archiwum
poniedziałek, 28 września 2015
Od Sharrkan'a CD Laurenee
- Jeśli zgodzisz się gdzieś ze mną wyjść to ci obniżę cenę. - zażartowałem. Dartar spojrzał na mnie wzrokiem węża, dając mi do zrozumienia, że ucierpi na tym tylko mój portfel. Lau natomiast całkiem poważnie skinęła głową i gdzieś pobiegła.
- W tych mieczach musi być coś szczególnego, skoro tak jej na nich zależy... W sumie spotkanie to całkiem niezły pomysł. – mruknąłem i przeskakując po 2 schodki (nie, że się jakoś specjalnie cieszyłem, po prostu te schody są strasznie małe) znalazłem się na piętrze, gdzie mieściły się pokoje (jeden mój, drugi Dartar'a, a trzeci pusty), kuchnia i łazienka. Wpadłem do swojego pokoju, padłem na łóżko i przez chwilę sobie leżałem.
Co powinienem wziąć? - spytałem sam siebie.
Swój sztylet, bo noszę go zawsze. Pieniądze się przydadzą? Chyba tak, z resztą zawsze lepiej jest mieć przy sobie choć trochę hajsu. Ale Lau zapłaci mi przecież za te miecze... Właśnie, co z nimi mam zrobić? Przez ten kształt nie zmieszczą się w zwykłej pochwie, trzeba by było zrobić na miarę, ale na to nie mam czasu. W końcu wymyśliłem, że zawinę je w te biało-zielone-rękawo-narzutko-coś, które zwykle noszę. Zbiegłem na dół i otworzyłem gablotkę.
- Mógłbyś się powstrzymywać przed rozdawaniem zniżek dziewczynom na prawo i lewo? – spytał niezbyt miłym tonem Dartar.
- Trochę przesadzasz. To zarówno pierwsza dana przeze mnie zniżka, jak i pierwsza dziewczyna w naszym uroczym sklepiku z ciastkami. Poza tym sprzedamy to wreszcie. – wskazałem ręką miecze. – O co się czepiasz?
Zawinąłem broń w materiał uważając, by ostrza się nie stykały i z zawiniątkiem w ręku wyszedłem na dwór. Po chwili zobaczyłem Lau biegnącą w moją stronę.
< Laurenee, czy ty coś knujesz? >
sobota, 19 września 2015
Od Sharrkan'a CD Laurenee
- Nie chciałem cię zabić, to ty przechodziłaś za blisko drzwi. To twoja wina! – wykrzyknąłem. Dziewczyna spojrzała na mnie uśmiechając z politowaniem. No dobra, koniec, trochę przesadziłem. Teraz spróbuję się ogarnąć.
- Przepraszam, ale jestem idiotą. – powiedziałem. – Niestety w moim towarzystwie trzeba udawać…
- Udawać? Ale co? – przerwała mi Laurenee.
- Niby co udawać? – zdziwiłem się.
- Tak powiedziałeś! – Lau była już trochę zdenerwowana.
- Naprawdę? Chodziło mi o uważanie. – wyjaśniłem. Dziewczyna spojrzała na mnie badawczym wzrokiem, po czym ledwo dostrzegalnie wzruszyła ramionami.
- A to co ma być? – spytała wskazując moje ubranie. – I do tego jakieś łańcuchy?
- Nie czepiaj się, noszę to co chcę. – powiedziałem wierszem robiąc jednocześnie obrót z rękami złączonymi nad głową. Gdy już skończyłem, opuściłem je i zacząłem skubać skrawek płaszcza. – To chyba nie wyszło mi za dobrze, nie? – mruknąłem. Laurenee skinęła głową.
- Wyglądałeś idiotycznie. – dodała. Po chwili wskazała na sklep z pytaniem: – To twój dom?
- W zasadzie to nie. Mieszkam tam od czasu do czasu, ale to sklep mojego kumpla i mnie. Nie jest za bardzo znany, ale mi to nie przeszkadza, bo wolę mieć kilku stałych klientów, niż sprzedawać cokolwiek byle idiocie, choć Dartar trochę się miota, gdy nikt nie przychodzi.
