Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Emma Lisa Montgomery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Emma Lisa Montgomery. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 stycznia 2016

Od Emmy CD Desmodor

Wróciłam do swojego domu wykończona i brudna od krwi. Jasno brązowa sukienka przybrała ciemniejszy kolor. Zrzuciłam ubrania przed drzwiami łazienki i ruszyłem do środka pomieszczenia. Nalałam ciepłej wody do wanny i wlałam jakieś olejki zapachowe. Weszłam do pieniącej się wody i zmyłam z siebie odór śmierci...
***
Następnego dnia, gdy już zapomniałam o zdarzeniach z poprzedniego wieczora, przechadzałam się z parasolką po rynku. Słońce wysoko świeciło, choć było dość chłodno. Gdzieś między ludźmi przełknęła mi sylwetka mężczyzny ubranego w czerń. Usiadłam przy fonntanie i zaczesałam włosy do tyłu. Po chwili wstałam i skręciłam, niestety wpadłam na kogoś...

< Desmodor? >

piątek, 4 grudnia 2015

Od Emmy CD Desmodor

Podeszłam powoli do niego i zwłok. Desmodor odrzucił serce bez żadnego wyrazu na twarzy. Organ umożliwiający nam wszystkim życie potutrlał się w stronę ściany, pod którą czekały szczury na posiłek. Rzuciły się wszystkie na raz, nie zważały na nic, byleby zjeść. Nie obchodziło ich nic, potrafiły zabić tylko po to, by zdobyć odrobinę pokarmu. Większość ich nie znosi za takie zachowanie, ale oni nie różnią się ani trochę od tych gryzoni. By zdobyć wyznaczony cel mogą bez problemu pozbyć się kilku przeszkód. Po niecałej minucie nie zostało nic, oprócz kilku kropel krwi. Spojrzałam na klatkę piersiową kobiety pozbawioną serca, szybko jednak zakryłam jej ciało i spojrzałam na Desmodora. Odwróciłam wzrok, wzięłam martwe ciało dziewczyny i wstałam. Ruszyłam przed siebie, a Desmodor spytał:
- Co robisz?
- Idę ją pochować... Nie chcę mieć przez to problemów... Robię to też po to, że nie chciałabym być znaleziona martwa w centrum miasta, później wrzucona niedbale do zbiorowej mogiły, a później została zapomniana jak moi współlokatorzy w grobie...
Ruszyłam tymi uliczkami, którymi zwykle chodzi najmniej osób. Po pewnym czasie znalazłam się u bram miasta. Skręciłam w prawo do budynku mojego znajomego. Odłożyłam ciało dziewczyny na bok i zapukałam w drewniane drzwi. Otworzył mi mężczyzna mojego wzrostu o brązowych włosach. Powiedziałam:
- Wybacz, że zawracam ci głowę. Mam dla ciebie zadanie i prośbę... Wiesz co cię czeka, gdy mnie wystawisz, pamiętasz?
Przedstawiłam mu sytuację, trochę zmieniając jej treść. Powiedziałam, że znalazłam ciało tej dziewczyny, gdy wracałam do domu i jakoś było mi smutno, więc postanowiłam ją pochować. Chłopak zgodził się, a ja pokazałam mu gdzie zostawiłam ciało. Powiedziałam na koniec:
- Dziękuję ci za to. Muszę już lecieć. Pamiętaj o umowie.
Ruszyłam w stronę swojego mieszkania. Było chłodno i wilgotno, czyli idealnie...

< Desmodor? >

sobota, 21 listopada 2015

Od Emmy CD Desmodor

Uśmiechnęłam się lekko i powiedziałam:
- W końcu! W końcu znalazłam osobę, która potrafi to tańczyć. Dziękuję... Byłam wyuczona tego tańca od małego, na początku nienawidziłam tego, ale później ten taniec zdobył moje serce. Ludzie teraz nie są wychowani, w sensie kulturalnym, wszyscy skupiają się na tym, by ułatwić sobie życie. Niestety eh.
Już nic więcej nie powiedziałam. Po chwili taniec się skończył, a ja pokłoniłam się jak kobieta, łapiąc za materiał swojej sukni. Powiedziałam:
- Dziękuję za taniec. Było to dla mnie wielką przyjemnością.
Usłyszałam za sobą świst talerza, schyliłam się i spojrzałam za siebie. Jacyś mężczyźni zaczęli bijatykę. Nie wyglądali na to, by często się bili, mogłam się założyć, że jak zwykle poszło o pieniądze. Westchnęłam tylko z rezygnacją - już czułam, że to miejsce zamieni się w tawernę "Pod Okiem Papugi", czyli w miejsce załatwiania problemów za pomocą bójek. Miałam nadzieję, że to tylko złe przeczucia. Zastanawiałam się, czy nie zaingerować, lecz uprzedził mnie jakiś mężczyzna. Uspokoił facetów, a ja spojrzałam na Desmodora...

