więc wyszłam do kuchni. Siedziałam tam aż do momentu, w którym lekarz
nie dołączył do mnie. Usiadł na przeciwko mnie.
-Dzieciak musi teraz sporo odpoczywać- powiedział- Ten debil kiedyś się zabije! Jak żyje nie widziałem tak nieodpowiedzialnego smarka.
-Martwisz się o niego- zauważyłam, chichocząc.
-Po prostu beze mnie by zginął- prychnął- Ale jest coś, o czym mu nie powiedziałem. Trochę mnie to niepokoi.
Spojrzałam pytająco na lekarza, a on przybrał poważniejszy wyraz twarzy. Poszedł zamknąć drzwi i dopiero wtedy wyjaśnił mi o co chodzi.
-Nicholas stracił swoją nieśmiertelność.
Wyraz mojej twarzy nie zmienił się ani trochę. Nie miałam bladego pojęcia o czym on też mówił. Mężczyzna westchnął zrezygnowany.
-Nie wiem w jaki sposób się to stało, ale on nie jest już nieśmiertelny- spróbował jeszcze raz mi to wszystko wyjaśnić- Umrze ze starości tak jak zwykły człowiek.
Po krótkiej rozmowie poszłam do Nicka. Usiadłam na krawędzi łóżka i pogłaskałam chłopaka po głowie. Musiał być po tym wszystkim zmęczony.
-Jak się czujesz?- zapytałam.
<Nickuś?>
-Dzieciak musi teraz sporo odpoczywać- powiedział- Ten debil kiedyś się zabije! Jak żyje nie widziałem tak nieodpowiedzialnego smarka.
-Martwisz się o niego- zauważyłam, chichocząc.
-Po prostu beze mnie by zginął- prychnął- Ale jest coś, o czym mu nie powiedziałem. Trochę mnie to niepokoi.
Spojrzałam pytająco na lekarza, a on przybrał poważniejszy wyraz twarzy. Poszedł zamknąć drzwi i dopiero wtedy wyjaśnił mi o co chodzi.
-Nicholas stracił swoją nieśmiertelność.
Wyraz mojej twarzy nie zmienił się ani trochę. Nie miałam bladego pojęcia o czym on też mówił. Mężczyzna westchnął zrezygnowany.
-Nie wiem w jaki sposób się to stało, ale on nie jest już nieśmiertelny- spróbował jeszcze raz mi to wszystko wyjaśnić- Umrze ze starości tak jak zwykły człowiek.
Po krótkiej rozmowie poszłam do Nicka. Usiadłam na krawędzi łóżka i pogłaskałam chłopaka po głowie. Musiał być po tym wszystkim zmęczony.
-Jak się czujesz?- zapytałam.
<Nickuś?>
Od Nicholas'a CD Morgana
Moją głowę przeszył ból.
- Nie drzyj się tak. - mruknąłem. - Nie chcę z nikim gadać.
Byłem żałosny. Tak długo nic mi się podczas walk nie działo, a tu jedna głupia myśl sprawiła, że straciłem czujność. Prawie przypłaciłem to życiem. Mimo to, nie przegrałem. Jeszcze udało mi się powalić rywala.
Drogi do domu już jednak nie pamiętałem. Zawieźli mnie do domu i wezwali lekarza. Jak na złość musiał to być Remy...
Na początku nawet powstrzymywał się od złośliwych komentarzy. Gdy trochę odżyłem zaczął mnie jednak męczyć. Szczegółowo wyjaśnił mi, że ostrze minęło moje serce o jakieś dwa centymetry i zatrzymało się o włos od płuca.
Widziałem, że dowiedział się jeszcze czegoś, nie chciał mi jednak o tym powiedzieć...
- A założę się, że z nią będziesz chciał. - podszedł do mnie. Leżałem na kanapie jedynie w spodniach, obwinięty bandażami i pod kocem. Uparcie wpatrywałem się w oparcie mebla, jednak mój oprawca na siłę odwrócił moją głowę.
