piątek, 6 maja 2016

Od Kanashiego CD Hiroki

Podczas gdy mnie dotykał utkwiłem wzrok w ścianie. Mój oddech pozostawał spokojny, moje ciało nie reagowało. Byłem zbyt tym zmęczony, zbyt do tego przyzwyczajony, by coś czuć, oprócz smutku i lekkiego zgorszenia. 
Byłem prawie pewny, że to się skończy jak zawsze. Gdy klient orientuje się, że obojętnie co zrobi nawet nie drgnę, nie wydam z siebie żadnego dźwięku, a będę jedynie posłusznie leżał i pozwalał mu robić co chce zazwyczaj wpada w furię. Nie raz zdarzało się że chwytali co było pod ręką i okładali mnie prawie do nieprzytomności podczas używania sobie mojego ciała. 
Tak właściwie... To też byłem do tego przyzwyczajony. Mogłem jedynie rozluźnić się i ufać, że nie będzie aż tak bolesne, mimo że wiedziałem że nie ma na to możliwości. 
Niektórzy klienci wracali, zachęcenie tym, że "dzięki takiemu drobnemu ciału za każdym razem jest jak z dziewicą"...
Moje rozmyślania i próby rozluźnienia się przerwała świadomość, że mężczyzna wiszący nade mną znieruchomiał... 
Od razu poczułem strach...


< Hiroki? >

czwartek, 5 maja 2016

Od Hirokiego CD Kanashi

Gdy ktoś wszedł do pokoju, Usami powiedział:
- Nie lepiej wziąć kogoś, kogo znasz na zabawę, niż takie burdelowskie ścierwo?
Kątem oka spojrzałem na przybysza i powiedziałem:
- Idź już, Usami.
- Dobra, dobra, oczywiście JA jestem tym najgorszym - odparł, zarzucając włosami do tyłu i ruszając szybko przed siebie. Rzucił jakiś niekoniecznie przyjemny komentarz w stronę chłopaka i wyszedł, trzaskając drzwiami, jak najgłośniej się dało. Westchnąłem i podszedłem do niższego chłopaka. Poprawiłem okulary i wziąłem twarz chłopaka w dłonie. Oczy, które wcześniej były zamglone łzami wypuściły mnóstwo strumieni po policzkach. Pogładziłem skórę na jego policzku i powiedziałem cicho:
- Nie płacz, będzie ciebie to wiele razy spotykać.
Starłem fragment cieczy z twarzy chłopaka i usiadłem na ziemi. Spojrzał na mnie zdziwiony, a ja odparłem:
- Chcę poznać osobę, z którą będę uprawiał seks.
Kiwnął lekko głową i usiadł na przeciwko mnie. Powiedziałem spokojnym tonem:
- Mów więc.
Milczał, co w drobnym stopniu mnie zdenerwowało. Zaproponowałem:
- Podaj swoje imię.
- Ka-Kanashi... - odparł niepewnie.
- Ładne imię, Kanashi.
Chłopak zarumienił się i zawiesił głowę. Powiedziałem stanowczo, ale starałem się zrobić to delikatnie:
- Spójrz na mnie.
Przeniósł na mnie wzrok. Szepnąłem, przysuwając się do niego:
- Ja jestem Hiroki, ale ciii, nikomu nie mów. To informacja dla ciebie, żebyś wiedział, co wykrzykiwać później.
Spłonął mocnejszym rumieńcem i starał się nie odwracać ze mnie wzroku. Powiedziałem:
- Opowiedz, gdzie się wychowałeś oraz jakie miałeś dzieciństwo.
- J-ja... - wahał się nad odpowiedzią. - Ja nie pamiętam, pamiętam tylko to miejsce i tych ludzi.
- Rozumiem...
Przysunąłem się do niego i powiedziałem:
- To zaczynamy, Kanashi.
Kiwnął lekko głową i czekał na mój ruch. Położyłem go na ziemi i pocałowałem. Włożyłem dłoń w jego miękkie włosy i zacząłem muskać skórę jego głowy. Odsunąłem się i spojrzałem na niego klękając. Powiedziałem poirytowany:
- Dzisiaj nie zrobię ci krzywdy, więc się nie denerwuj tak, bo będzie później ciebie wszystko bolało... A właśnie... Gryzę...
Westchnąłem i podniosłem go. Objąłem go i ściągnąłem z niego koszulę. Objąłem go w pasie i pocałowałem łapczywie. Zszedłem na jego szyję i zacząłem całować, czasem robiąc pojedyncze malinki oraz podgryzając delikatnie...


