niedziela, 1 listopada 2015

Od Ashley'a CD Alex

No to jestem w kropce.
Nerwowo przełknąłem ślinę. Nie mogę ani uciec, ani zaatakować. Jedynym rozwiązaniem było przyjęcie pomocy.
- Nic... Mi nie jest. - odpowiedziałem zachrypniętym głosem. Minęło już chyba coś koło kilku tygodni, odkąd ostatni raz coś powiedziałem. - ...Ashley. - przedstawiłem się. Również podałem jej dłoń i z drobną pomocą udało mi się w stać.
- Na pewno nic? - zapytała ponownie. Starałem się unikać jej wzroku. Jakotako utrzymując równowagę poprzez opieranie się o ścianę budynku cofnąłem się odrobinę.
- To nic... Stare dzieje. - nie miałem pojęcia, co teraz zrobić. Byłem tak bardzo spięty, że aż trzęsły mi się dłonie. Uciec nie dam rady, atakować nie będe... I co teraz?

< Alex? >

Od Alex CD Ashley

Szłam właśnie uliczką, jedząc jabłko i wracając na piechotę do domu, taka zachcianka, gdy zobaczyłam chłopaka o ciemnych włosach, który próbował się podnieść, co było trochę nieudolne. Postanowiłam podejść do niego i mu pomóc. Zapytałam co tutaj robi, a ten z przerażenia walnął na ziemię. Powiedziałam trochę zmartwiona czy sobie nic nie zrobił (nie jestem aż tak zła jakby się wydawało), udało mi się to powiedzieć dość łagodnie:
- Hej, hej, nie bój się nic ci nie zrobię, przynajmniej postaram się ciebie już nie straszyć. - Kucnęłam koło niego i oparłam się dłońmi o podłoże, wcześniej wkładając jabłko do swojej torby. Obadałam lekko wzrokiem chłopaka, przechylając lekko głowę na lewą stronę. Chłopak trzymał się kostki. Zapytałam - Co ci się stało?
Nie odpowiedział tylko odchylił się jeszcze bardziej ode mnie, prawie by się wywrócił, ale złapałam go za materiał ubrania. Stwierdziłam:
- Gdybym chciała się ciebie pozbyć dawno bym już to zrobiła... Alex Smith.
Podałam mu dłoń...

< Ashley? > 

Od Luka CD Serenity

Uśmiechnąłem się tylko w odpowiedzi. Nie potrafiłem nic powiedzieć, ponieważ odebrało mi słów na języku. Wyglądała bardzo ładnie, można powiedzieć, że pięknie, ale to anioł, a anioły zawsze są piękne... Przynajmniej tak uważają ludzie. Jednak po chwili zrzedła mi mina, gdy przypomniałem sobie skrypt. Usiadłem na krześle i podrapałem się po głowie. Serenity spytała:
- Co się stało?
- Przypomniałem sobie o jednym fragmencie w skrypcie.- Wręczyłem jej zszyte kartki i otworzyłem na danym epizodzie. Dziewczyna usiadła na krześle, na przeciwko mnie i zaczęła czytać. Po chwili aż podskoczyła na krześle i spojrzała na mnie w wielkim szoku. Powiedziałem zrezygnowany:
- Możesz jeszcze zrezygnować...
W tym fragmencie był pocałunek głównych bohaterów...

< Serek? I co ty na to? xD >

Od Ashley'a CD Imaizumi

Uderzenie wyrwało mnie z zamyślenia. Oj, niefajnie. Wpadłem na kogoś, a powinienem się ukrywać. Ale te wszystkie świecidełka przykuwają uwagę...
- Pprzepraszam... - wydukałem, strając się uniknąć kontaktu wzrokowego. Ogólnie starałem się skurczyć w sobie i być niezauważalnym.
No, nie wyszło. Bardzo dobrze o tym wiedziałem.
Spróbowałem jakoś obejść osóbkę przede mną, ale byłem do tego stopnia podenerwowany, że mi to po prostu nie wychodziło.
Musiałem wyglądać dość dziwnie, próbując tak nieudolnie uciec, bo dziewczyna, z którą się zderzyłem, zawołała mnie.

