Kilka dni po przybyciu Kanashiego do mojego domu, w nocy usłyszałem hałas przy drzwiach. Zjawiłem się na schodach, jak najszybciej dałem radę i ujrzałem kobietę oraz trzech osiłków. Usami zjawił się szybko i rzucił pytające spojrzenie w moją stronę. Zapytałem:
- Co państwo tutaj robią? Nie słyszeliście o czymś takim jak prywatność?
- Przyszliśmy po Kanashiego - odparła kobieta.
Zacisnąłem pięść i zapytałem, poprawiając okulary:
- A co jeśli wam go nie oddam?
- To go odbierzemy - odparła stanowczo.
Kącik moich ust powędrował lekko do góry. Westchnąłem cicho i zaśmiałem się. Powiedziałem:
- Nie byłbym tego taki pewnien, moja droga.
Użyłem magii krwi na całej trójce i jedyne, co mogli robić to stękać z bólu. Wiedziałem jaki to cholerny ból, bo właśnie w ten sposób uczyłem się tej specjalizacji. Jednemu z ludzkich ogrów wykręciłem rękę, przy okazji ją łamiąc, tak, że kość wystawała poza skórę, później wyrzuciłem go z domu.
Wrzeszczał.
Zapytałem:
- Mam coś jeszcze pokazać? Zapłaciłem za niego dużo i jeszcze dużo zapłacę, nie toleruję oszustwa. Wystarczy tylko, że pstryknę palcem i zrównają z ziemią wasz burdel. Pstryk i nikt nic nie wie, nikt nic nie pamięta. Dajcie sobie więc spokój, na razie nic mu nie zrobię. Później dam mu wybór... Idźcie i nie wracajcie tu, bo nie będzie wtedy miłosierdzia czy innej bzdury z mojej strony.
Wyrzuciłem ich na zewnątrz i spojrzałem na mojego brata - patrzył na mnie jakby go zauroczono. Wyglądał jakby zaraz miała wytrysnąć mu krew z nosa. Westchnąłem, a on wybuchnął:
- Hiro! Ubóstwiam ciebie takiego, bądź taki cały czas!
Przyłożyłem trzy palce do skroni i przymknąłem oczy. Wystawiłem jedną rękę w stronę mojego brata, dając mu znak, żeby się zamknął. Powiedziałem do Kanashiego, który stał w cieniu:
- Nie wrócą. Nawet jeśli to się dla nich dobrze nie skończy.
Ruszyłem do góry a później do swojego pokoju. Gdy już miałem przejść przez drzwi do swojej sypialni usłyszałem głos białowłosego:
- Dlaczego tak chcesz, żeby on tutaj został?
Wzruszyłem ramionami.
- Odpowiedz! - wrzasnął.
- Uspokój się, Usami - odparłem, czując pulsującą we mnie krew.
Usłyszałem jego płacz, dlatego się odwróciłem. Zakrył twarz dłońmi, próbując się powstrzymać. Podszedłem do niego i bezuczuciowo go przytuliłem. On o tym wiedział, ale to docenił. Zapytał:
- Dlaczego jestem gorszy od nich?
- Nie jesteś gorszy, ale jesteś moim bratem. Nie mogę ciebie kochać w inny sposób niż tylko w platoniczny sposób.
Desperacko zacisnął dłonie na mojej koszuli, lecz ja odsunąłem się i pocałowałem go w czoło. Westchnąłem i ruszyłem do swojego pokoju. Usłyszałem pukanie do drzwi. Odwróciłem się i ujrzałem Usamiego. Zapytałem:
- Czego chcesz?
- Mogę spać u ciebie? Wykorzystałem już wszystkie swoje zabawki do reszty i czuję się tam osamotniony.
- Oh, ale...
- Wiem, bez robienia sobie nadziei i takich tam. Rozumiem.
- No dobra.
Położyłem się na materacu i przykryłem kołdrą. Poczułem chudą rękę na moim pasie. Mocno się wtulił, a ja ściągnąłem z nosa okulary i odłożyłem je na szafkę nocną...
< Kanashi? >
archiwum
piątek, 13 maja 2016
Od Kanashiego CD Hiroki
Podciągnąłem kolana pod brodę i zacisnąłem powieki.
- Boje się... - szepnąłem bezwiednie. Ton mojego własnego głosu sprawiał, że dostawałem dreszczy. Moja własna krew szumiała mi w uszach i sprawiała, że prawie nic nie słyszałem.