< Kanashi? Na początek tak spokojnie :3 >

Od Kanashiego Do Hirokiego

Z trudem zwlokłem się z łóżka. Było wygodne, ale to nie dlatego. Po prostu byłem okropnie zmęczony, i cały obolały. Ostatni klient, którego mi wczoraj podsunęli, nie był łagodny. LayLay, osoba, która zawsze się mną opiekowała mimo że sama była prostytutką, powiedziała mi że plecy mam nie tylko całe niebieskie, ale i podrapane. LayLay wywalczyła zakaz wstępu dla tego klienta. Powiedziała, że nie pozwoli, by mnie tak traktowano.
Nie mogła mnie jednak stąd uwolnić. Wciąż musiałem służyć swoim ciałem starym, obrzydliwym zboczeńcom.

Do popołudnia miałem spokój, kobiety nie mające klientów nie pozwoliły wystawić mnie na wybór.
Pod wieczór przyszła burdelmama. Starsza, tęga kobieta, kiedyś sama ladacznica. Przyniosła mi dużo na mnie za dużą koszule najwyższej jakości i od razu wiedziałem, że trafił się klient z wyższych sfer.

Bez słowa prowadziła mnie do pokoju na trzecim piętrze - były tam najlepsze pokoje. A to zazwyczaj nie kończyło się dobrze.
Zapukała, uchyliła drzwi i wepchnęła mnie do środka. 
Stanąłem przy drzwiach i schyliłem głowę, by zachować się tak jak zawsze, tak jak mi kazano.
- Jestem tu dziś, na twoje życzenie, dla ciebie... Zrób ze mną co chcesz.


< Hiroki? >

Nowa Postać - Hiroki Asamis


Imię i nazwisko: Hiroki Asamis 
Pseudonim: Asami, Shion, Hiro, Hioki
Płeć: Mężczyzna 
Wiek: 24 lata 
Rasa: Mag krwi
Charakter: Hiroki jest osobą apatyczną przed wieloma osobami. Mówi tyle ile jest potrzebne i gdy wyczuje taką potrzebę, jeśli jemu nie pasuje pytanie czy rozmówca potrafi milczeć dwa tygodnie. Jest osobą porywczą, ale rzetelnie nad tym pracuje - na razie nie jest to owocne. Łatwo można go wyprowadzić z równowagi, ale wtedy może tylko komuś przywalić albo zniszczyć wazon i wyjść. Często jest oschły i często sarkastyczny, ale to tylko mechanizm obronny. W głębi duszy jeszcze jest odrobina "starego Asamiego". Trzyma w sobie wiele uczuć i tych negatywnych, i tych pozytywnych - rzadko można ujrzeć na jego twarzy uśmiech czy łzę. Jest całkowicie pozbawiony empatii, nie potrafi współczuć innym, ale nawet się nie stara, by to zmienić. Oczywiście jest sadystą, lecz sam lubi odczuwać ból.
Zainteresowania: Lubi obserwować ludzi oraz zabawiać się z ludźmi do towarzystwa. Bardzo często można znaleźć go nad książką lub papierami.
Motto: Under skin and blood we're all the same
Lęki: Mimo swojego odseparowania od ludzi boi się samotności...
Orientacja: Woli niewinnych i naiwnych chłopców - homoseksualny
Partner: Raz na jakiś czas miewa zabawki
Aparycja: Wysoki chłopak (187 centymetrów wzrostu) o siwej skórze. Ma wiele blizn na plecach i nie wszystkie są spowodowane ciężkimi treningami. Włosy są barwy grafitowej, lecz latem przybierają czekoladową barwę, zawsze zakrywają większą część jego twarzy. Na szyi ma tatuaż smoka, którego ogon kończy się na lewym barku. Oczy są barwy czarnej, lecz gdy korzysta ze swojej zdolności stają się czerwone, wtedy również przybierają szalony wyraz. Pod powiekami zazwyczaj można ujrzeć czarne ślady. Na nosie spoczywają prostokątne okulary w cienkich oprawkach.
Umiejętności:
  • Wpływanie na uczucia innych poprzez myśli
  • Wyostrzone wszystkie zmysły
  • Hipnoza 
  • Walka wręcz
  • Magia krwi