Gdy zobaczyłem Morganę natychmiast usiadłem, jednak chyba zbyt szybko, skoro w ogóle miałem nie wstawać... Poczułem okropny ból, i musiałem się skulić, przyciskając dłoń do rany. Jednocześnie lekarz walnął mi w łeb i rzucił niewartym powtórzenia wyzwiskiem.
Gorzej było, że rana znów się otworzyła...
Remy zaczął przygotowywać materiały do szycia i dezynfekcji. Ja wciąż spoglądałem na dziewczynę...
< Morgana? >
- Nie drzyj się tak. - mruknąłem. - Nie chcę z nikim gadać.
Byłem żałosny. Tak długo nic mi się podczas walk nie działo, a tu jedna głupia myśl sprawiła, że straciłem czujność. Prawie przypłaciłem to życiem. Mimo to, nie przegrałem. Jeszcze udało mi się powalić rywala.
Drogi do domu już jednak nie pamiętałem. Zawieźli mnie do domu i wezwali lekarza. Jak na złość musiał to być Remy...
Na początku nawet powstrzymywał się od złośliwych komentarzy. Gdy trochę odżyłem zaczął mnie jednak męczyć. Szczegółowo wyjaśnił mi, że ostrze minęło moje serce o jakieś dwa centymetry i zatrzymało się o włos od płuca.
Widziałem, że dowiedział się jeszcze czegoś, nie chciał mi jednak o tym powiedzieć...
- A założę się, że z nią będziesz chciał. - podszedł do mnie. Leżałem na kanapie jedynie w spodniach, obwinięty bandażami i pod kocem. Uparcie wpatrywałem się w oparcie mebla, jednak mój oprawca na siłę odwrócił moją głowę.
Gdy zobaczyłem Morganę natychmiast usiadłem, jednak chyba zbyt szybko, skoro w ogóle miałem nie wstawać... Poczułem okropny ból, i musiałem się skulić, przyciskając dłoń do rany. Jednocześnie lekarz walnął mi w łeb i rzucił niewartym powtórzenia wyzwiskiem.
Gorzej było, że rana znów się otworzyła...
Remy zaczął przygotowywać materiały do szycia i dezynfekcji. Ja wciąż spoglądałem na dziewczynę...
< Morgana? >
Od Morgany CD Nicholas
Jeździłam po kolejnych miastach. W jednym z nich całkiem przypadkiem
natrafiłam na osobę, której szukałam. Sporo czasu spędziłam z trytonem
oraz jego przyjaciółmi. W dość bliski sposób zapoznałam się też z
partnerem przyjaciela, który od pierwszego wejrzenia mi się spodobał. No
cóż. Jako że był to chłopak Leo, nie mogłam nic zrobić. Po miesiącu
spędzonym z Leo postanowiłam wrócić do domu. Nie udało mi się namówić go
do powrotu, wiec samotnie ruszyłam w drogę powrotną. Po kilku
tygodniach znajdowałam się niedaleko miasta, w którym mieszkał znajomy
mi elf. Nie miałam zamiaru go odwiedzać, jednak wmieście napotkałam jego
znajomego. Doktorek opowiedział mi o stanie chłopaka. Nie mogłam
uwierzyć, że mężczyzna znowu dał się poharatać. Doktor namówił mnie do
odwiedzenia Nicholasa. Razem ruszyliśmy do domu chłopaka. Lekarz wszedł
do niego jak do siebie.
-Te, gówniarzu!- krzyknął- Przyprowadziłem ci gościa!
<Nickuś?>
-Te, gówniarzu!- krzyknął- Przyprowadziłem ci gościa!
<Nickuś?>
Od Nicholas'a CD Morgana
Zatkało mnie...
Przez chwilę siedzieliśmy w ciszy, nie patrząc na siebie.
Ale przecież jestem wredną małpą, nie?
Delikatnie popchnałem jej łokieć, przez co umazała lodem całe usta i kawałek brody. Spojrzała na mnie zaskoczona.