< Desmodor? Nie ma za co przepraszać, ja piszę zwykle krótsze od ciebie opowiadania za co przepraszam! >

niedziela, 15 listopada 2015

Od Emmy CD Desmodor

Odparłam:
- O tobie.
- A to dlaczego? - Zapytał.
- Ciekawość? Wydajesz się ciekawą osobą, zwłaszcza, że nie wyglądasz mi na człowieka... Miałam dużo styczności z ludźmi, sama nim jestem, a ty mi nie wyglądasz na człowieka...
- Hm? Czemu?
- A nie wiem, takie mam odczucie... - Rozejrzałem się po pomieszczeniu. Nie wiem dlaczego, ale nie potrafiłam jakoś dobrze tego rozegrać. Czyżby podejrzewał, że próbuję wyciągnąć od niego informacje? Po chwili do budynku weszła osoba w czarnym kapturze, usiadła w ciemnym rogu sali i uważnie obserwowała każdy ruch Desmodora, podejrzewałam, że to moja klientka. Dostałam wiadomość telepatyczną od niej:
- Zatańcz z nim, gdy przyjdzie zespół. Chcę dowiedzieć się, czy dobrze tańczy i czy to lubi...
Po co jej to wiedzieć? Myślałam, że chce go zabić, ale może to coś zupełnie innego? Eh trudno, może wyciągnę od niej jeszcze trochę pieniędzy. Po chwili przyszedł zespół i zaczęli grać entuzjastyczną piosenkę



Zapytałam:
- Hej, Desmodor? Może zatańczymy?...



< Desmodor? >

czwartek, 12 listopada 2015

Od Emmy CD Desmodor

Po pewnym czasie znalazłam się w kamienicy, w której mieszkałam. Przed drzwiami budynku stała wysoka zakapturzona postać. Postać w czarnym kapturze podeszła do mnie i zapytała:
- Złodziejka? - Był to wyraźny żeński głos, mimo prób ukrycia tego pod maską, naśladującą męski głos.
- Tak, to ja. W czym mogę pomóc? - Zapytałam, ruszając w stronę drzwi. Gdy szłam ciemnym korytarzem, oświetlonym tylko światłem księżyca i nieczęstymi przejawami świeczek, zatrzymała mnie po drodze tamta kobieta i wręczyła mi dwie koperty. Jedna była grubsza. Postać oddaliła się, a ja patrzyłam na papier. Wzruszyłam ramionami i ruszyłam do swojego pokoju, wyciągnęłam klucz i weszłam do środka pokoju. Położyłam wszystkie rzeczy, które tutaj przytachałam i zabrałam się za czytanie listu. Dostałam namiary na pewnegp mężczyznę oraz połowę zapłaty z góry. Miałam tylko zbierać informacje na jego temat. Ziewnęłam i poszłam się umyć i przebrać w świeże ubranie, a dokładniej w piżamę...
***
Ruszyłam przez miasto, musiałam go znaleźć. Chodziłam praktycznie cały dzień, ale go nie znalazłam, dopiero wieczorem zobaczyłam jak wysiada z dorożki. Ruszyłam za nim i po chwili stanęłam mu na drodze. Powiedziałam:
- Witaj Desmodor! - Ukłoniłam się po męsku, pochylając się do przodu...

< Des? Kto aż tak cię nie lubi, by wysłać ci na głowę Em? Chyba dużo byłoby takich kandydatów xD >