Przyłożyłem dłonie do twarzy, czułem pod palcami spływające łzy.
Zacisnąłem palce. Wbijałem sobie paznokcie w skórę głowy, starając się uspokoić.
Udało mi się dopiero po dość długim czasie. Mimo to wciąż nie mogłem powstrzymać drgawek, a do tego na swoich palcach widziałem krwawe plamy.
Wstałem, i usiadłem na łóżku.
To już nie pierwszy raz mnie ktoś wykupił. Zawsze po kilku dniach przychodzi LayLay z ochroniarzem i mnie zabierają, a potem mogę mieć wolne przez kilka dni.
Wytrzymać tylko wytrzymać...
Powoli się położyłem i zamknąłem oczy, próbując chociażby wpaść w stan otępienia.
< Hiroki? >
- Boje się... - szepnąłem bezwiednie. Ton mojego własnego głosu sprawiał, że dostawałem dreszczy. Moja własna krew szumiała mi w uszach i sprawiała, że prawie nic nie słyszałem.
Przyłożyłem dłonie do twarzy, czułem pod palcami spływające łzy.
Zacisnąłem palce. Wbijałem sobie paznokcie w skórę głowy, starając się uspokoić.
Udało mi się dopiero po dość długim czasie. Mimo to wciąż nie mogłem powstrzymać drgawek, a do tego na swoich palcach widziałem krwawe plamy.
Wstałem, i usiadłem na łóżku.
To już nie pierwszy raz mnie ktoś wykupił. Zawsze po kilku dniach przychodzi LayLay z ochroniarzem i mnie zabierają, a potem mogę mieć wolne przez kilka dni.
Wytrzymać tylko wytrzymać...
Powoli się położyłem i zamknąłem oczy, próbując chociażby wpaść w stan otępienia.
< Hiroki? >
Od Hirokiego CD Kanashi
Wszedłem do pokoju Kanashiego, słysząc dziwaczne dźwięki. Nie było go w łóżku, więc się zmartwiłem lekko. Spojrzałem za łóżko i ujrzałem skulonego chłopaka, który wyglądał jakby miał zaraz dostać zawału. Podszedłem do niego i zapytałem:
- Co się stało? Usami tutaj wszedł?
Pokręcił przecząco i jeszcze bardziej się skulił. Dalej dociekałem:
- Mnie się boisz?
Nie zaprzeczył, czemu się nie dziwiłem. Rozejrzałem się i zapytałem:
- Nie pasuje ci coś w pokoju, prawda?
Kiwnął głową. Poczochrałem go po głowie i powiedziałem:
- Chodź, jedzenie już jest gotowe.
Nie chciał na mnie spojrzeć, nawet się nie starał, co mnie trochę zraniło, ale nie oczekiwałem tego. Rzuciłem, wstając:
- Jeżeli nie będziesz wychodził, nie będziesz jeść. Nikt ci nie będzie przynosił jedzenia, podlotku... Poczekam pięć minut przed wyjściem. Później radź sobie sam, a ostrzegam, że dom jest w miarę duży.
Wyszedłem i czekałem na szarowłosego. Nie zamierzałem wchodzić do środka, nie chciałem, żeby myślał, że się nim przejmuję. Spojrzałem na zegarek na nadgarstku i okazało się, że właśnie minęło pięć minut, a, że jestem słowny to po woli ruszyłem w stronę jadalni...
< Kanashi? >
- Co się stało? Usami tutaj wszedł?
Pokręcił przecząco i jeszcze bardziej się skulił. Dalej dociekałem:
- Mnie się boisz?
Nie zaprzeczył, czemu się nie dziwiłem. Rozejrzałem się i zapytałem:
- Nie pasuje ci coś w pokoju, prawda?
Kiwnął głową. Poczochrałem go po głowie i powiedziałem:
- Chodź, jedzenie już jest gotowe.
Nie chciał na mnie spojrzeć, nawet się nie starał, co mnie trochę zraniło, ale nie oczekiwałem tego. Rzuciłem, wstając:
- Jeżeli nie będziesz wychodził, nie będziesz jeść. Nikt ci nie będzie przynosił jedzenia, podlotku... Poczekam pięć minut przed wyjściem. Później radź sobie sam, a ostrzegam, że dom jest w miarę duży.
Wyszedłem i czekałem na szarowłosego. Nie zamierzałem wchodzić do środka, nie chciałem, żeby myślał, że się nim przejmuję. Spojrzałem na zegarek na nadgarstku i okazało się, że właśnie minęło pięć minut, a, że jestem słowny to po woli ruszyłem w stronę jadalni...