- A co niby sprzedajecie? – zainteresowała się Laurenee.
- Różne rzeczy. Bronie, amunicje, biżuterię, książki, ozdoby i wszystko co nam wpadnie w ręce. Na przykład przed chwilą zdobyłem całkiem niezły nóż. – powiedziałem. – Może chciałabyś zobaczyć?
- Mogę spojrzeć, ale nie oczekuj, że coś kupię. – powiedziała niby strasznym tonem, który jednak nie zrobił na mnie większego wrażenia.
- Jasne, nie będę cię zmuszać. – powiedziałem i wszedłem do środka. Dziewczyna najpierw sprawdziła, czy to aby na pewno zwykły sklep, a nie kryjówka zboczeńca, po czym również weszła do środka.
<Laurenee?>
czwartek, 17 września 2015
Od Sharrkan'a Do Laurenee
- Ten idiota mnie oszukał! Masz go przyprowadzić! - facet wydzierał się zza ściany.
- Mówię ci debilu, że śpi. Każdy ma prawo odpocząć. – Dartar odburknął zirytowany. – Wypad mi stąd.
Zbiegłem z pierwszego piętra na parter, gdzie znajdował się sklep. Awanturującym się gościem był człowiek, któremu parę dni wcześniej sprzedałem jakieś pierdółki.
- Co się stało? – spytałem nieprzytomnie, ponieważ nie do końca się jeszcze obudziłem. – Kto cię niby oszukał?
-Ty! Ty mnie oszukałeś, złodzieju, oddawaj moje pieniądze! – wybuchnął facet jeszcze głośniej niż wcześniej.
- Naprawdę? – spytałem z udawanym zdziwieniem. – A w jaki sposób to zrobiłem?
Facet na chwilę się zapowietrzył, a potem odpowiedział, ale już trochę ciszej. Może znudziło go darcie mordy?
- Pieniądze, które mi dałeś zniknęły! Słyszałem, że jesteś jednym z tych cholernych magów i to jedna z twoich sztuczek! Oddaj mi je!
- To, że zniknęły, to już nie moja sprawa. Zapłaciłem i nie powinieneś się mnie więcej czepiać. – rzuciłem. – Pewnie ktoś cię okradł.
Odwróciłem się i już miałem wracać z powrotem na górę, ale zatrzymał mnie pewien ostry przedmiot przelatujący tuż obok mojej głowy. Wziąłem go i wyważyłem w dłoni – był całkiem nieźle wyważony.
- Niezły. Ile za niego dasz? – spytałem.
Facet w tym czasie zdążył już do mnie podbiec i zamierzył się co zadania mi ciosu pięścią w twarz, ale zdążyłem się uchylić i podciąłem mu nogi, tak że runął na ziemię.
- Z tego co wiem, ty też nie jesteś święty. W podobny sposób oszukałeś już mnóstwo ludzi, tyle że ty włamywałeś im się do domów i zabierałeś nie tylko pieniądze, które im dałeś, ale również wiele innych rzeczy.
Oszust nie odpowiedział, tylko leżał na ziemi na brzuchu. Po chwili wstał i wybiegł ze sklepu, zapominając o dość drogim nożu, który tu zostawił.
- A ty co, bawisz się w bohatera? „Dzielny i prawy Sharrkan dał nauczkę oszustowi!” Szkoda, że uczynił to samemu również oszukując. On – powiedział Dartar wskazując za drzwi wejściowe – na pewno zaraz o tym rozpowie i narobi nam kiepskiej opinii. Dla ciebie to może tylko sposób na zarabianie albo hobby, ale dla mnie handel to sens mojego istnienia i nie możesz tego zniszczyć.