Broń:
  • Perswazja 
  • Wpływanie na odczucia innych 
  • Posługiwanie się zaklętymi ostrzami
  • Magia krwi

Miejsce Zamieszkania: Mieszka daleko od jakiegokolwiek ośrodka zamieszkania przez innych. 
Historia: Jako mały chłopiec porzucono go i jego brata bliźniaka w lesie, gdy zaczęli przejawiać jakiekolwiek stadia mutacji. Zziębnięci podróżowali przez las aż padli pośrodku niczego. Odnalazł ich pewien mężczyzna i postanowił się nimi zaopiekować. Oczywiście chciał coś w zamian... 
Gdy chłopcy skończyli dziesięć lat rozdzielono ich. Hiroki został kochankiem swojego opiekuna w wieku trzynastu lat. Przez kilka lat nie potrafił się ze wszystkimi pogodzić do czasu, gdy coś w nim pękło. Zmienił się z radosnego chłopaka w chłodnego okrutnika. Trenował zawzięcie i w końcu, chociaż z lekkim trudem, pozbył się swojego opiekuna. Nie miał do niego żalu, nawet poczuł głębsze uczucie do niego, lecz chciał zacząć nowe życie
Rodzina: Ma tylko brata - Usamiego.
Inne Informacje: 
  • Dużą rolę w jego życiu odgrywa jego brat.
  • Wiele osób oskarża go o związek kazirodczy ze swoim bratem - pomimo gorących zachęceń ze strony bliźniaka on się nie zgadza na głębsze relacje między nimi

Inne Zdjęcia: 










Autor: Jestem pesymistycznym, czarnym lamorożcem pecha. 

Nowa Postać - Kanashi


Imię i nazwisko: Kanashi

Pseudonim: Kana

Płeć: Mężczyzna

Wiek: 17

Rasa: Mutant

Charakter: Kanashi jest po prostu... Istotą wypaczoną, zniszczoną. Ma amnezję, pamięta jedynie wydarzenia z ostatniego roku, rok ten jednak sprawił, że jest zamknięty w sobie, mówi tylko jeśli musi. Nie ma właściwie nic innego, co można o nim powiedzieć...

Zainteresowania: Jedyne, co "lubi" robić, to wsłuchiwanie się w deszcz.

Motto: "Jestem tu dziś, na twoje życzenie, dla ciebie... Zrób ze mną co chcesz"

Lęki: Boi się właściwie wszystkiego... Jednak nie śmierci

Orientacja: Demiseksualny

Partner: Taa, jakby miał jakąś możliwość...

Aparycja: Kanashi jest bardzo drobną osobą... Zaledwie 156 cm wzrostu, i niecałe 48 kilogramów. Szarawe włosy, duże, błękitne oczy. Chudzina, jednak jakoś udaje mu się uniknąć widocznych żeber pod skórą, za to jednak ma wiele "pięknych" siniaków, którymi obdarzyli go klienci...

Głos: Japanese Voice Acting Practice- Sleepy

Umiejętności: Nie żeby o czymś wiedział... Nawet łez nie potrafi powstrzymać.

Broń: Że on?

Miejsce Zamieszkania: Jeden z luksusowych burdeli...

Historia: Rok temu obudził się. Nie wie, co działo się wcześniej, w każdym razie teraz jest jedną z najlepszych "zabaweczek" w luksusowym burdelu, gdzie się obudził. Burdelmama oznajmiła mu, że tak było zawsze, a on nie ma nic do gadania. W wypadku chociażby jednego zdania na "nie" spadał na niego grad ciosów...

Rodzina: Czy dziwki są rodziną, nawet jeśli się nim opiekują i o niego troszczą? Tak, nazwijmy je rodziną. Cokolwiek by nie było, są rodziną bardzo troskliwą, może nawet bardziej niż niektóre prawdziwie rodziny... Skrzywdzisz go? Prostytutki się zemszczą, zabiją i zgwałcą patykiem...