< Imaizumi? >

Od Ashley'a

Przemykałem w cieniach budynków. Zaczynało robić się ciemno, więc powinienem jak najszybciej znaleźć jakiś nocleg. Nie uśmiecha mi się ponowne spanie pod gołym niebem.
Poprawiłem torbę, która zwisała mi z ramienia. Mieściło się tam wszystko, co posiadałem. Jakiś talerz, kubek. Książka, znaleziona nie tak dawno temu. Koc, ubranie na zmianę. Jeszcze kilka drobiazgów, i czarna teczka zawierająca informacje o mnie. Było tam jednak zbyt wiele fachowych określeń.
Tak w ogóle, wciąż się dziwię, że jestem w stanie cokolwiek zrozumieć. Na szczęście uczenie mnie mówienia wydawało się zabawą dla Niego. Inaczej teraz bardzie przypominałbym zwierzę...
Gwałtownie się zatrzymałem, wyrwany z zamyśleń poprzez ostry ból.
Szybko usiadłem, opierając się o jakiś budynek. Zacisnąłem palce na kostce prawej nogi. Cicho przeklnąłem.
Minęło już tyle lat, wszystkie obrażenia zniknęły, pozostała jedynie tak jedna rana, przypominająca o sobie, gdy tylko zbyt długo chodziłem. Po prostu traciłem czucie w nodze.
Spróbowałem powoli wstać. Już prawie mi się udało, gdy nagle za sobą usłyszałem czyjś głos.
- Co tu robisz?
Odwróciłem się, przestraszony, i prawie upadłem. Ranna noga znów odmówiła mi posłuszeństwa.
Musiałem jakoś uciec...