sobota, 7 listopada 2015

Od Emmy CD Desmodor

Uśmiechnęłam się i usłyszałam rozgniewana prychnięcia mego konia. Powiedziałam:
- Miło mi było mi Pana... Znaczy ciebie poznać, ale muszę już iść. Do widzenia, jak już znam życie...
Ruszyłam na zewnątrz i zobaczyłam jak ktoś próbuje ukraść mi konia. Powiedziałam:
- No co ty robisz?! Dlaczego kradniesz mi konia? Nic na nim nie zarobisz, zwiałby ci od razu... Chyba do reszty zwariowałeś! Ukradnij tamtego, dostaniesz odrobinę mniej od tego - Wskazałam konia obok. Mężczyzna był zszokowany i patrzył się na mnie. Zapytałam - Co się patrzysz? Chyżo, chyżo, bo z doświadczenia wiem, że właściciele takich koni szybko wychodzą z karczm.
Mężczyzna posłuchał mojej rady i zabrał się za konia, który był luźniej przywiązany niż mój. Już miałam wsiadać na konia i odjeżdżać, gdy przypomniałam sobie, że zostawiłam kapelusz. Ruszyłam z powrotem do środka i ruszyłam do swojego stolika. Jak zauważyłam ktoś się nim zainteresował. Tak zwana Lotka, dziewczyna, której nie znosiłam z wzajemnością. To było zupełnie jak z miłością - od pierwszego wejrzenia. Krzyknęłam:
- Te Lotka zostaw mój kapelusz!
- A gdzie jest podpis, że twój? - Zaczęła go oglądać z każdej strony.
Podeszłam do niej i złapałam za swój kapelusz. Powiedziałam, zaciskając zęby:
- Puśćże ten kapelusz.
- Eee... Nie.
- Bo pożałujesz, tak jak ostatnio.
- Jak dobrze pamiętam to gdy ostatnio miałyśmy bójkę to ja wygrałam.
- To masz kiepską pamięć tak jak tyłek.- Spojrzała na mnie morderczo i już się przymierzała by mnie walnąć, gdy Desmodor złapał jej wędrującą pięść w moją stronę i powiedział z lekkim uśmiechem:
- Drogie panie nie psujcie sobie tych pięknych buziek.
- Zamknij się!- Powiedziałyśmy jednocześnie. Gdy Latynoska lustrowała Desa od stóp do głów pociągnęłam mocno za kapelusz i ruszyłam pędem do drzwi. Złapałam za klamkę i zawisłam na niej, krzyknęłam na całą karczmę:
- Sayonara! I dzięki Des!
Wybiegłam z budynku i wskoczyłam na swojego konia. Pognałam do swojej tymczasowej siedziby...



< Desmo? Jak sobie radzisz tam z Lotką? xD >

Od Emmy CD Desmodor

Zaśmiałam się i przechyliłam lekko głowę na lewo. Również się pokłoniłam, bardziej jak dziewczyna niż jak chłopak. Postanowiłam udawać bogatą księżniczkę, w końcu po coś tutaj jestem. Powiedziałam:
- Dziękuję za ten komplement, który był nie do końca potrzebny... Wie pan ile jest do miasta? Wyszłam na spacer i niestety się zgubiłam... Oh! Gdzie moje maniery... Jestem Emma.
Podałam mu rękę, by ją ucałował. Spojrzał na mnie trochę podejrzanie, jakby już się domyślał, że to oszustwo. Przyjrzałam się jego twarzy i stwierdziłam, że to nie on... Czyli moja ofiara. Jęknęłam tylko i stanęłam jak zwykle, czyli podobnie do żołnierza, a nie do osłabionej księżniczki. Powiedziałam trochę wyższym głosem, czyli swoim normalnym:
- Eh dobra to... Nie była prawda. Pomyliłam ciebie z kimś... Dzięki za chwilę spędzonego czasu, ale muszę już lecieć. - Zagwizdałam palcami i po chwili z między drzew wybiegł mój koń. Nie musiał się zatrzymywać zwolnił do kłósa, a ja wskoczyłam na jego grzbiet. Powiedziałam szybko - Żegnam więc!
I pognałam konia w stronę miasta. Przyśpieszyłam do galopu, nie chciałam zmuszać go do cwału. Zaskoczonyłam z grzbietu Da Vinci i przywiązałam go do słupka. Wyciągnęłam z toreb przypiętych do siodła kilka rzeczy i zaniosłam do sklepu. Wymieniłam się za kilka, a za kilka dostałam pieniądze. Wyszłam ponownie na zewnątrz i przeciągnęłam się. Odwiązałam konia i ruszyłam przez miasto...

***

W końcu skończyłam w jakieś tawernie pogrywając w jakąś grę karcianą. Była dość prosta, przynajmniej dla mnie, więc wygrywałam. Po pewnym czasie znudziła mi się ta gra, zabrałam swoją wygraną. Faceci wygrażali się, że mnie dorwą. Usiadłam przy jakimś stoliku i zamówiłam udziec z sarny i mały kufel piwa korzennego. Zaczęłam jeść, co chwilę popijając małymi łykami. Gdy już kończyłam swój posiłek ktoś wszedł do środka. Wzięłam ostatnie kęsy i łyki swojej kolacji. I wstałam, oczywiście musiałam na kogoś wpaść. Spojrzałam na niego i był nim ten sam mężczyzna co wcześniej. Powiedziałam:
- Chyba nasze spotkanie to przeznaczenie... Emma.-Podałam mu dłoń, jak mężczyzna-mężczyźnie i zapytałam - A twoje imię to...?