Inne Informacje: Na jego twarzy rzadko widać uczucia, ale łzy lecą...

Inne Zdjęcia: /

Autor: Jestę mega wkurzonym albatrosem z wahaniami nastroju, więc nie chcesz wiedzieć kim jestem. Tak ci to oświadczam.

poniedziałek, 2 maja 2016

Od Joe CD Leonardo

Skrzywiłem się na widok Zevrana i powiedziałem do Ru:
- Ru, chodźmy.
- Dlaczego nas opuszczacie? Przecież możemy się świetnie zabawić - powiedział Rudy i szturchnął mnie ramieniem.
Miałem ochotę mu przywalić, jednak zrezygnowałem. Powiedziałem:
- Mamy z młodą inne plany.
Ru spojrzała na mnie i powiedziała:
- Możemy je zmienić, prawda? Chcę pobyć trochę z Leo i Zevranem.
Westchnąłem.
- To ja się wypisuję - odparłem. - Posiedzę w pokoju albo pójdę na miasto.
- Ale... - zaczęła dziewczyna.
- No to postanowione - odparł mężczyzna.
Ruby ruszyła wraz z chłopakami, a ja się do niej tylko uśmiechnąłem i ruszyłem dalej. Pospacerowałem trochę po plaży, a później wróciłem do pokoju. Walnąłem się na materac i patrzyłem na sufit. W nieznanym mi momencie zasnąłem...
***
Obudziło mnie walenie w drzwi. Przeciągnąłem się i wstałem. Ruszyłem do wyjścia, pociągając nogami o podłogę. Otworzyłem drzwi i oparłem się o framugę drzwi. Potarłem powieki i spojrzałem zaspany na przybysza, którym był Leo niosący śpiącą Ru. Powiedziałem:
- No cześć...
Wpuściłem go do środka. Położył ostrożnie wilkołaka na łóżku i pocałował ją w czoło.
- Dzięki, Leo, że ją dostarczyłeś.
- Nie ma sprawy - odpowiedział. - Joe, może pójdziemy się napić?
- Po co? - zapytałem...

< Leoś? >

Od Leonardo CD Joe

Powoli zbliżał się okres wakacyjny, a Zevran miał ambitne plany na ten czas. Kilka miesięcy przed latem już zaczął planować wyjazd. Jego plany były tak przesadzone, że delikatnie musiałem dać mu do zrozumienia, że wystarczy mi zwykłe pojechanie nad morze. Ostatecznie, choć niechętnie, Staruszek się zgodził. Wynajął pokój w hotelu. Gdy tam pojechaliśmy on poszedł się zameldować, a ja pomaszerowałem na bazar. Chciałem zobaczyć co tutejsi mają do zaoferowania. Gdy tak chodziłem między straganami w pewnym momencie dostrzegłem parę znajomych oczek. Zatrzymałem się zdziwiony na chwilę, ale zaraz ruszyłem w tamtym kierunku. Zatrzymałem się dość spory odcinek od starych znajomych. 
-Ruby, Joe...- powiedziałem z lekkim uśmiechem.
Cieszyłem się, że ich spotkałem, jednak miałem świadomość, że oni niekoniecznie mogą podzielać moje uczucia. Ruby bardzo wyrosła, a Wilczek... On się prawie nie zmienił. Po chwili ciszy dziewczynka podleciała do mnie i uderzyła mnie w twarz. 
-Zasłużyłem- stwierdziłem, uśmiechając się słabo. 
Zraz po moich słowach Księżniczka przytuliła się do mnie. Objąłem ją delikatnie, po czym podniosłem wzrok na wilkołaka. 
-Hej Leo- mruknął. 
Chyba nie był skory do rozmowy. Poczekałem aż dziewczynka się ode mnie odklei, by podejść do mężczyzny i go przytulić.
-Co tak ponuro?- zapytałem, obejmując go. 
-Muszą być zdziwieni- usłyszałem znajomy głos.
Puściłem Wilczka i odwróciłem się. Obok Ruby stał mój chłopak.
-Zev- uśmiechnąłem się.


<Joe?>

Tłumacz