- Weź się tak nie unoś. Przecież o naszej norze prawie nikt nie słyszał. Pewnie, gdy będzie o tym opowiadał, spytają się go: „A gdzie to niby jest? Nigdy o nim nie słyszałem.”. Nie potrzebujemy klientów takich jak on, a stali klienci w to nawet nie uwierzą. Będzie dobrze. – uspakajałem go. Dartar poruszył się niespokojnie i mruknął coś pod nosem.
- Dobra, skoro już się obudziłem i nie mam co robić to połażę po mieście. – powiedziałem. Wychodząc z rozmachem otworzyłem drzwi, które walnęły przechodzącą obok dziewczynę. Uderzenie było dość silne, dziewczyna straciła równowagę i po chwili machania rękami w próbie jej odzyskania, upadła do tyłu na ziemię. Jęknęła i zaczęła masować prawe ramię, w które przywaliła jej klamka.
- Nic ci nie jest? – spytałem przykucając obok niej.
- Już próbujesz kogoś zabić? – spytał głośno Dartar, który widział wszystko zza lady.
- Zamknij się. – odpowiedziałem krótko. Dartar skinął głową i zajął się czyszczeniem jakichś pistoletów, uśmiechając się pod nosem. Dziewczyna zarumieniła się i otworzyła usta, jednak nic nie powiedziała. Po chwili jednak udało jej się odpowiedzieć na moje pytanie.
- Nie, w porządku. Tylko trochę boli mnie ramię.
Wstałem i podałem dziewczynie rękę, starając się sprawić dobre wrażenie.
- Jestem Faraonem. – powiedziałem z (mam nadzieję) czarującym uśmiechem.
- Nie jesteś! – wtrącił się Dartar.
- Nie ważne. Nazywam się Sharrkan Heliohapt. A ty?
- Laurenee Su.
<Laurenee?>
środa, 16 września 2015
Nowa Postać

Imię i nazwisko: Sharrkan Heliohapt
Pseudonim: Faraon
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 19 lat
Rasa: Mag
Charakter: Sharrkan jest inteligentny, bardzo dużo wie i umie, ale charakter ma... W zasadzie nie wiem, czy w jednym słowie można go jakoś opisać. Najbardziej trafnym i najkrótszym będzie chyba stwierdzenie, że zazwyczaj zachowuje się jak idiota, ale potrafi zachować powagę.
Jest dość wredny, ale jego docinków zazwyczaj nie należy brać na poważnie. Często bierze udział w kłótniach i bójkach, nie dlatego, że nic i nikt mu nigdy nie pasuje, ale po prostu to lubi (a zwłaszcza tę satysfakcję, gdy wygra ^^ ). Mimo skłonności do bójek prawdziwe problemy stara się załatwiać pokojowo i gdy jest potrzeba, nie brakuje mu elokwencji. Potrafi być poważny, opanowany. W przeciwieństwie do niektórych „pięknie mówiących”, jeśli o czymś opowiada, nie zataja ważnych szczegółów, ani nie próbuje unikać przekazywania złych wieści. Potrafi poznać człowieka, przed którym nie powinno się zbyt wiele zdradzać - przed nim może zmyślać jak z nut, ale nie oszukuje ludzi porządnych i uczciwych, do których ma szacunek. Jeśli chodzi o ludzi, których nie szanuje – co tu dużo mówić, spełnia ich rozkazy tylko, gdy mu odpowiadają. Potrafi się targować i negocjować, dzięki czemu udało mu się już wiele rzadkich przedmiotów kupić za przystępną cenę: m.in. stare dzienniki różnych dowódców i władców, rzadkie relikty pochodzące z wielu tajemniczych miejsc oraz… biżuterię. Może nie wydawać się to zbyt męskie, ale lubi stroić się w różne ozdoby: złote łańcuchy, bransolety, czy nawet kolczyki. Po prostu lubi zwracać na siebie uwagę i być traktowanym jak ktoś ważny – stąd też jego pseudonim „Faraon”.