< Ktoś? >

Powrót


I
mię i nazwisko: Leonardo Casavir Discordia
Pseudonim: Leo, Leoś, lub jak to mówi służba "Władca idiota" 
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20 lat
Rasa: Tryton
Charakter: Młodego władcę niezbyt obchodzi jego pozycja, obowiązki czy też dobro ludu. Nieodpowiedzialny Leo robi wszystko, byleby nie musieć podejmować tych wszystkich ważnych decyzji dotyczących państwa. To beztroski, pełen życia tryton. Jest typowym optymistą, który ma zawsze uśmiech na ustach. Buzia nigdy mu się nie zamyka, a dodatkowo zawsze ma w głowie jakiś szalony pomysł, więc nuda Ci przy nim nie grozi. Uwielbia żarty wszelkiego rodzaju. Jest pewny siebie i w jakimś stopniu narcystyczny. Nie ma dla niego tematów tabu. Ciekawi go praktycznie wszystko, więc nie próbuj ukrywać przed nim swoich sekretów. On i tak się wszystkiego dowie. Nie wytrzyma długo w samotności. Musi mieć kogoś u boku, z kim będzie mógł pożartować. W szczególności upodobał sobie towarzystwo pań, choć mężczyzną nie pogardzi. Przez swój radosny charakter łatwo nawiązuje kontakty z innymi. Bardzo łatwo go w sobie rozkochać, lecz także zranić. Jeśli chodzi o sprawy sercowe, to można powiedzieć, że Leoś angażuje się w nie jak nikt inny. Nie lubi pokazywać innym swoich łez i smutku. Trudno przychodzi mu zwierzanie się innym ze swoich problemów, jednak on zawsze służy radą i pomocą. 
Zainteresowania: Wszystko i nic zarazem
Motto: "Żeby życie miało smaczek, raz dziewczyna, raz chłopaczek"
Lęki: Tryton boi się wielkich kotów, ptaków i innych zwierząt, które upodobały sobie ryby jako obiad, oraz pewnej czerwonowłosej dziewczyny...
Orientacja: Biseksualny 
Partner: Aktualnie układa sobie życie z Joe'yem
Aparycja: Leoś jest wysokim, szczupłym mężczyzną. Ma ciemnofioletowe włosy, które z prawej strony sięgają do brody, natomiast lewa strona do ramienia. Kilka kosmyków zawsze opada mu na twarz. Z włosami idealnie kontrastują duże, złote oczy. Jego ogon ma identyczną barwę co włosy.
Głos: KANA-BOON
Umiejętności: Jego jedyną zdolnością jest całkowita zamiana w człowieka. 
Broń: Brak
Miejsce Zamieszkania: Ciągle się zmienia, jednak teraz znajduje się w okolicy Mermend Vivere
Historia: Zacznijmy od tego, że matka Leo jest córką władcy sporego państwa- Soei. Kobieta zakochała się w księciu pomniejszego państwa, z którym po kilku latach spłodziła dwóch synów. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że książę przestraszył się drugiej ciąży ukochanej i zwyczajnie uciekł. Kobieta, wtedy już królowa, nie pobyła długo samotna. Przed śmiercią jej ojciec zaaranżował jej spotkanie z władcą sąsiedniego państwa- Aivail. Z jednego spotkania zrobiło się pięć, z pięciu dziesięć, natomiast z tych dziesięciu powstało silne uczucie. Kochankowie dość szybko wzięli ślub, a Calanthe wraz z synami przeniosła się na dwór swego męża, który sam miał już dwójkę dzieci. Leo wraz z Vincentem szybko polubili młodszego Gilberta z wzajemnością, jednak Julian od początku nie ukrywał się ze swoją niechęcią do nowej rodziny. Wszyscy do dziś myślą, że to ze względu na różnicę ras, bo Bishop i jego synowie są leśnymi elfami. Po kilku latach na świat przyszedł wspólny syn władców. Królewska rodzina żyła sobie spokojnie, aż do momentu, w którym Bishop zginął w nieszczęśliwym wypadku. Na domiar złego niedługo potem okazało się, że Calanthe jest poważnie chora. Do ostatniej chwili zajmowała się państwem oraz wszystkimi synami. Po śmierci obojga władców Leo przejął władcę w Soei, natomiast Julian w Aivail. Wszyscy uważali, że lepiej będzie pozostawić państwa połączone, jednak nienawiść najstarszego brata do trytonów nie pozwoliła na to. Tak o to młody władca wraz z Vincentem i Gilbertem zamieszkał znów w Soei. Od czasu do czasu odwiedzał ich też Sander. Jak się można domyśleć Leo nie nadawał się na władcę. Wszystkie obowiązki spadły na jego młodszych braci, którzy próbowali choć trochę go zmienić, jednak bez powodzenia. Państwo trzymało się tylko dzięki młodym chłopcom. W pewnym momencie tryton znudził się takim dworskim życiem i pod pretekstem spaceru, udał się w podróż. Chłopak zwiedził wiele miast. W jednym z nich spotkał rudowłosego staruszka- Zevrana. Zauroczony tryton postanowił podróżować z mężczyzną i jego towarzyszką Alex. Leo szybko przywiązał się do tej osobliwej dwójki. Wraz z nimi odwiedzał nowe miejsca, aż do momentu, w którym poznał Joe'ya. Między trytonem a wilkołakiem szybko narodziła się silna więź. Obaj podróżowali jakiś czas z Alex i Zevranem, po czym kontynuowali podróż sami.
Inne Informacje: 
-Ma słabość do ludzi o rudych włosach
-Pomimo zaatakowania jego państwa i samej jego osoby, wierzy, że Julian tak naprawdę go lubi, tylko nie umie tego okazać 
-Ma bardzo słabą głowę





