wtorek, 11 października 2016

Od Hary CD Aurinko

Wrona odleciała od nas dwa razy. Za każdym powrotem przynosiła po orzechu, które wcisnęła w kolejności najpierw Auri'emu, a później mi. Chłopak zaśmiał się cichym, przyjemnym dla ucha śmiechem i rozbił w palcach skorupkę wręczonego mu orzecha. Wyciągnął otwartą dłoń w stronę ptaka, który ochoczo zaczął skubać smaczny środek. Po chwili wpatrywania się w poczynania Aurinko postanowiłam pójść w jego ślady, również dzieląc się owocem, który podrzucił nam czarny ptak. Z tą różnicą, że ja nie zmiażdżyłam skorupki ręką, a butem. Przy pomocy palców zapewne nigdy nie udałoby mi się tego dokonać.
Gdy wrona już się najadła, wskoczyła na wolne kolano chłopaka. Ściągnął z drugiego maskę i przykładając ją do swojej twarzy wziął kilka głębokich wdechów. Zastanawiało mnie jakie to uczucie, kiedy nie możesz zbyt długo oddychać zwyczajnym powietrzem. I skąd bierze mieszankę gazów, które pozwalają mu na przetrwanie... Chyba jednak wolałam nie doświadczyć na własnej skórze tego co on. Ludzie również patrzyli na niego jak na jakiegoś dziwaka, lub po prostu z lękiem.
Do jednego z drzew na przeciwko nas przyczepiony był jakiś plakat. Nie widziałam go wcześniej. Zaciekawiona wstałam z ławeczki podchodząc do reklamy. Po drodze do kosza wyrzuciłam kubek po wypitej kawie. Plakat utrzymany był głównie w srebrnych i ciemnych tonach. Przedstawiał wydarzenie nazywane Obchodami Dnia Wilka. Kiedyś już o nim słyszałam. Ma trwać przez trzy dni, zaczynając od dzisiejszego wieczoru. Jeśli dobrze się orientowałam było to ludowe święto, które miało przypominać rytuał. Rzadko kiedy były organizowane jego obrzędy. Miało to chyba związek z konkretnymi fazami księżyca. Może udałoby mi się wybrać. Nie chciałam jednak iść sama. Byłyby tam pewnie same osoby, których nie znam.

< Aurinko? Wybieramy się? ^^ >

poniedziałek, 10 października 2016

Od Aurinko CD Haraa

Moja ręka nagle zamarła. Poczułem w piersi lekkie ukłucie...
Ktoś miałby tęsknić za mną? Jakoś trudno mi było w to uwierzyć.
Zerknąłem na Harę. Wciąż się uśmiechała.
Może miała rację?
- Hah, kto by pomyślał... Czyli jednak ktoś może za mną tęsknić? - ponownie skupiłem wzrok na wronie. Ptak przyglądał mi się, przekręcając łepek. Nagle jednak poderwał się do lotu, gwałtownie uderzając skrzydłami.
Śledziłem go wzrokiem. Przysiadł pod sporym krzakiem, chwilę się pokręcił, by następnie wrócić równie szybko jak odleciał. Gdy tylko przysiadł wcisnął dziób w moją dłoń i ponownie odleciał.
Ze zdziwieniem spojrzałem na to, co znajdowało się teraz w mojej ręce; wrona zostawiła tam orzecha laskowego. Przy następnym lądowaniu wcisnęła orzech w rękę Hary, a następnie usiadła pomiędzy nami, spoglądając to na jedno, to na drugie.
Aż musiałem się cicho zaśmiać. Zacisnąłem palce na orzechu, aż pękł, i podsunąłem go zwierzęciu.

< Haraa? Brak pomysłu soł macz :') >

Od Hary CD Aurinko

Przeszliśmy się kilka razy po parku, od czasu do czasu rozmawiając ze sobą na jakieś luźniejsze tematy. Słońce zaczynało już powoli przedzierać się przez korony drzew, zsyłając na ziemię swoje ciepłe promienie, kiedy my postanowiliśmy usiąść na jednej z drewnianych ławeczek. A jednak można było wyczuć, że dzisiejszy dzień będzie dużo chłodniejszy od poprzedniego. I wietrzniejszy, uświadomiłam sobie kiedy zebrał się mocniejszy podmuch, który zarzucił moimi ciemnymi włosami. Razem z drobnym zefirkiem przyfrunął dobrze mi już znany ciemny ptak. Wrona z zieloną wstążką przywiązaną do nóżki wylądowała na wolnym kolanie chłopaka. Drugie zostało już zajęte przez jego maskę.
— Chyba... Naprawdę mnie śledzisz. — pogłaskał ptaka po lśniących piórach.
Uśmiechnęłam się na to pod nosem. Gdybym musiała kiedyś wybrać Aurinko partnerkę na resztę życia (co się na szczęście nie stanie), a miałabym go dokonać pomiędzy dwoma kobietami, wzięłabym właśnie tą wronę.
— Musiała się za tobą stęsknić. — zaśmiałam się promienie.

< Auri? >

niedziela, 9 października 2016

Od Aurinko CD Haraa

- Właściwie to... Chętnie... - tak, nawet bardziej niż chętnie. Stanie tuż przy wyjściu ze sklepiku nie było zbyt miłe, i bynajmniej interesujące. Te spojrzenia ludzi, którym chyba bardzo przeszkadzało stanie tak prawie w przejściu...
Skierowaliśmy się do parku, na początku w milczeniu. Przy okazji przeszliśmy w pewnej odległości od staruszki ze straganem. Wyglądało na to, że tylko ja ją zauważyłem, ale ona zauważyła nas. Z uniesieniem brwi wykonała gest, który mogłem określić jako "A nie mówiłam?".
W odpowiedzi posłałem jej lekki, nieśmiały uśmiech, kręcąc głową.
Po kilku rundkach po parku usiedliśmy na ławce. Odłożyłem maskę na kolano, a po kilku chwilach drugim przysiadło wielkie czarne ptaszysko.
- Chyba... Naprawdę mnie śledzisz. - pogłaskałem lśniące pióra ptaka.