Zainteresowania: Szermierka i handel, oczywiście! Lubi też jednak czytać różne książki i dzienniki, kupione w Da Vergen. Ich tematyka…? Nie wiem, czy jest na to jakaś nazwa, ale interesują go zapiski dawnych kapitanów, władców, czy kupców. Po prostu ciekawi go to. Czasami również zajmuje się rysowaniem (a właściwie szkicowaniem) wszystkiego, co wyda mu się godne uwiecznienia.
Motto: Jeśli życie daje Ci w mordę, uśmiechnij się i z politowaniem powiedz: "Bijesz jak ciota"
Lęki: Węże, ale tylko niektóre i pająki
Orientacja: Hetero
Partner: Nie ma
Aparycja: Sharrkan posiada urodę typową dla rodowitych mieszkańców Egiptu i jego okolic. Ciemna skóra, oliwkowe oczy, trójkątna twarz, ostre rysy twarzy – wszystko to sprawia, że, gdy mija przypadkowych ludzi na ulicy, często spoglądają na niego zaciekawieni i zdziwieni, że ktoś taki mieszka w ich okolicy, a dzieci przyczepiają się do niego i zasypują pytaniami. Uwagę zwracają też jego białe włosy średniej długości. Jego ubiór jest dość nietypowy, lubuje się on w białych, przewiewnych ubraniach oraz bransoletach, łańcuchach, czy innych ozdobach ze złota. Nie jest to zbyt skromne, ale kto powiedział, że musi być? Im bardziej rzuca się w oczy, tym lepiej.
Głos: 【Kamui Gakupo】 Eternal feel
Umiejętności:
Jeśli chodzi o umiejętności fizyczne, to potrafi się wspinać, szybko biegać i ogólnie jest w całkiem niezłej kondycji. Umie być elokwentnym, targować się i negocjować, pisać treściwe i zwięzłe raporty, czy notatki oraz grać na gitarze. Jest ekspertem od biżuterii i broni białej, choć te dwie rzeczy nie są ze sobą za bardzo powiązane.
A jeśli chodzi o magię, oto krótka lista jego umiejętności.
- Skakanie na ogromne wysokości
- Strzelanie iskrami z dłoni lub sztyletu (może go również nagrzewać)
- Tworzenie materialnych kształtów ze światła (zazwyczaj są koloru biało-żółtego i świecą/migoczą)
- Elektryzowanie różnych rzeczy (przez jakiś czas mogą mocno kopać prądem)
- Tworzenie kopii przedmiotów (czasem zwierząt lub nawet ludzi), które jednak po 1 około dniu od wytworzenia znikają
Broń: Zakrzywiony sztylet
Miejsce Zamieszkania: Ercken, choć ma też drugi dom w Da Vergen
Historia: Dawno temu, za górami, za lasami, w pradawnej ziemi egipskiej mieszkał sobie pewien bogaty kupiec. Kupiec ten miał piękną żonę i wielki dom, pełen rzadkich i wartościowych przedmiotów. Pewnego dnia jego żona zaszła w ciążę i urodził im się piękny synek, który w przyszłości został faraonem… Hehe, nie. Nie było to tak dawno temu, bo minęło zaledwie 19 lat, kupiec nie był aż tak bogaty, a dziecko nie zostało nigdy faraonem, a przynajmniej nie dosłownie. Prawdą jest jednak, że zdarzyło się to w Egipcie. Sharrkan urodził się w rodzinie dość mało znanego kupca i po nim przejął zamiłowanie do handlu. Sam już nie pamięta, dlaczego przeniósł się tutaj, ale na razie nawet nieźle mu się wiedzie.
Inne Informacje: Wraz ze swoim znajomym prowadzi sklep. Sprzedają, kupują, wymieniają lub wyceniają różne bronie i inne dziwne rzeczy. Pracują na zmianę, Sharrkan sprzedaje głównie broń białą i biżuterię, a jego kolega zajmuje się bronią palną i mechaniką. Sklepik ten mieści się w dość nieciekawym miejscu, przy wąskiej, ciemnej uliczce gdzieś w środku Da Vergen.
Inne Zdjęcia:
Autor: luna mia