Autor: Bianchi

Nowa Postać


Imię i nazwisko: Ashley Nevarro

Pseudonim: Ash

Płeć: Mężczyzna

Wiek: 26 lat, może 27

Rasa: Mutant

Charakter: Ash jest osobą dość bojaźliwą, a wszystko przez jego wcześniejsze przeżycia. Zazwyczaj obserwuje wszystko z pewnej odległości, starając się nie wejść nikomu w drogę.Trudno się z nim zaprzyjaźnić, bowiem niewiele mówi, jednak kto wygra jego przyjaźń może być pewnym, że zyskał towarzysza wiernego aż do śmierci.
Jeśli ktoś zdoła poznać go dokładnie zobaczy, że chłopak bardzo troszczy się o osoby dla siebie ważne, chce pomagać słabszym i nienawidzi przemocy. Nie ma trudności z rozśmieszaniem przyjaciół, na jego twarzy prawie zawsze gości uśmiech, rzadko szczery. Zaczyna czuć się niepewnie, gdy ktoś troszczy się o niego, więc stara się sprawiać pozory osoby pozbawionej zmartwień.
Z łatwością znosi największy nawet ból, bez żadnego grymasu. Jest do niego przyzwyczajony.

Zainteresowania: Bardzo lubi muzykę, czasem zdarza mu się śpiewać.

Motto: Całe życie jest jedynie podróżą do śmierci, więc uśmiechaj się za dnia, a płacz w nocy

Lęki: Ma lekką Antropofobię i Chiraptofobię

Orientacja: Jest hetero, ale wątpi, że ktokolwiek go zechce

Partner: Brak

Aparycja: Ash jest dość wysoki, ma 186 cm wzrostu, i szczupły. Ma czarne włosy, które przycina jedynie, gdy grzywka zasłania mu widoczność.
Jego lewe oko jest czerwone (wynik mutacji), zasłania je przepaską. Prawe oko ma kolor srebrny. Kolejnym wynikiem mutacji jest jego skóra, która z wyglądu jest normalna, lecz w dotyku przypomina aksamit, jest bardzo delikatna i miękka, a jednocześnie bardzo trudno go skaleczyć.
Na całym ciele posiada mnóstwo mniejszych lub większych blizn, zadrapań i śladów po oparzeniach.
Ubiera się w to, co uda mu się zdobyć.

Głos: 3A

Umiejętności:
- bardzo silny i zręczny
- dobrze rysuje
- potrafi nieźle śpiewać


Broń: Zazwyczaj unika walki, w razach konieczności wystarczą mu jego własne pięści

Miejsce Zamieszkania: Jak na razie nie ma domu, sypia tam, gdzie znajdzie schronienie i błąka się po okolicy

Historia: Odkąd pamięta był zamknięty w małej klatce, od czasu do czasu przytwierdzany do stołu w celach eksperymentów. W wieku 14 lat próbował uciec, został jednak złapany i jego właściciel (nazwijmy go panem X) ukarał go wieloma razami. Jeden z nich sprawił, że już do końca życia nie będzie mógł normalnie biegać, a gdy chodzi widać, że dość mocno utyka.
Udało mu się uciec gdy miał 23 lata. Przez kolejny rok ukrywał się przed panem X w strachu, że będzie musiał wrócić do tej nędznej egzystencji w labolatorium.
Jakiś czas potem pan X go odnalazł. Przez nieszczęśliwy wypadek Ash pozbawił go życia, znalazł jednak w jego torbie swoje akta, z których poznał swoje imię. Było tam jeszcze sporo innych informacji, zbyt skomplikowanych w słowach, by mógł je sobie poukładać.
Wiódł życie uciekiniera, obawiającego się nawet własnego cienia. Zawsze udawało mu się pozostać niezauważonym, aż do pewnego dnia...

Rodzina: Nigdy nie poznał

Inne Informacje: Mocno utyka, zdarza mu się gubić słowa podczas rozmowy, uwielbia czekoladę

Inne Zdjęcia: /

Autor: Afryka
lobonegronemidith@gmail.com

Tłumacz