< Kanashi? >
Od Kanashiego CD Hiroki
To... Nie jest moje łóżko. Na pewno nie.
Wiedziałem to od chwili, gdy otworzyłem oczy. Nie, nawet nie musiałem. Brakowało tu ciężkiego zapachu perfum, który zazwyczaj był wszechobecny.
A tutaj...
Chłodne, czyste powietrze. żadnego znajomego zapachu.
Natychmiast usiadłem, a ból żeber mnie dodatkowo oprzytomnił.
Ten pokój był mi całkowicie nieznany.
Nie miałem pojęcia gdzie jestem.
Bałem się. I to bardzo. Zawsze tak było. Jak tylko coś działo się inaczej, ogarniał mnie strach.
Poderwałem się. Bolało mnie praktycznie wszystko, cieszyłem się jednak, że byłem ubrany w spodnie i koszulę, co by nie było lepsze to niż bycie nagim...
Ogarniała mnie coraz większa panika. Bałem się podejść do drzwi, do okna. Zacząłem szamotać się po środku pomieszczenia, aż wreszcie potknąłem się i zaryłem twarzą w podłogę, przy czym przegryzłem sobie wargę. Metaliczny smak krwi tylko pogorszył sprawę.
Wydawało mi się, że serce zaraz wyskoczy mi z piersi.
Nagle usłyszałem szczęk klamki. Szybko poczołgałem się do tyłu, póki nie uderzyłem plecami w ścianę.
Drzwi się otworzyły...
< Hiroki? >
Wiedziałem to od chwili, gdy otworzyłem oczy. Nie, nawet nie musiałem. Brakowało tu ciężkiego zapachu perfum, który zazwyczaj był wszechobecny.
A tutaj...
Chłodne, czyste powietrze. żadnego znajomego zapachu.
Natychmiast usiadłem, a ból żeber mnie dodatkowo oprzytomnił.
Ten pokój był mi całkowicie nieznany.
Nie miałem pojęcia gdzie jestem.
Bałem się. I to bardzo. Zawsze tak było. Jak tylko coś działo się inaczej, ogarniał mnie strach.
Poderwałem się. Bolało mnie praktycznie wszystko, cieszyłem się jednak, że byłem ubrany w spodnie i koszulę, co by nie było lepsze to niż bycie nagim...
Ogarniała mnie coraz większa panika. Bałem się podejść do drzwi, do okna. Zacząłem szamotać się po środku pomieszczenia, aż wreszcie potknąłem się i zaryłem twarzą w podłogę, przy czym przegryzłem sobie wargę. Metaliczny smak krwi tylko pogorszył sprawę.
Wydawało mi się, że serce zaraz wyskoczy mi z piersi.
Nagle usłyszałem szczęk klamki. Szybko poczołgałem się do tyłu, póki nie uderzyłem plecami w ścianę.
Drzwi się otworzyły...
< Hiroki? >
Od Hirokiego CD Kanashi
Kanashiego przywieziono nad ranem do domu mojego i Usamiego. Każdy z nas miał swoją połowę budynku, lecz białowłosy przesiadywał cały czas u mnie, mówiąc, że u mnie jest lepsza energia i aura. Zaniesiono go do jego nowego pokoju, nic specjalnego, zwykłe ściany w kolorze błękitnego z białymi paskami biegnącymi przez połowę długości. Łóżko było w kolorze szarym z czarnymi ozdobami. Miał również szarą komodę z nowymi ubraniami oraz szafkę na książki i jakieś bibeloty, które kiedykolwiek zgromadzi. Spał spokojnie, chociaż dziwiło mnie, że nie obudził się podczas podróży. Pogładziłem go po policzku i przeczesałem jego włosy. Zastanawiałem się, dlaczego on jest taki wyobcowany i stroni od ludzi. Nie znałem go długo, tylko raz go widziałem, ale było to widać...
< Kanashi? >
< Kanashi? >
Od Kanashiego CD Hiroki
Jeszcze jakiś czas leżałem w bezruchu. Nie byłem w stanie sam się oswobodzić, brakowało mi siły. Wiedziałem, że LayLay po mnie przyjdzie, jak zawsze.
Nie musiałem dużo czekać. Z pomocą ochroniarza przeniosła mnie do mojego pokoju. Zajęła siê ugryzieniem...