W tej samej chwili nachyliłem się ku niej i zrobiłem to samo, co ona.
Następnie wróciłem do swojej przekąski, jakby nigdy nic...
Po ośmiu dniach moje oko pokryło się bielmem. Do tego czasu nauczyłem się normalnie funkcjonować, a po głowie zaczęły chodzić mi pomysły na zrobienie czegoś podobnego jak z ręką....
Morgana wróciła do siebie po 9 dniach. Remy przytargał się do mnie jeszcze tego samego dnia, ale wieczorem. Stwierdził, że z okiem jest wszystko w porzadku, że rany dobrze się goją, a gdy skończył wypieprzyłem go za próg.
Jedna rzecz była dziwna. Czułem dziwną pustkę....
Dla zabicia tego uczucia poszedłem na walki.
Mądry po szkodzie, tak?
Nie, nie ja.
< Morgana? >
Przez chwilę siedzieliśmy w ciszy, nie patrząc na siebie.
Ale przecież jestem wredną małpą, nie?
Delikatnie popchnałem jej łokieć, przez co umazała lodem całe usta i kawałek brody. Spojrzała na mnie zaskoczona.
W tej samej chwili nachyliłem się ku niej i zrobiłem to samo, co ona.
Następnie wróciłem do swojej przekąski, jakby nigdy nic...
Po ośmiu dniach moje oko pokryło się bielmem. Do tego czasu nauczyłem się normalnie funkcjonować, a po głowie zaczęły chodzić mi pomysły na zrobienie czegoś podobnego jak z ręką....
Morgana wróciła do siebie po 9 dniach. Remy przytargał się do mnie jeszcze tego samego dnia, ale wieczorem. Stwierdził, że z okiem jest wszystko w porzadku, że rany dobrze się goją, a gdy skończył wypieprzyłem go za próg.
Jedna rzecz była dziwna. Czułem dziwną pustkę....
Dla zabicia tego uczucia poszedłem na walki.
Mądry po szkodzie, tak?
Nie, nie ja.
< Morgana? >
Od Morgany CD Nicholas
Skuliłam się na kanapie, na której zostałam jeszcze kilka minut. Po
uspokojeniu się mogłam normalnie iść do kuchni. Nicko przygotował już
wszystko, więc od razu mogłam usiąść do jedzenia. Żadne z nas się nie
odzywało. Wiedziałam, ze elfowi jest zbyt głupio by to zrobić, więc to
ja musiałam rozpocząć rozmowę. Przyszło mi to z trudem.
-Pójdziemy dzisiaj na miasto...- poinformowałam cicho.
-Nie chcę- powiedział krótko, ale stanowczo.
-Nicko... Musisz zacząć wychodzić. Nie możesz żyć jak odludek- stwierdziłam.
Po dłuższym czasie udało mi się namówić mężczyznę na wyjście. Przebrałam się i ruszyliśmy w miasto. Poszliśmy kupić lody, po czym usiedliśmy na ławce.
-Może znajdziemy ci dziewczynę?- zaproponowałam.
Chłopak nie odpowiedział, zajęty lodem. W którymś momencie ten pociekł mu po brodzie. Zlizałam to, aż do ust Nicholasa.
<Nicholas?>
-Pójdziemy dzisiaj na miasto...- poinformowałam cicho.
-Nie chcę- powiedział krótko, ale stanowczo.
-Nicko... Musisz zacząć wychodzić. Nie możesz żyć jak odludek- stwierdziłam.
Po dłuższym czasie udało mi się namówić mężczyznę na wyjście. Przebrałam się i ruszyliśmy w miasto. Poszliśmy kupić lody, po czym usiedliśmy na ławce.
-Może znajdziemy ci dziewczynę?- zaproponowałam.
Chłopak nie odpowiedział, zajęty lodem. W którymś momencie ten pociekł mu po brodzie. Zlizałam to, aż do ust Nicholasa.
<Nicholas?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)