< Desmodor? >

piątek, 6 listopada 2015

Nowa Postać


Imię i nazwisko: Emma Lisa Montgomery 
Pseudonim: Em, Złodziejka, Uciekinierka, Van Helsing 
Płeć: Kobieta 
Wiek: 21 lat 
Rasa: Jest człowiekiem z drobnymi zdolnościami paranormalnymi
Charakter: Emma mimo swojego łagodnego i spokojnego wyglądu jest bardzo żywiołowa. Łapie się wszystkiego by wykorzystać życie w pełni, zwiedza świat i nie angażuje się w nic szczególnego. Może wydawać się, że jest nieodpowiedzialna, po części to prawda po części nie. Zwykle stara się wziąć odpowiedzialność za swoje czyny, lecz często nie ma jej już na miejscu. Zawsze jest pogodna i żartobliwa. Potrafi zażartować z każdej sytuacji, jednakże ma niezrozumiałe dla większej części ludzi poczucie humoru i czasem żart nie zostaje zrozumiany. Ma dość dziwaczne pomysły, często szalone.
Mimo swojego zwariowanego charakteru potrafi być śmiertelnie poważna i dość często taka jest. Gdy idzie do pracy (nie ma tylko jednej, jest tego dość sporo) jest skupiona i oddana całkowicie swojemu zadaniu. Trudno jest zbić ją z tropu i rozśmieszyć podczas wykonywania danego zadania. 
Zainteresowania: Praktycznie wszystko, chyba najtrafniejszym stwierdzeniem jest to, że lubi poznawać życie, brać udział w różnych, czasem dziwnych i nietypowych ekspedycjach. 
Motto: Życie jest tylko jedno, przynajmniej z reguły, więc trzeba z niego korzystać by zabrakło papieru na historię.
Lęki: Boi się dużej przestrzeni i głębokich zbiorników wodnych. Trauma z dzieciństwa. 
Orientacja: Heteroseksualna, jednak miała bliską styczność z kilkoma przedstawicielkami swojej płci. Woli jednak mężczyzn. 
Partner: Brak, choć miała wcześniej kilka przelotnych związków. 
Aparycja: Em jest średniego wzrostu brunetką. Posiada jasno-kremową skórę z kilkoma większymi bliznami, które potrafi jednak dobrze zakamuflować pod ubraniem, czy makijażem. Ma czekoladowe włosy sięgające do obojczyków z dość sporą grzywką. Oczy są koloru morskiego, czasem są bardziej zielone, czasem bardziej niebieskie. Ubiera się dostojnie, nie ma określonego koloru, którego się trzyma, jednak głównie w kolorach, które są przewodnimi kolorami Śrubek i Mechanizmów - brąz, kremowy, czarny, złoty i metaliczny. Z wyglądu można wywnioskować, że zostało jej coś z domu.
Głos: Danyka Nadeau
Umiejętności: 

  • Dobrze walczy
  • Nieduże zdolności paranormalne (nie do końca wie jakie, pojawiają się co jakiś czas)
  • Gra na kilku instrumentach (gitara, skrzypce, pianino i trąbka) 
  • Dobra gra aktorska (czyt. dobrze kłamie)
  • Potrafi odczytywać nieliczne z run
  • Potrafi tworzyć przydatne mikstury i zatruwać ostrza

Broń: Pistolet, z którego wyskakuje harpun, zamiast naboju, drugi pistolet, jest większego kalibru i strzela lekko zaostrzonymi nabojami, wachlarz z ukrytym nożem oraz trochę mikstur.
Miejsce Zamieszkania: Zmienne, rzadko kiedy osiada w jakimkolwiek miejscu na tydzień. Często jednak wraca do danego miasta, by pohandlować, czy załatwić inne sprawy. 
Historia: Po ukończeniu 17 lat uciekła z arystokratycznego domu, nudziło ją zrzędzenie rodziców, że nie opiekuje się Adamem, to był ich obowiązek. Zamierzała zabrać brata ze sobą, jednak zaprzyjaźniona służąca powiedziała, że się nim zajmie. Trafiła na przypadkowego Zeppelina i tak podróżuje do dziś...
Rodzina: Mieszkają dość daleko, dawno ich nie odwiedzała. Ma młodszego brata Adama. Jej rodzice raczej nie cierpią tęsknoty, są bogaci i mają swoje zainteresowania. 
Inne Informacje: 
- Pracuje jako najemnik, płatny morderca, sprzedawczyni w małym sklepiku, czasem jako woźnica, lub kowal.
- Jej koń nazywa się Da Vinci 
- Ma kotkę o imieniu Miri 
Inne Zdjęcia: >^.^< 

Autor: Hakkiko0, hakkiko0@gmail.com

Tłumacz