Później miałem kolejnego klienta. Jednego z tych, którzy wracają. Jednocześnie jednego z tych, którzy potrzebują nie tylko rozładować napięcie, ale i wściekłość.
Skończyłem z poobijaną twarzą, i kilkoma ranami. Spinki do mankietów potrafią zranić.
Pod wieczór miałem spokój. Padłem na łóżko, skuliłem się i zasnąłem...
< Hiroki? >
Nie musiałem dużo czekać. Z pomocą ochroniarza przeniosła mnie do mojego pokoju. Zajęła siê ugryzieniem...
Później miałem kolejnego klienta. Jednego z tych, którzy wracają. Jednocześnie jednego z tych, którzy potrzebują nie tylko rozładować napięcie, ale i wściekłość.
Skończyłem z poobijaną twarzą, i kilkoma ranami. Spinki do mankietów potrafią zranić.
Pod wieczór miałem spokój. Padłem na łóżko, skuliłem się i zasnąłem...
< Hiroki? >
Nowa Postać - Marcus Salahir

Imię i nazwisko: Marcus Salahir
Pseudonim: Sali
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 18 lat
Rasa: Kitsune dwuoogoniasty
Rasa pół ludzi pół lisów. Z reguły łagodne i przyjaźnie nastawione do wszystkich, choć bywają wyjątki...
Charakter: Marcus ma bardzo ciekawy i skomplikowany charakter. Najważniejsze co powinno się o nim wiedzieć to, to że jest bardzo dobrym aktorem, który wiele zachowań po prostu odgrywa. W swojej sztuce zaszedł tak daleko, że udawanie emocji przychodzi mu naturalnie, a osoby, które potrafią określić czy Marcus udaje, jest naprawdę niewiele. Prawdziwy Marcus jest typowym romantykiem. Bardzo emocjonalny, delikatny, łatwo go zranić. Sali bardzo łatwo przywiązuje się do przyjaciół, na których mu najbardziej zależy. Nie ufa za bardzo obcym osobom, choć są tacy, którzy szybko wzbudzą sobie jego zaufanie.
Zainteresowania: Potrafi grać na skrzypcach i kontrabasie. Uwielbia czytać książki oraz podziwiać przyrodę. Interesuje się różnego typu wynalazkami, które sam potrafi tworzyć. Często bawi się w alchemika. Kocha teatr.
Motto: "Życie jest jak teatr. Jeśli chcesz się utrzymać na scenie musisz często zmieniać maskę. Lub być doskonałym asktorem, co w sumie jest niemożliwe"
Lęki: W sumie to od zawsze czuł strach do innych istot.
Orientacja: Biseksualny
Partner: Jeszcze nikt nie podbił jego serca.
Aparycja: Sali jest niskiego wzrostu - mierzy 160 cm. Jest bardzo szczupły, jednak jego uwydatnione żebra skrywa gęste, piękne, szare futro. Posiada dwa ogony. Waży tylko 40 kilogramów.
Głos : Jest bardzo dźwięczny I dosyć wysoki. Można go porównać to tenoru choć zdarza mu się śpiewać barytonem.
Umiejętności: Potrafi wytwarzać błyskawice, którymi się broni podczas alki. Jest bardzo zwinny I skoczny I co najważniejsze jest bardzo szybki, co pomaga mu w unikaniu ciosu I ucieczkach. Potrafi zamienić się w lisa.
Broń: Oprócz pazurów I kłów, innej nie ma.
Miejsce Zamieszkania: W sumie to mieszka wszędzie, gdzie go ugoszczą lub w każdym miejscu jakie znajdzie.
Historia: Kiedyś występował u elfów w teatrze. Był uznanym aktorem, jednak jego karirera zakończyła się gdy przed najważniejszym ze swych występów złamał nogę. Zastąpił go jego rywal. Kierownik teatru stwierdził, że Brus jest aktorem bardziej doświadczonym niż Sali, dlatego postanowił go zwolnić. Marcus załamał się po tym wydarzeniu I uciekł do Doliny Szarego Bzu...
Rodzina: Matka Amira (kitsune czteroogoniasta) ojciec Karl (kitsune jednoogoniasty)
Inne Informacje:
- Nie potrafi śpiewać w miejscach publicznych.
- Uwielbia seks grupowy.
- Częściej podobają mu się faceci uważani za twardzieli niż kobiety.
- Uwielbia kobiety zamieniające się w lisy.
Inne Zdjęcia:
Autor: CrazyDeadLee
Subskrybuj:
Posty (Atom)