< Haraa? >

sobota, 1 października 2016

Od Hary CD Aurinko

Podziękowałam mu biorąc z woreczka jedno jabłko. W między czasie zastanawiałam się też nad tym, co Aurinko mógł mieć na myśli.
— Byłeś gdzie..? Chodzi ci o mój dom? — spytałam.
Mężczyzna kiwnął twierdząco głową. Wyglądał na zmieszanego.
— Moja rodzina zwyczajnie będzie miała temat do rozmowy na kilka tygodni — wzruszyłam ramionami próbując ukryć, że sama nie czułam się z tym komfortowo — Babcia wzięła cię za mojego chłopaka, a potem przekazała tą plotkę moim rodzicom. Mam wrażenie, że tak chcą mnie wydać za mąż, iż są skorzy uwierzyć w dosłownie każdą bajeczkę.
Westchnęłam ciężko mając nadzieję, że szybko im to przejdzie.
— Idziemy się gdzieś przejść? — spytałam chcąc w ten sposób odwrócić jego uwagę od moich wcześniejszych słów.

< Auri? >

piątek, 30 września 2016

Od Aurinko CD Haraa

W jednej chwili wpadło mi do głowy to, o co chciałem zapytać.
Gorzej, jeśli chodzi o sformułowanie tego pytania.
- Ummm... - zacząłem. Dziewczyna spojrzała w moją stronę. Ja sam nie mogłem się zbytnio odwrócić, więc po prostu gapiłem się przed siebie, co jakiś czas zerkając na nią tylko kątem oka.
- Chciałem tylko zapytać... Nie miałaś potem żadnych... Problemów? - odpowiedziała mi jakby pytającym spojrzeniem. - No wiesz... Że tam byłem... I tak jakoś... - jeszcze zanim skończyłem to mówić, wiedziałem, że gadam nie wiadomo co. Tak więc, chcąc zamaskować swoje idiotyczne gadanie, chwyciłem za woreczek z jabłkami i podsunąłem jej go.
- Chcesz?

< Haraa? >

poniedziałek, 26 września 2016

Od Andrei CD Kate

- Do stu piorunów, wariatko jedna, to moja szpada

Posłała mi przesycone słodyczą spojrzenie i dodała nie miej cukierkowym głosem. 

- Naprawdę? nie zauważyłam

Zacisnęłam dłonie w pięści, aż mi kłykcie zbielały, gotowa jej przyłożyć. Jak kubeł zimnej wody spadła jednak na mnie świadomość że jeśli chodzi o sojuszników to nie mam zbyt szerokiego wyboru. Przełknęłam ślinę, a wraz z nią urazę oraz parę ostrych epitetów jakimi miałam ochotę obdarzyć dziewczynę i sięgnęłam po swoją harfę. Smok oczywiście błyskawicznie obrócił się w stronę nacierającego przeciwnika zapominając o mnie. Kate przetoczyła się pod nim i chwyciła w rękę MOJĄ szpadę. W ramach rekompensaty za urażony honor postanowiłam obrócić swój gniew w stronę bestii. Zacisnęłam dłoń na rzeźbionym instrumencie i z całej siły uderzyłam nim w smoczy ogon. Zwierzak ryknął i obrócił się w moją stronę. Cofnęłam się i wtedy dostrzegłam zgromadzoną w skalnej szczelinie wodę. Powyżej tryskało małe źródełko. Wyszarpnęłam z za paska różdżkę i zasłaniając się harfą skierowałam magiczny patyczek w stronę cieku wypowiadając zaklęcie i modląc się do wszystkich bogów, żeby zadziałało. Udało się i tuż przede mną zmaterializował się mój duch opiekuńczy pod postacią wodnego węża.

- Angus, jak ja się cieszę, że cię widzę!

- Niestety bez wzajemności... jak tym razem się to wpakowałaś

Machnęłam ręką, by dać mu jakieś zajęcie, ale znów coś pomyliłam i zamiast uderzyć na smoka zatoczył koło ochronne.

- Może być i to - i znów dałam znak i duch wzleciał pod strop rozpryskując się delikatną mżawką, co wyglądało pięknie, ale nie za wiele pomogło. Odskoczyłam w ostatniej chwili, by nie dostać łapą od nadal stojącego nade mną smoka, któremu znudziły się te zabawy. Spróbowałam jakoś pozbierać mojego obrońcę, a potem nakazałam mu sunąć dość szybko po podłodze. Co prawda nie Zrobił nikomu tym krzywdy, ale przynajmniej rozproszył ich i niektórych poprzewracał. Wstrętny mag był sprytniejszy i uniósł się nieco nad ziemię więc moja magia na niego nie zadziałała. Przedarłam się do Kate.

- Walka ze smokiem nie ma sensu... nie pokonasz go ogniem, a po za tym jest nie do końca materialny

- Te zęby jakoś mi całkiem realnie wyglądają

- No bo może nas zabić, tylko my jego nie bardzo... Możemy go co najwyżej poobijać w końcu to same kości

- Co więc proponujesz? - zapytała unikając kolejnego ciosu pazurami.

- Musimy jakoś unieszkodliwić maga, bo to on go utrzymuje swoim zaklęciem, choć nie wiem jak przedrzeć się przez osłonę jaką wokół siebie wytworzył



<Kate? Też nie jestem zadowolona ze swojego> 

Tłumacz